niedziela, 21 listopada 2010

Zimowy bukiet.

Z tego co mówią meteorolodzy wnioskować należy, że zima tuż tuż...
Wedle ich prognoz śnieg ma spaść w drugiej połowie tygodnia.
Lubię śnieg i wcale nie mam nic przeciwko temu, żeby było biało;-)

            Zrobiłam nawet na zamówienie całkiem zimowy bukiet:
   
Bukiet jest z roślin suchych i takich, które ładnie się zasuszą, więc może być dekoracją na długo.
Zieleń jaką tu wykorzystałam, to: sosna czarna (ma długie igły) i jemioła.

                                                          















 Jedyne "prawdziwe" kwiaty to zasuszone białe frezje .
Nie wyrzucajcie frezji, fajnie wysychają i świetnie nadają się do trwałych bukietów.

                                                           

 Żeby nadać bukietowi śnieżnego, zimowego wyglądu, użyłam puchatych owoców bawełny i małych kawałeczków puchowego boa (do kupienia w hurtowniach z dodatkami ślubnymi;-)
   




 W zimowe klimaty świetnie wpisują się też szyszki (użyłam tu trzy różne rodzaje).
Drutuję je, taśmuję i w ten sposób otrzymują długą "łodygę", dzięki czemu łatwo dołączyć je do bukietu.
                                                         
No i rzecz jasna nie mogło zabraknąć delikatnych, srebrzystych pędów mojego ukochanego kalocefalusa;-)
Uwielbiam dodawać go do zimowych kompozycji.

Pozdrawiam wszystkich moich przemiłych gości i życzę udanego tygodnia.
W następnym poście będą już wianki adwentowe:-)
                                                                                                                                 

sobota, 20 listopada 2010

Kilka świątecznych inspiracji...

Jeszcze nie robię stroików na nadchodzące święta.
Aktualnie dziergam adwentowe wianki.
Pokażę niebawem.
A póki co, kilka świątecznych aranżacji zroboinych kiedyś tam;-)

Dekoracja w wysokim naczyniu z transparentnego szkła.
W środku, na wyściółce z chrobotka reniferowego siedzi wybielona szyszka z sosny wejmutki w towarzystwie pogiętej gałązki znalezionej na plaży;-) (jakże by inaczej;-)))
Górna część jest zrobiona na "pokrywce" wyplecionej z drutu.
Tu też w roli głównej wejmutkowa szyszka w towarzystwie białego wrzosu i małych baldaszków "ryżowego kwiatu"
                                                            
Kolejna propozycja to rodzaj świecznika wykonanego w łódkowato wygiętym kawałku kory:

  Tutaj bez gałązek iglastych, ale można dodać odrobinę sosny czy cyprysika i dekoracja stanie się bardziej świąteczna.   

Klasyczny stroik w połówce kokosa zamiast naczynia:
 
A na koniec sposób na wykorzystanie gotowych kul wykonanych z drobnych patyczków:
- mogą posłużyć do dekoracji świątecznego stołu.                                                                      
       
I to tyle na dzisiaj.
Pozdrawiam, życzę miłej niedzieli i do następnego razu.

Ps. Wszystkie fotki w tym poście autorstwa Agi Mitko.                                                                                     

czwartek, 18 listopada 2010

Adwent i Boże Narodzenie - kolejne warsztaty!!!!!!!!!!!!!!

Witajcie!!!
Ze względu na spore zainteresowanie kompozycjami na adwent i Boże Narodzenie proponujemy nowe terminy warsztatów:

- 23 listopada (wtorek), godz. 16-20.
- 30 listopada (wtorek), godz. 16-20
Zajęcia prowadzą: Agnieszka Mitko i Jolanta Supel (Florentyna;-)

   
Osoby zainteresowane proszę o kontakt mailowy (adres na pasku bocznym mojego bloga) w celu uzgodnienia szczegółów.

ZAPRASZAM  SERDECZNIE!!!!!!!!!!

Pozdrawiam wszystkich cieplutko i serdecznie witam moich nowych obserwatorów:-)



                                                       

środa, 17 listopada 2010

Warsztaty florystyczne, część druga:-)

W drugiej części warsztatowicze wykonywali kompozycję w układzie paralelnym, dla której pierwowzorem i inspiracją była ta moja aranżacja:
      To piękne zdjęcie zrobiła Aga Mitko.
      A kompozycję i sposób jej wykonania można obejrzeć w dwumiesięczniku. "NDiO-Flora"

Nasze warsztatowe aranżacje są nieco inne - w koszykach, a nie w ceramicznych naczyniach i w związku z tym w trochę zmienionej kolorystyce.

Rozpoczynamy pracę.
Najpierw instruktaż wstępny:
  A zaraz potem podglądanie kursantów zza pleców;-)))
     Aranżacje stopniowo wyłaniają się z niebytu;-)
                                                                    










Niestety w ferworze pracy nie udaje nam się uniknąć pewnego, hm... artystycznego nieładu na stołach;-)))
   Ale co tam, najważniejsze, że prace zaczynają nabierać blasku:                                                                 
 I w końcu finał;-)




A oto efekty 4 godzin intensywnej pracy!


                                                            




    I jeszcze jeden uśmiech;-)                                                                                                                      Kochani, dziękuję Wam za świetną atmosferę na zajęciach.
I do zobaczenia za dwa tygodnie:-)

Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zaglądają.
Dzięki za przemiłe komentarze.
I do...napisania;-)           

Warsztaty część pierwsza:-)

Było świetnie!
A to rzecz jasna dzięki przesympatycznym warsztatowiczom - tym "od zawsze" i tym co po raz pierwszy;-)))
Zdyscyplinowani, pracowici i jeszcze do tego uśmiechnięci.
Toż to radość, nie praca;-)

W pierwszej części Agnieszka Mitko zaproponowała świąteczne "rożki obfitości".
                                                                                   


   Wszyscy uważnie wysłuchali wskazówek i zabrali się do pracy... 











                                                        

Gotowy rożek z siana postawiony "na głowie" mógł nawet udawać choinkę;-)))



   A teraz pora na dekorację rożka:

          Materiał przygotowany...                                      
                  ...zatem do dzieła;-)      















Wygląda na to, że wszyscy są zadowoleni z efektów swojej pracy:

  A ot efekt końcowy:-) Prawda, że ładny;-)                                                                     

Tyle w części pierwszej.
Za chwilę ciąg dalszy warsztatowych relacji.
Pozdrawiam.


















                

wtorek, 9 listopada 2010

Adwent tuż, tuż...

A razem z adwentem czas wianków:-)
Zacznę je robić lada dzień.
Dzisiaj chciałam Wam pokazać adwentowe dekoracje nie całkiem wiankowe;-)
Bo przecież nie musi być wianek, ważne ,żeby były 4 świece (ewentualnie wielokrotność 4).Zapala się je w kolejne niedziele adwentu.
Pierwsza dekoracja w klasycznej czerwieni.














             Wystarczy kilka szyszek, parę iglastych gałązek (ja użyłam sosnę, bo bardzo ją lubię, ale może być wszystko inne. Może z wyjątkiem świerka pospolitego, bo szybko się ogałaca z igieł). Do tego owoce głogu, jarzębiny, małe czerwone gwiazdki - i stroik adwentowy gotowy.
W moim wystąpił jeszcze kawałek konara przytarganego znad morza, obmytego przez wodę (uwielbiam takie morskie tworzywo:-)

Druga propozycja, zupełnie z innej bajki : dekoracja w moim ulubionym zestawieniu kolorów - czerń i biel.

                
 Tutaj już większość materiału zakupiona na kwiatowej giełdzie.
Szczególnie lubię chamelaucium (Chamelaucium uncinatum), zwane woskowym kwiatem.
Zdjęcie pochodzi stąd.
                                        
To jedna z moich ukochanych roślin. Wykorzystuję ją wszędzie gdzie się da;-)
Cudnie prezentuje się w wiązankach ślubnych, w wianuszkach komunijnych, w bukietach, jako wypełniacz - jednym słowem we wszystkich rodzajach kompozycji.

 Druga wspaniała roślina to kalocefalus Browna (Calocephalus brownii).

                    
                                                 Źródło zdjęcia:tutaj

To niewielka roślina, której pędy pokrywa srebrzysty kutner. Dzięki temu kojarzy się z zimą, śniegiem i lodem i doskonale prezentuje się we wszelkich zimowych dekoracjach.
Jako roślina ozdobna stosowana jest najczęściej do obsadzania skrzynek balkonowych lub pojemników.
Sadzi się ją także w gruncie.
Niestety w naszych warunkach nie przetrwa zimy.
Lubię ją za te srebrzyste pędy, które nadają kompozycjom mroźnego charakteru;-) 

I chociaż to nie pora, nie mogę się oprzeć, by nie pokazać bukiecika komunijnego z różowego chamelaucium;-)                                                                                  

                                                         
No bo przecież wcale nie jest powiedziane, że podobnego bukiecika nie można wykonać na inną okazję;-)

Dzisiaj to wszystko.
Pozdrowienia i serdeczności dla wszystkich, którzy do mnie zaglądają.
I wielkie dzięki za tyle miłych słów:-)





                                  

środa, 3 listopada 2010

Nietypowe zastosowanie winobluszczu.

Winobluszcz pięciolistkowy (Parthenocissis quinquefolia) to jedno z moich ulubionych pnączy.
Rośnie bez problemu i bardzo szybko (rocznie przyrasta o 1-2m.).Ma piękne ciemnozielone liście, które jesienią przebarwiają się na oszałamiający czerwony kolor.
Ma małe wymagania, jest mrozoodporny i można go sadzić także na balkonach, w pojemnikach.
Fantastyczna roślina i w dodatku piękna:-)

     
 





                                    



















Floryści chętnie wykorzystują długie i giętkie pędy winobluszczu do wykonywania wianków lub kryz do bukietów.
Jesienią winobluszcz owocuje - drobne owocki w ciemnogranatowym kolorze pięknie prezentują się w kompozycjach.
                                    





Obie  kompozycje wykonane przez moją utalentowaną przyjaciółkę Kasię Nawrot.










Pędy owoconośne winobluszczu mają piękny jaskrawoczerwony kolor.
Zdjęcie pochodzi stąd.

Pomyślałam, że można by te cudnie ubarwione pędy jakoś wykorzystać i zrobiłam z nich kryzę do wiązanki ślubnej.
       Środek wypełniłam gipsówką.
       Całość omotałam ozdobnym czerwonym drucikiem.
       Do tak przygotowanego podkładu dokleiłam kwiaty i zieleń.

     
 Bardzo podobają mi się te urodziwe przepieknie wybarwione pędy.
Mam ochotę zrobić z nich wianek.
Jak się uda, pokażę;-) 

Bardzo serdecznie dziękuję za kolejne wyróżnienie. Tym razem od Alegrii z "Mojego warsztatu", która uznała mój blog za inspirujący:-)
Przekazuję je dalej - wszystkim blogom z bocznego paska.

Pozdrowienia.   

Ps. Zdjęcia wiązanki zrobione przez Agnieszkę Mitko.