środa, 13 marca 2019

Narcyzowa opowieść, czyli moja roślina marca

Oczekiwanie na prawdziwą wiosnę próbujemy co roku skrócić sobie i rozkwiecić jak się tylko da;-)
Że ona w końcu się pojawi, nikt przecież nie wątpi. Ale czas oczekiwania na intensywniejsze promienie słońca i kolorowe kwiaty dłuży się nam nieznośnie...
Przynosimy więc zwiastuny wiosenne do domu.
Jedne z pierwszych, które wiosnę niechybnie zapowiadają, to urokliwe złociste narcyzy.
Przyniesione z kwiaciarni, czy giełdy kwiatowej (zanim zakwitną na ogrodowych rabatkach), wnoszą do domu powiew wiosny.
I słońce i optymizm i radość wielką, że to już, że za chwilę wiosna zapanuje niepodzielnie.
Spośród wiosennej "wielkiej trójki" zakwitają najwcześniej (hiacynty i tulipany tuż po nich).
Przezywamy je żonkilami, co bardzo się utrwaliło, choć przecież jest niepoprawne.
Narcyz to nazwa rodzajowa. Do rodzaju tego zalicza się między innymi Narcissus jonquilla, czyli narcyz żonkila o drobnych żółtych kwiatach, zebranych po kilka na łodydze. Tak więc nie każdy narcyz żonkilem jest;-) Kto pierwszy nazwał wszystkie narcyzy żonkilami, tego nie wie nikt;-)
Nazwa się zakorzeniła i utrwaliła i dlatego chyba trudno to obecnie zmienić.



Narcyzy są piękne, wdzięczne i pełne uroku. Czy jest wśród nas ktoś, kto ich nie kocha?
Historia ich uprawy jest bardzo długa.
Już kilka wieków przed naszą erą zdobiły ogrody Persji i Grecji.
Prawdziwa popularność narcyzów rozpoczęła się około XVII wieku,  kiedy to sprowadzono je do Anglii. 
Obecnie z czystym sumieniem Anglię nazwać można krajem narcyzów. Łagodny i dość ciepły klimat angielski sprzyja ich uprawie.
Brytyjskim hodowcom zawdzięczamy mnogość narcyzowych odmian, a angielscy poeci często sławili ich urodę.


Sam wędrowałem, jak obłoczek 
Często sam płynie przez przestworza, 
Gdy nagle widok mnie zaskoczył 
Złotych żonkili tłumu, morza; 
Od wód jeziora aż po drzewa 
Tańczyły - wiatr im w takt powiewał. 
                                                  (William Wordsworth)

SKĄD TO IMIĘ?


"Na początku była starogrecka draka:
Nimfa Echo chciała poderwać jednego chłopaka.
On nazywał się Narcyz,
Był śliczny nad podziw (...)

W taki uroczy sposób Ludwik Jerzy Kern  w swoich "Portretach Kwiatów" do historii Narcyza nawiązuje;-)
A piękny ów młodzian był tak, że nie tylko Echo, ale wszystkie nimfy (jak mit głosi) kochały się w nim na zabój.

Tymczasem on:
"kochał tylko łowy i nie chciał słyszeć o innej miłości.
Gdy jednak raz nachylił się nad strumieniem, by napić się wody, ujrzał w czystej toni własne odbicie.
Zdumiał się nad swą pięknością i z owego zdumienia zrodziła się najniezwyklejsza miłość.
Narcyz zakochał się sam w sobie. O całym świecie zapomniał, wpatrzony w zwierciadło wodne.
W końcu umarł z próżnej tęsknoty,a gdy go złożono w ziemi, na grobie wyrósł kwiat o białych płatkach i złotym sercu, który nazwano Narcyzem."
( Jan Parandowski "Mitologia")



Narcyz, kwiat zrodzony z miłości..


MOJE NARCYZOWE WSPOMNIENIA


Są bardzo, bardzo odległe...i pachną oszałamiająco. Miałam kilka lat, cztery, może pięć. Świat pachniał budzącą się wiosną. Było dobrze, bezpiecznie, niedzielnie;-)
Z łapką w dużej dłoni Taty, podskakiwałam na jednej nodze.
Wracaliśmy ze spaceru. Do domu, na obiad.
Przedtem jednak zajrzeliśmy do ogrodu. Już zaczynał zakwitać, już brzęczał budzącymi się pszczołami. 
Pod brzozą, tuż przy ogrodzeniu rósł łan białych narcyzów. Rósł i pachniał upojnie.
Dzisiaj wiem, że to narcyzy wonne (Narcissus poeticus), moje ukochane.



Wtedy wiedziałam tylko, że to narcyzy i że bardzo kocham ich zapach.
Tak bardzo, że koniecznie musiałam zanurzyć nos w wonnym gąszczu kwiatów.
Koniecznie natychmiast i koniecznie biegiem;-)
I upss... nos pośpieszył się, by jak najszybciej delektować się balsamicznym aromatem, podczas gdy małe nogi pozostały nieco z tyłu;-) I katastrofa gotowa.
Z ogromnym impetem wylądowałam nosem, czołem i całą głową w kwietnej rabacie.
Świat zawirował, rozbity nos zabolał bardzo, a ja uderzyłam w rozpaczliwy szloch.
Nic nie było w stanie mnie uspokoić, ani zapach ani piękno moich ulubionych kwiatów, ani ciepłe, pocieszające słowa Taty.
Bolało, więc płakałam żałośnie.
I wtedy Tata opowiedział mi bajkę o pięknym chłopcu, który podziwiał w wodzie swoje odbicie;-)
Chlipałam,ale historia urodziwego młodziana wciągała mnie coraz bardziej...
I tak po raz pierwszy zetknęłam się z mitem o Narcyzie;-)
Nie wiedziałam wtedy co to mit, ale baśń o chłopcu, który pokochał swoje odbicie w wodzie zachwyciła mnie niepomiernie.Rozbity nos bolał nadal, ale nie to było już najważniejsze...
Nazrywaliśmy narcyzów dla Mamy i wróciliśmy do domu.
A ja już od progu z ogromnym przejęciem opowiadałam Mamie dopiero co usłyszaną bajkę.
Do dzisiaj zapach białych narcyzów (których w naszych ogrodach jakby coraz mniej...) kojarzy mi się z rozbitym w dzieciństwie nosem i pięknym chłopcem o którym opowiedział mi Tata.
Nic to, że w późniejszych latach czytałam różne wersje mitu o Narcyzie, ta historia na zawsze pozostanie dla mnie 
OPOWIEŚCIĄ MOJEGO TATY.


NARCYZY WE FLORYSTYCE 



Nie wyobrażamy sobie bez nich wiosennych kompozycji. Niezastąpione są również na wielkanocnym stole.
Są piękne zarówno w jednogatunkowych, monochromatycznych bukietach, jak i w naturalistycznych kompozycjach w stylu wegetatywnym.
Świetnym dla nich towarzystwem są tulipany, krokusy, hiacynty, szafirki, czyli cała wiosenna wielobarwna, radosna kwiatowa gromada;-)
Pamiętajmy jednak o jednym: narcyzy bronią się przed towarzystwem, chcą być same, by nic nie odwracało uwagi od ich urody😉😉😉
A mówiąc poważniej: wydzielają one lepki śluz, który zdecydowanie szkodzi innym kwiatom.
Możemy je jednak przechytrzyć, wkładając dzień wcześniej do wody, by cały śluz z nich wypłynął; i dopiero po takim zabiegu stosować je w kompozycjach.

Spójrzcie jednak, czy nie mają racji domagając się odrębności i wyłącznej uwagi:



źródło zdjęcia: SUCUU.COM


źródło zdjęcia: SUCUU.COM


źródło zdjęcia: SELOW.NET

Towarzystwo puchatych wiosennych wierzbowych kotków zdecydowanie podkreśla urok narcyzów.

Chociaż najlepiej się czuja w pojedynkę (ach ten narcyzm;-))),  to chyba jednak nie mają racji.
Towarzystwo innych wiosennych kwiatów nie tylko ich nie przyćmiewa, ale wręcz narcyzową urodę podkreśla i uwydatnia...



 zdjęcie pochodzi STĄD


zdjęcie pochodzi STĄD





Oprócz wdzięcznych bukietów i kompozycji narcyzowych przeznaczonych do małych wnętrz mieszkalnych, narcyzy świetnie nadają się do ukwiecenia wiosennego ślubu.



źródło zdjęcia: PINTEREST


www.dreisbachs.com



źródło zdjęcia: blog ZITA ELZE

Nie sposób tez wyobrazić sobie Wielkanocy bez złocistych bądź białych narcyzowych akcentów.









JAK UKŁADAĆ NARCYZY?

O ile z ułożeniem bukietu nie powinno być żadnych problemów, o tyle układanie ciętych narcyzów w gąbce może sprawić nieco kłopotu.
Łodygi narcyzów są bardzo miękkie, dlatego umieszczenie ich w gąbce bez zmiażdżenia czy złamania jest dosyć trudne.
Są dwa sposoby ułatwienia sobie pracy w tym przypadku.
Jeden z nich, to wykonanie wcześniej w gąbce otworu patyczkiem szaszłykowym i umieszczenie w nim łodygi.
Drugi, moim zdaniem skuteczniejszy, to wbicie w dolną część łodygi narcyzowej patyczka i dopiero po takim wzmocnieniu umieszczenie jej w gąbce.

KILKA NARCYZOWYCH SEKRETÓW

  • narcyzy są roślinami trującymi, a to na skutek zawartości trującego alkaloidu likoryny.
  • lepki śluz wydzielany przez łodygi narcyzów powoduje, że inne kwiaty umieszczone z nimi w wazonie szybciej więdną (należy wstawić je do wody dzień przed układaniem bukietu mieszanego, by pozbyć się śluzu)
  • najpiękniej pachnący wśród narcyzów jest narcyz wonny (biały) Narcissus poeticus
  • narcyzy są stosunkowo łatwe w uprawie, a ich cebul nie atakują gryzonie
  • o narcyzach przeczytacie też na FORUM KWIATOWYMTUTAJ i TUTAJ
I tak oto kochani kończy się moja dzisiejsza narcyzowa opowieść;-)
Zabierajcie te piękne kwiaty do domu, bo warto.
W ogrodach zakwitną niebawem i będą kwitły do maja.
A w kwiaciarniach już od kilku tygodni cieszą nasze oczy.
Pozdrawiam Was niemal już wiosennie i bardzo dzisiaj narcyzowo;-)



FLORENTYNA









środa, 16 stycznia 2019

Jak spersonalizować, powiększyć i uatrakcyjnić bukiet, czyli kryzy do kwiatów, odsłona druga.

Dla stałych bywalców Groszkowo-różanej krainy nie jest tajemnicą, że kryzy do bukietów to jedna z moich większych florystycznych miłości;-)
Uwielbiam je robić i wymyślać coraz to nowe.
Jakiś czas temu pokazałam Wam kilka sposobów na wykonanie bukietowej kryzy.
Możecie o tym przeczytać TUTAJ. Ponieważ temat cieszył się i cieszy nadal Waszym sporym zainteresowaniem, więc postanowiłam go kontynuować.
Do bukietów na kryzach wracam bardzo często, w szkole, na warsztatach, w bukietach wykonywanych na zamówienie.
Robienie kryz to naprawdę ogromna frajda.
A bukiet, choćby niepozorny, bardzo zyskuje na urodzie, jeśli otoczymy go interesującą i niebanalną kryzą;-)
Wystarczy czasem kilka kwiatów, a ciekawy efekt murowany!

Najfajniejszy w tej kryzowej zabawie jest fakt, że możemy ją wyczarować dosłownie ze wszystkiego.
Każdy materiał jest dobry, wszystko jest dopuszczalne, wystarczy odrobina wyobraźni.




Ten bukiet na fantastycznej papierowej krycie znalazłam na  PINTEREŚCIE


Bardzo lubię papier jako tworzywo do różnorodnych aranżacji.
Dlatego ten bukiet mnie oczarował.
A Wy co o nim sądzicie? Podoba się, czy nie?
Popatrzcie jak nieduża ilość kwiatów może, dzięki kryzie, przekształcić się w okazały i efektowny bukiet. Istne czary;-)
I jeszcze jedna  niewątpliwa zaleta  kryz do kwiatów: pozwalają na spersonalizowanie bukietu i nadanie mu indywidualnego, niepowtarzalnego charakteru.
Znając zainteresowania osoby, którą chcemy obdarować kwiatami możemy podkreślić je adekwatnym doborem kryzy.
Na przykład dziennikarza czy literata obdarujemy kwiatami ubranymi w kryzę z zadrukowanego papieru, dla żeglarza wykonamy kryzę z grubego sznura z kilkoma akcentami w stylu marine, perfekcyjną panią domu możemy zaskoczyć bukietem ułożonym np. w starej tortownicy;-) Brzmi nieprawdopodobnie? 
Zapraszam zatem do najnowszego numeru NDiO - FLORA, który w całości poświęcony jest właśnie bukietom na kryzach i w którym rzeczony bukiet w tortownicy można zobaczyć.




I co Wy na to? 
A w najnowszym numerze NDiO - FLORA znajdziecie dużo więcej interesujących, intrygujących, a czasem może szokujących pomysłów na bukiety zdobione kryzami.
Numer jest świeżutki, dostępny teraz właśnie, zachęcam: kupujcie i inspirujcie się do woli;-)

Wróćmy jednak do moich kryzowych propozycji.
Na pierwszy ogień proponuję dżinsowy recykling;-)


DŻINSOWY RECYKLING


Za dżinsowym tworzywem przepadam bardzo, a za recyklingiem wszelakim w szczególności.
Dżins jest materiałem bardo łatwo dostępnym (gdy to piszę, przypominają mi się czasy, kiedy nie był dostępny prawie wcale, a upragnione dżinsowe spodnie trzeba było kupować w tzw. Pewexie, za ciężkie dewizy;-) Swoją droga, ciekawa jestem, czy ktoś z Was wie, co to takiego ten Pewex???. Napiszcie w komentarzach.)
Teraz dżinsu wokół nas zatrzęsienie. Każdy z nas ma zapewne kilka par w których już z różnych powodów nie chodzi. Nie trzeba ich wyrzucać, lecz spożytkować na szlachetne cele DIY, także florystyczne, bo czemu nie;-)
Rok temu w szkole robiliśmy ślubne bukiety spływające na dżinsowych kryzach właśnie.
Popatrzcie sami jak to wyglądało.





To tylko mała dżinsowa zajawka;-) Nie rozpisuję się, jako że w najbliższy weekend w szkole będziemy robić spływające bukiety ślubne na dżinsowych kryzach właśnie. Wtedy napiszę o tym więcej i pokażę krok po kroku.

Teraz idźmy dalej.

KRYZY RUSTYKALNE DO BUKIETÓW WIEJSKICH I DOŻYNKOWYCH


Takie kryzy i bukiety robiliśmy jakiś czas temu na warsztatach czwartkowych.
Zaczynało się od wycięcia z kartonu pierścienia, który następnie owijaliśmy jutą.


Kolejny krok to wyklejanie tak przygotowanej bazy źdźbłami zbóż i słomą.



Kiedy już mamy ten etap za sobą, w  wewnętrznej części kryzy wklejamy nieco zmarszczonej juty.


I nasza rustykalna kryza gotowa.
Można przystąpić do układania kwiatów.


A tak prezentują się gotowe bukiety, które roboczo nazwaliśmy bukietami dożynkowymi;-)





Ponieważ wpis robi się bardzo długi, więc pokażę Wam jeszcze tylko jedną kryzę, także w klimacie rustykalnym.
Pozostałe w kolejnym pisaniu.
Myślę, że tych kryzowych informacji i instruktaży będzie całkiem sporo;-)
Temat mi bardzo bliski, a Was też wyraźnie interesuje, więc spodziewajcie się kolejnych kryzowych odsłon.

PODWÓJNA RUSTYKALNA KRYZA Z RAFII


Wykonana również na podkładach kartonowych, które ciasno owijamy rafią.


Mniejszą część kryzy ściśle owijamy rafią, w większej natomiast nitki rafii związujemy w dekoracyjne supełki i i pozostawiamy ich końcówki nieprzycięte.

Potem łączymy oba elementy za pomocą drutu i kryza gotowa.


Pozostaje tylko ułożyć w niej kwiaty.


Kochani,na dzisiaj kończę moją opowieść o kryzach, ale zapewniam, że ciąg dalszy nastąpi;-)))
Pozdrawiam serdecznie wszystkich miłych gości i stałych bywalców.
Fajnie, że jesteście.
Dajcie proszę znać w komentarzach, czy jesteście zainteresowani kryzową tematyką;-)
Ze statystyk wynika, że bardzo. Czy tak jest naprawdę?
Czy podobnie jak ja lubicie bukiety na kryzach?
Czy robiliście już takie?
Jeśli tak to jaki jest Wasz ulubiony materiał do tworzenia kryz?

Trzymajcie się i do następnego pisania.


FLORENTYNA









poniedziałek, 14 stycznia 2019

Z tęsknoty za wiosną. Kwietnych opowieści i wspomnień ciąg dalszy.

U progu wiosny...
Cóż, wiem, że całkiem na to za wcześnie, za oknem szaro, pluchowato, czasem z odrobiną białego puchu, który bardzo szybko zamienia się w brudną breję...
Zima w mieście to zdecydowanie nie moje klimaty.
I chociaż rozsądek  przypomina, że do wiosny pozostało jeszcze sporo czasu, nic na to nie poradzę, że wiosenne nastroje ogarniają mnie już od początku stycznia;-)
 Od pierwszych dni roku, kiedy tylko pogasną choinkowe światełka czuję, że wiosna tuż tuż.
I choć zima, a raczej jej szara i mokra namiastka, jeszcze często daje się we znaki, nic to, wiosna już czeka za progiem;-)


Właśnie się dowiedziałam, że w moim Wrocławiu startują już przebiśniegi, będę musiała poszukać, bo póki co nie mam własnych zdjęć tegorocznych wiosennych przebudzeń.
Od początku stycznia namiętnie kupuję na giełdzie kwiatowej kwiaty w doniczkach i ustawiam w domu gdzie się da.
Póki co stawiam na biel, tak trochę jeszcze zimowo.
Białe cyklameny, ciemierniki, prymule.
Prymulki, pierwiosnki, kluczyki (tak je nazywała moja Babcia, to dosłowne tłumaczenie 
z niemieckiego: Schlüsselblume). Babcia mówiła, że święty Piotr upuścił na ziemię klucze do bram niebieskich i w tym miejscu, gdzie upadły, zakwitły pierwiosnki;-) Dlatego właśnie ochrzczono je kluczykami..


W tej chwili królują w moim domu. Białe rzecz jasna, bo mam fazę na biel, na razie;-)


Prymulki, podobnie jak wiele innych kwiatów, przenoszą mnie w czas dzieciństwa.
Były w ogrodzie moich rodziców.
Kolorowe jak tęcza. Pojawiały się bardzo wcześnie i niosły nadzieję na rychłą wiosnę.
Nie było ich wtedy w domu, nie pamiętam z dzieciństwa pierwiosnków doniczkowych, tylko te ogrodowe.
Pewnie doniczkowe pojawiły się znacznie później.
Chyba dopiero w latach osiemdziesiątych zrobiły się nieco bardziej popularne jako doniczkowe. Tak sobie spekuluję, tak pamięć mi podpowiada.
Mam rację? Czy ktoś wie?
W ogrodach są bardzo dekoracyjne, cieszą oczy sporej wielkości kwiatami w wielu barwach.
W czasach mojego dzieciństwa tych kolorów było nieco mniej, ale dzisiaj to istne barwne szaleństwo;-)


Ich niewątpliwą zaletą jest to, że kwitną dosyć długo (około miesiąca).
Pamiętam, że dawno temu zakwitały z początkiem marca i już w moje urodziny, przypadające w pierwszej dekadzie marca, mogłam cieszyć oczy barwnym pierwiosnkowym spektaklem.
Dzisiaj potrafią zakwitnąć znacznie wcześniej. Jeśli tylko zrobi się trochę cieplej, ich pierwsze, nieśmiałe nieco kwiaty pojawiają się już w lutym.
To jedne z pierwszych (tuż po przebiśniegach) zwiastuny wiosny.

PRYMULKI W MIESZKANIU


Najpopularniejsze do uprawy we wnętrzach są pierwiosnki bezłodygowe (Primula vulgaris), (synonim Primula acaulis).
Podobnie jak ogrodowe mają mnóstwo barw i odcieni. Bywają też dwubarwne, czasem mają postrzępione płatki kwiatów, czy dekoracyjnie pofałdowane liście.
Podobnie jak cyklameny wolą niższe temperatury. Jeśli w domu jest zbyt ciepło, to prymulki kwitną i zdobią niezbyt długo.
Nie lubią też zbyt intensywnego nasłonecznienia, dlatego lepiej nie ustawiać ich na oknach od strony południowej czy południowo - zachodniej.
No i najważniejsze: to straszne pijaki;-) Nie wolno zapominać o podlewaniu, tak, aby podłoże miały zawsze wilgotne. 
Nie kwitną w domu zbyt długo, są raczej krótkotrwałą dekoracją. Są jednak tak dekoracyjne i można je kupić za niewielkie pieniądze, że po prostu, kiedy jedne przekwitną wymieniamy je na inne i tyle;-)))
Ja swoje po przekwitnieniu sadzę w ogrodzie. Nie wszystkie się przyjmują, ale próbować warto.



KLUCZYKI WE FLORYSTYCE


Kwiatki to wdzięczne, urodziwe i radosne, dlatego floryści chętnie wykorzystują je do tworzenia malowniczych  wczesnowiosennych aranżacji.
Pięknie zaprezentują się w koszach wiklinowych, albo jako mini ogródeczki w połączeniu z innymi wiosennymi gatunkami .
Takie urokliwe wiosenne kompozycje nie są trudne do zrobienia, wystarczy kosz, czy ozdobna donica, kilka kwitnących prymulek, odrobina mchu do osłonięcia powierzchni, ciekawie pogięta gałąź i już...wiosna wchodzi do naszych domów. I nastroje robią nam się wiosenne. 



zdjęcie pochodzi STĄD


zdjęcie pochodzi STĄD

Najefektowniej prezentują się prymulki w kompozycjach w stylu rustykalnym. W koszach właśnie, czy w połączeniu z gałęziami, patykami lub korą, na przykład brzozową.



zdjęcie pochodzi STĄD



zdjęcie pochodzi STĄD


zdjęcie pochodzi STĄD


zdjęcie pochodzi STĄD



zdjęcie pochodzi  STĄD

Świetnie prezentują się prymulki także w dekoracjach wielkanocnych.
Nie wiem, czy w tym roku jeszcze będą, jako że Wielkanoc przypada na drugą połowę kwietnia.


zdjęcie pochodzi STĄD


zdjęcie pochodzi  STĄD

A takie wielkanocne kompozycje z prymulkami i narcyzami robiliśmy dawno temu na warsztatach florystycznych.
Pisałam o tym TUTAJ


Uroczo zaprezentują się prymulki także w barwnym bukieciku.


zdjęcie pochodzi STĄD


źródło zdjęcia PINTEREST

PRYMULKOWE CIEKAWOSTKI


Że pierwiosnki są piękne i urokliwe, to wiemy wszyscy bez wątpienia.
Ale już może nie wszyscy wiedzą, że są także...smakowite;-)
Jadalne są zarówno kwiaty, jak i młode pędy oraz liście.
Z liści można ugotować zupę, z kwiatów zrobić wino, a młode pędy dodać do wiosennej sałatki.
Smakują słodkawo z owocowa nutą.
Nie jadłam, piszę to, co o nich przeczytałam.
TUTAJ znalazłam przepis na majową sałatkę szpinakową z kwiatami pierwiosnka;-)
Może ktoś się skusi?
Zdjęcie również pochodzi z TEJ strony.


A na zakończenie wieszcza słów kilka o naszym wiosennym ulubieńcu;-)

Pierwiosnek

Z niebieskich najrańszą piosnek
Ledwie zadzwonił skowronek,
Najrańszy kwiatek pierwiosnek
Błysnął ze złotych obsłonek.

Ja
Za wcześnie, kwiatku, za wcześnie,
Jeszcze północ mrozem dmucha,
Z gór białe nie zeszły pleśnie,
Dąbrowa jeszcze nie sucha(...)
                                            (Adam Mickiewicz) 

I tu już kończy się moja dzisiejsza prymulkowa opwieść.
I chociaż za oknem śnieżna zawieja dzisiaj, to każdy kolejny dzień przybliża nas wiosny.
Pozostaje nam cierpliwie czekać na "kwiatki najrańsze".
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. 
Do następnego pisania.

FLORENTYNA