czwartek, 21 lipca 2011

Zaproszenie do Wrocławia i kilka letnich kompozycji

We Wrocławiu od wczoraj pada...
Ale niezależnie od tego zapraszam serdecznie na Wrocławski Rynek.
Przy głównym wejściu do Ratusza można obejrzeć naszą florystyczną aranżację.

 Praca jest wstępem do większego projektu, który ma na celu promocję naszego miasta poprzez podkreślenie kwiatami piękna wrocławskich zabytków.






























































Praca sponsorowana przez   "NDiO-Flora




Pokazuję jedynie małe fragmenty.
Całość do obejrzenia na Wrocławskim Rynku.

A na deser proponuję Wam kilka letnich aranżacji:

Wianek z czesanej pałki wodnej:

Zielony letni bukiet:
























Bukiecik z kwiatów ogrodowych


































Pozdrawiam serdecznie.

Florentyna

poniedziałek, 11 lipca 2011

Bajki z mchu i paproci;-)

Kocham las od zawsze.
Jak daleko sięgnę pamięcią.
Od czasów najwcześniejszego dzieciństwa, kiedy to tata bezlitośnie budził mnie o 4 rano i ciągnął do lasu na grzyby;-)
Torturą był pierwszy moment, kiedy trzeba było wygrzebać się z ciepłego łóżka.
Potem już tylko zachwyt;-)
Letni świt, rosa na trawie, śpiew ptaków i rzecz jasna-grzyby, które uwielbiałam zbierać.
Mój ojciec był świetnym znawcą grzybów i ich zapalonym zbieraczem.
Od dawna już spaceruje po innych lasach...
Każda wyprawa do lasu ma dla mnie zapach wspomnień.
Dzięki Tato;-)

Popatrzcie jak pięknie jest  w lesie latem.
Las zupełnie blisko Wrocławia, tuż za miastem.
Wybraliśmy się tam w niedzielę w poszukiwaniu tytułowego mchu i paproci;-)
Niektórzy pewnie pamiętają, że była kiedyś taka dobranocka ze Żwirkiem i Muchomorkiem w rolach głównych;-)
Żwirka, ani nawet  Muchomorka w lesie niestety nie spotkaliśmy...
Za to mchu pod dostatkiem.
Paproci nieco mniej, ale też były.


























Uwielbiam mech.
Czy powyższe leśne mszane cuda to nie land art w najczystszej formie???;-)
I to samoistny, bez odrobiny ingerencji człowieka.

A las w słońcu wyglądał tak:


























Grzybobranie też było, a jakże;-)
Póki co tylko okiem aparatu.
W tym lesie jadalne grzyby jeszcze się nie pojawiły.


























Nie zabrakło też kolorowych owoców i moich ukochanych brzóz:


























A na koniec kilka leśnych impresji:


























Szkoda, że zdjęcia nie mogą przekazać zapachów i dźwięków.
Zapach i śpiew lasu jest zachwycający;-)