niedziela, 6 marca 2011

A jednak zakwitły...

Moje zapomniane hiacyntowe cebulki, które przypadkowo podczas porządków znaleźliśmy w kartonach z mchem.
           Myślałam, że nie zakwitną, a tymczasem wypuściły kilka nieśmiałych kwiatków:-)


A wyglądały tak:
      
                                  
  Bardzo mnie cieszy fakt, że zakwitły, ale czy musiały koniecznie na niebiesko...
                 Wszystkie moje hiacynty były tego roku niebieskie;-)
Miałam cichą nadzieję, że te z odzysku zaskoczą mnie innym kolorem.
                 No i nici z nadziei.
Wszystko niebieskie i tyle;-))))

I jeszcze fotka wielkanocnej kompozycji z udziałem hiacyntowych kwiatuszków:

                                                            
    Zdjęcie aranżacji wykonane przez Agę Mitko.
Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich, którzy tu zaglądają.
Udanego tygodnia Wam życzę.
                                                      Florentyna.                  

9 komentarzy:

  1. Ależ u Ciebie wiosennie. Ja dostałam cebulki hiacyntów do posadzenia na balkonie, ale bojąc się zimy stulecia nie posadziłam ich i teraz wiosnę mogę tylko oglądać u innych:)
    Kompozycja przepiękna:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech kwitną, może być i na niebiesko :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam te cebulki! Masz już wiosnę :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Florentynko-pięknie zakwitły:)! Wiosna u Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez odnalazłam cebulki, tylko nie mam bladego pojęcia czego. No zobaczymy, zobaczymy. Buziole w noch.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale piękna kompozycja!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Florentynko, ja natomiast mam ostatnio szczęście do różowych, a te niebieskie są prześliczne
    ściskam
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna kompozycja, prosta forma a jaki efekt:-)))

    OdpowiedzUsuń