czwartek, 26 stycznia 2012

Te wspaniałe brzozy...

Z początkiem roku w mieście często ogląda się takie obrazki:

W parkach trwa intensywne cięcie drzew.
I jak tu z tego nie skorzystać;-)))
Moje umiłowanie patyków wszelakich ma swój początek w jakichś zaprzeszłych czasach;-)
A brzozowe gałązki lubię nade wszystko ( w ogóle brzozy darzę 
szczególnym sentymentem;-)
Z brzozowych gałązek można robić cuda przeróżne.

Na warsztatach, korzystając z obfitości tworzywa, wyplotłyśmy brzozowe maty.

"Wyplotłyśmy" nie jest może zbyt dokładnym określeniem, bo tak naprawdę łączyłyśmy gałązki za pomocą tzw. sznurkodrutu.




























Do dekoracji posłużył bluszcz.
A następnie kwiaty (umieszczone w plastikowych fiolkach osłoniętych mchem) 
i  drobne akcenty wielkanocne, takie jak piórka i skorupki jaj.




























I tym razem wykorzystałyśmy kwiaty w energetyzujących żółtych barwach.



























Dekoracja miała być w założeniu radosna, wielkanocna i bardzo wiosenna.
I chyba się udało:-)




























Taką matę można powiesić na ścianie lub na drzwiach.
A gdy kwiaty zwiędną, uzupełniamy wodę w fiolkach i umieszczamy w nich nowe kwiaty;-)
Tak więc dekoracja jest długoterminowa;-)))

W kolejnych postach postaram się pokazać co jeszcze można z brzozowych gałązek wyczarować.
Pozdrawiam cieplutko i życzę Wam udanego weekendu.

Florentyna

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Trochę koloru, na przekór pogodzie;-)

W moim mieście nadal jakaś dziwna pora roku...
Coś pośredniego między wczesnym przedwiośniem, a środkiem listopada.
Z nieba cały czas coś siąpi, czasem spadnie kilka płatków mokrego śniegu.
Jednym słowem pogoda taka, że nosa nie chce się z domu wychylić;-)

Myślę, że pora zacząć przywoływać wiosnę;-)))
Wiem, że kalendarzowo, to jeszcze nieco za wcześnie.
Ale co mi tam;-)
Kiedyś, wieki temu, nastolatką będąc,  przeczytałam w mojej ukochanej wówczas 
"Filipince" (dziewczyny zbliżone wiekiem do mojego, z pewnością będą wiedziały o czym piszę;-))), otóż w rzeczonym pisemku przeczytałam, co następuje: "wiosna przychodzi nie wtedy, kiedy wskazuje na to  kalendarz, ale wtedy, kiedy się ją poczuje;-)"

A ja tegoroczną wiosnę czuję już gdzieś tak od 3 stycznia;-)

Pora więc rozpocząć wiosenno-wielkanocne działania.
Na początek wianki, które robiłyśmy na kursie.
Frezje pachniały obłędnie (czujecie?;-)))


























Wianki oklejałyśmy grubą strukturalną korą, potem w kilku miejscach umieściłyśmy mokrą gąbkę florystyczną zabezpieczoną folią i w gąbkę powbijałyśmy żywe kwiaty.
Przestrzenie miedzy kwiatami są wypełnione sianem i mchem.
Gdzieniegdzie doklejone zostały nakrapiane jajeczka i barwne piórka.
Do tego kilka szkieletowanych liści pomalowanych na żółto i...gotowe!!!


























A oto wianek w całej okazałości:





























Pozdrawiam serdecznie z ogromną tęsknotą za wiosną.
Życzę Wam udanego i twórczego tygodnia, i do...napisania;-)



FLORENTYNA


czwartek, 19 stycznia 2012

Wiązanki kameliowe - pierwsze próby warsztatowe

Witajcie.
Chcę Wam dzisiaj pokazać pierwsze nieśmiałe nieco próby zmierzenia się z wiązankami kameliowymi.
Kamelia to trudna wiązanka dla osób zaczynających swoją przygodę z florystyką.
Ale jako że nasze warsztaty trwają już nieco i przeszły w "drugi stopień", postanowiłam sprawdzić jak dziewczyny sobie z tym wyzwaniem poradzą.
Popatrzcie na efekty tych pierwszych prób;-)

Zaczęłyśmy od wykonania fantazyjnej kryzy z miękkiego drutu aluminiowego:


























W kryzę wplotłyśmy nieco perełek na cienkim ozdobnym druciku.
Perełki zdobią, a cienki drucik wzmacnia ją nieco i zapobiega "rozplataniu się".


























Rączka kryzy zrobiona została z ciętego zielonego drutu osłoniętego taśmą florystyczną.

Do kryzy dokleiłyśmy kilka przyciętych liści salalu, aby wykonana przez nas kamelia miała się na czym "oprzeć";-)


























A tak wygląda przygotowana kryza:
































Pora teraz przygotować materiał i rozpocząć klejenie płatków róż.


























Trzeba przyznać, że jest z tym nieco kłopotu: płatki przesuwają się, schodzą za nisko, umiejscawiają się nie koniecznie tam, gdzie chcemy je widzieć;-)))
Ale dziewczyny się nie poddają;-)

Oto efekty:

















































































Muszę przyznać, że pomimo tego, że to pierwsze niedoskonałe jeszcze prace, jestem dumna ze swoich kursantek;-)
Nie poddały się, nie zniechęciły, nie zrezygnowały, ale dzielnie "walczyły" z opornym czasami materiałem roślinnym;-)
Przed nimi jeszcze duuużo ćwiczeń, ale jestem pewna , że nie zrezygnują ze swoich florystycznych pasji;-)))
Szkoda, że kurs nam się kończy, był świetny.
Kasiu, Moniko, Asiu, dzięki za to, że tak miło było Was uczyć;-)

A jak Wam się podobają pierwsze "kamelie" moich kursantek?

Niedługo postaram się pokazać kilka propozycji na Wielkanoc.
Co prawda w moim domu stoi jeszcze choinka (nie potrafię się z nią rozstać i rozbieram dopiero na zakończenie okresu kolędowego - 2 lutego;-))), ale czas pędzi tak szybko, że ani się obejrzymy jak święta wielkanocne do nas zawitają;-)

Zima z Wrocławia poszła sobie precz. Była tylko przez chwilę i nad wyraz symbolicznie.
Za to teraz mamy pogodę zupełnie listopadową: zimno, mokro, nieprzyjemnie, brrr...
A ja czekam na wiosnę;-)
I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Wami do ... następnego wpisu;-)
Pięknie dziękuję za tyle wspaniałych komentarzy.
Pozdrawiam wszystkich, którzy do mnie zaglądają.


FLORENTYNA

sobota, 14 stycznia 2012

Świeczniki - wersja wielkanocna

Zgodnie z obietnicą pokazuję kolejną odsłonę naszych warsztatowych świeczników.
Tym razem w wersji wielkanocnej. 


























Technika wykonania identyczna jak poprzednio, tylko materiały i dodatki inne.
Całość utrzymana w soczystej żółto-zielonej kolorystyce.


























Materiały w tej wersji to:
-bukszpan, akacja srebrzysta (potocznie i niepoprawnie nazywana mimozą;-), piórka i skorupki jaj.
Gąbka osłonięta mchem.

A oto efekt końcowy:


























Zdjęcia z zajęć autorstwa pani Marii Tom.
Ja je tylko posklejałam w kolaże.
Wielki dzięki pani Marysiu.

Tak mi już wiosennie i wielkanocnie dzięki tym warsztatom, a tymczasem we Wrocławiu dzisiaj za oknem zima;-)
Nie chcę zimy! Skoro jej nie było na Boże Narodzenie, to teraz po co???
Wiem, wiem, ferie, więc dzieciakom się przyda;-)
No więc skoro już musi być, niech przynajmniej będzie krótka.


Zatem: aby do wiosny;-))))
Pozdrawiam bardzo serdecznie.



FLORENTYNA

wtorek, 3 stycznia 2012

Czerwone i czarne, czyli jak robiłyśmy świeczniki;-)

Witajcie w Nowym Roku!
Pięknie dziękuję wszystkim za moc życzeń, które od Was otrzymałam.
Serdeczności ślę tym wszystkim, do których nie zdążyłam dotrzeć.

Czas sobie płynie, pędzi, gna, galopuje, cwałuje i nie wiem jak jeszcze określić to co się z nim dzieje...
Nie zauważyłam niemal,  kiedy skończył się jarmark.
Jak mgnienie oka minęły święta, Sylwester...
I nowy rok już się rozpędza;-)

Ruszył kolejny sezon kursów.
Zatem rok zaczął się pracowicie;-)
Zajęcia są przesympatyczne - maleńka grupa, dziewczyny miłe i zdolne;-)
Toż to sama radość, nie praca;-)))
Zajęcia zaczęłyśmy jeszcze w starym roku, tuż przed Sylwestrem.

Popatrzcie jak robiłyśmy świeczniki do dekoracji stołu:
postanowiłyśmy ożywić nieco panujące na zewnątrz szarości, więc wybrałyśmy mocne, zdecydowane kolory.
Gorąca czerwień jest czystą energią, pobudza do życia, nastraja optymistycznie;-)

Nasze świeczniki robiłyśmy w walcach z gąbki florystycznej do suchych roślin.
Pierwszy krok to wbicie w gąbkę krótko przyciętych patyczków "Mikado", naturalnych i w czerwonym kolorze.


























Dla wzmocnienia patyczkowej konstrukcji poprzeplatałyśmy ją ozdobnym czerwonym drucikiem, a gąbkę okleiłyśmy czarno-białym porostem.


























Następnie na utworzonej z patyczków kryzie przyklejałyśmy czerwone i czarne różności: 
piórka, koraliki, patyczki, gwiazdki, suszone sorgo, barwione na czerwono orzeszki bukowe.


























A tutaj Kasia i Monika przy pracy:


























Po przyklejeniu dekoracji w środku gąbki zamocowałyśmy świece (też czerwono-czarne).
W dół świeczki wbijałyśmy drut, rozgrzany uprzednio nad płomieniem, i tak przygotowaną świeczkę umieszczałyśmy w gąbce.
Górną część gąbki okleiłyśmy takim samym porostem jak boki.
A oto efekt końcowy.

























Uzupełnieniem dekoracji były kule, robione w identyczny sposób jak świeczniki.

























Takie kule można powiesić lub położyć na stole.
Mam nadzieję, że nasze świeczniki będą dla kogoś inspiracją;-)

Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich moich przemiłych gości.
I witam cieplutko nowych obserwatorów.
Rozgośćcie się. Postaram się, żeby Wam się nie nudziło;-)

Wszystkim, którzy do mnie zaglądają życzę fantastycznego, twórczego i niezapomnianego roku;-)
No i do...napisania;-)

Pozdrawiam  noworocznie;-)
                 FLORENTYNA