niedziela, 29 grudnia 2013

Choinka i Noworoczne życzenia.

Witajcie kochani.
Pięknie dziękuję za wszystkie życzenia, które od Was otrzymałam.
Te na blogu i te mailowe.
Przepraszam, że nie do wszystkich dotarłam na czas, ale tak jak wspominałam w poprzednim poście, moje święta były w tym roku wyjazdowe, a internetu pod ręką niestety nie było;-)
Staram się przesyłać Wam co prędzej życzenia poświąteczne;-)
A i noworoczne będą już dzisiaj, bo jutro znowu uciekam na kilka dni i pojawię się dopiero w przyszłym roku;-)

Póki co,chcę Wam pokazać moją tegoroczną choinkę.
Bo nieważne, czy święta poza domem, czy nie, choinka musi być!
A tegoroczna szczególnie zasługuje na pokazanie światu, jako że poczesne miejsce zajęły na niej cudnej urody szydełkowe bombki wydziergane przez Janeczkę z Janeczkowa;-)
Niezwykle zdolna to Istota i dzięki jej  talentowi moja choinka ma niebanalne ubranie;-)
Janeczko, raz jeszcze bardzo Ci dziękuję.
A Was drodzy goście serdecznie zapraszam do Janeczkowa, magicznej krainy, pełnej cudów, jeśli jeszcze tam nie byliście, zajrzyjcie koniecznie.

Teraz pora na choinkę w pełnej krasie:


























A Janeczkowe szydełkowe bombki z bliska prezentują się tak:



















































Jako, że na śnieg za oknem nie było i nie ma co liczyć, więc postanowiłam, że chociaż choinka tego roku będzie w bieli;-)


























Nie mogło rzecz jasna zabraknąć moich ślicznych aniołków na szklanych bombkach i ukochanych stareńkich szyszek, pamiętających czasy mojego wczesnego dzieciństwa. Zostało mi ich kilka, więc strzegę jak oka w głowie;-)



























A teraz czas na noworoczne życzenia:

mili moi goście i stali bywalcy,
w bliskim już kolejnym Nowym Roku życzę Wam spełnień wszelakich, tych prywatnych i tych zawodowych i tych skrywanych przed światem.
Czerpcie z życia pełnymi garściami, rozwijajcie swoje pasje i zdobywajcie nowe.
Wspinajcie się na szczyty, odwiedzajcie nieznane krainy, tam sięgajcie "gdzie wzrok nie sięga";-)
Do tego wszystkiego zdrowie jest konieczne, więc niech dopisuje niezawodnie.
I miłości niech nie zabraknie, bo przecież to ona uskrzydla do działania;-)
Pięknego roku kochani!


                  FLORENTYNA
                               
                             


poniedziałek, 23 grudnia 2013

Boże Narodzenie


"Jest cicho.Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata, płynie
kolęda na okarynie:

LULAJŻE  JEZUNIU..." 
                                      (K. I. Gałczyński)

Drodzy przyjaciele.
Na nadchodzące święta przyjmijcie ode mnie moc ciepłych życzeń:
aby te magiczne świąteczne dni pełne były serdeczności i miłości,
aby podczas niezapomnianej  wigilijnej  kolacji przy pięknie nakrytym stole
towarzyszyli nam nasi bliscy,
abyśmy uśmiechali się do siebie,
a magia tych chwil, by przeniosła się w przyszłoroczną codzienność.
WESOŁYCH  ŚWIĄT, kochani.






























Przesyłam Wam jeszcze karteczki świąteczne wykonane przez moich 
najmłodszych warsztatowiczów;-)



























Pozdrawiam cieplutko, miłego świętowania życzę i pędzę się pakować, bo moje święta w tym roku wyjazdowe;-)


                  FLORENTYNA

wtorek, 19 listopada 2013

Adwentowo na warsztatach i nowa zagadka

"Jest listopad czarny, trochę złoty,
mokre lustro trzyma w ręku ziemia."

Tak pisała jedna z moich ukochanych poetek.
Faktycznie czarny i trochę złoty ten listopad jest, na szczęście póki co ziemia nie trzyma w ręku mokrego lustra;-)
Jest ślicznie, późnojesiennie.
Jutro wybieram się do lasu.
A dzisiaj chciałam Wam pokazać nasze ostatnie warsztatowe działania.
Już adwentowe, a jakże;-)
No i właśnie uświadomiłam sobie, że mój blog zaczyna być ostatnio wyłącznie relacją z warsztatów, a i to fragmentaryczną i z opóźnieniem...
Pora chyba wziąć się za siebie i narzucić sobie odrobinę systematyczności.
Może się uda???A póki co kilka fotek z naszej pracy i co z tego wynikło;-)

Praca była jak zwykle wytężona, a poza tym miła i przyjemna;-)
Sami popatrzcie:












































































A oto efekty końcowe w postaci wianków adwentowych, tych tradycyjnych i tych odrobinę innych.












































































Pojutrze robimy stroiki na Boże Narodzenie.

A dzisiaj jeszcze obiecana zagadka:
co za roślina tworzy takie piękne fioletowe owoce???


























Zapraszam do zabawy.
Na zwycięzcę jak zwykle czeka nagroda.

Pozdrawiam cieplutko.

                    FLORENTYNA

wtorek, 5 listopada 2013

Warsztatowe migawki

Nie wiem co się stało z październikiem.
Był jakiś krótszy, czy co??? Przecież dopiero się zaczął i zanim zdążyłam się zorientować, minął jak sen złoty...
Dużo się dzieje, to prawda. Może dlatego czas tak pędzi???
Jedne warsztaty gonią następne, tygodnie lecą, a blogowe zaległości rosną.
Zapraszam Was dzisiaj na kilka warsztatowych wspomnień.
Październik upłynął nam pod znakiem florystyki żałobnej.
Powstało mnóstwo prac.
Popatrzcie na niektóre z nich:






























































































Praca wre, że aż miło;-)


























Ale i bawimy się przy tym świetnie;-)))


























Trochę tego naprodukowałyśmy...


A tutaj już innym razem:








Bardzo pracowity był nasz październik.
A to zaledwie niewielka część tego co powstało.
Czasem po prostu nie było kiedy robić zdjęć.
A te, które są też robione w pędzie, dlatego wybaczcie proszę nie najlepszą jakość.

W listopadzie zaczynamy już florystykę adwentową i świąteczną.
Chętnych serdecznie zapraszam na warsztaty.
Harmonogram na listopad jest na pasku bocznym.
Szczegółowych informacji udzielam mailowo.

W następnym poście będzie nowa zagadka, bo czas na nią najwyższy;-)
Pozdrawiam cieplutko i do napisania.


                                                                                   FLORENTYNA

środa, 9 października 2013

Jesienne smuteczki i... zagadka;-)

Dopadły mnie niestety;-(
Co z tego, że kolorowo, że słońce i złote liście i grzybki nawet...
Co z tego, kiedy naszła mnie nostalgia jakaś okrutna.
Smutno, nie wiedzieć czemu; i chciało by się "uciec pociągiem od jesieni".
Próbuję to rozwikłać, zrozumieć, wytłumaczyć tę nagłą jesienną chandrę jakoś racjonalnie.
I wiecie co mi wyszło?
Otóż wyszło mi, że może ja bym tę jesień nawet lubiła, gdyby zaraz po niej następowała wiosna;-)
Ale perspektywa zimnych i ciemnych zimowych miesięcy niestety nie wywołuje uśmiechu na ustach.
Smutno mi i tyle.
No ale przecież trzeba te jesienne smuteczki jakoś przeżyć.
Wymyśliłam więc sobie program "rozświetlania jesieni";-)
Ale o tym za chwilę.

Dzisiaj było nawet nie najgorzej.
Obowiązki, związane z niedzielnym Dolnośląskim Festiwalem Dyni i poniedziałkową sesją fotograficzną dla "Flory", zagnały mnie do Ogrodu Botanicznego.
A tam cudnie tak, że nawet jesień można pokochać i smuteczki na chwilę znikają;-)






























Miskanty w jesiennej szacie.


























Magnolia cała w złocie;-)


























I kolorowo tak, że aż dech zapiera...
No i przede wszystkim w Ogrodzie zaczynają się już panoszyć dynie;-)
Zapowiedź niedzielnego Festiwalu.
Oj, będzie się działo!
Zajrzyjcie, bo warto.



























































Po spacerze wśród tych cudów natury nastrój mi się nieco poprawił i pomyślałam, że jakoś przecież trzeba tę jesień oswoić i rozjaśnić.
I tak powstał mój "Program Rozświetlania Jesieni";-)

1. Uśmiech tuż po przebudzeniu, jeszcze przed wstaniem z łóżka i niezależnie od pogody;-)
2. Spokojny, nieśpieszny poranek i celebrowane śniadanie (no może z wyjątkiem tych dni, kiedy po czwartej  rano muszę jechać na giełdę kwiatową, ale wtedy też zielona herbata na dobry początek dnia;-)
3. Planowanie każdego dnia i pozytywne nastawienie nawet do niespecjalnie lubianych czynności (no dobra, krótko mówiąc próbuję pokochać sprzątanie;-)))))
4. Codzienny minimum półgodzinny spacer, nawet pod parasolem.
5. Przynajmniej dwa jabłka dziennie (nie wiem co mi się stało, ale tej jesieni jadła bym jabłka na okrągło;-)
6. Znalezienie w ciągu dnia  choćby kilku chwil na drobne przyjemności i relaks.
7. I PLANOWANIE WAKACJI!!!! 

Program zaczęłam wdrażać w życie już od dzisiaj. Myślę, że z czasem dopiszę do niego kolejne punkty.
Kto się przyłączy? A może macie jakieś inne sposoby na rozświetlanie jesieni?
Podzielcie się, proszę;-)

A teraz kochani czas na obiecaną zagadkę. Dawno już zagadek u mnie nie było, ale mam zamiar wprowadzić je regularnie: co dwa tygodnie.
Nagrody, jak zawsze: dla osób z Wrocławia i okolic bezpłatny udział w moich warsztatach (w wybranym przez siebie terminie), a dla tych z daleka coś z moich prac. Oczywiście osoby z Wrocławia będą mogły wybierać między warsztatami, a nagrodą rzeczową;-)

Pora na zagadkę:
                 CO TO ZA ROŚLINA?????????????

                                                                                   
 Nie jest u nas rośliną powszechnie rosnącą.
Spotkać ją można w ogrodach botanicznych,chociaż uprawa jej w naszych ogrodach jest możliwa.
Teraz właśnie jej owoce dojrzewają, a liście przebarwiają się na cudny złoty kolor.
Owoce jak widzicie są piękne, ale niestety niejadalne.

Zgadywanie czas zacząć;-)

Pozdrawiam wszystkich cieplutko i mimo jesiennych smuteczków, optymistycznie;-)
Serdecznie witam nowe obserwatorki.
Rozgośćcie się proszę.
I to tyle na dzisiaj.
Po niedzieli zrelacjonuję nasz Dyniowy Festiwal.

Do napisania.


                  FLORENTYNA



wtorek, 24 września 2013

Wrzosowe impresje.

Tak zatytułowane były moje pierwsze w tym sezonie warsztaty;-)
Uwielbiam wrzosy. I myślę, że nie jestem w tym osamotniona;-)
Ich nostalgiczna barwa to nieodłączny atrybut jesieni.
Nie może wrzosów zabraknąć ani w naszych ogrodach, ani we wnętrzach.
Pięknie wyglądają w połączeniu ze srebrzysto szarymi barwami, ale równie pięknie w zestawieniach z ognistą dziką różą.
My postawiłyśmy tym razem na monochromatyczność i chłodną kolorystykę.
Wrzosy pełniły główną rolę w naszych pracach, a towarzyszyły im:
srebrzyste rosochate pędy kalocefalusa Browna (Calocephalus brownii), różowe róże, baldachy brudnoróżowego rozchodnika okazałego (Sedum spectabile) oraz zielone barwy mchu, jagodowych gałązek i jaśniejsza w odcieniu zieleń szarłatu zwisłego (Amaranthus caudatus).
Piękna stonowana kolorystyka.
Popatrzcie zresztą sami:



Prace, które wykonywałyśmy na warsztatach to: bukiet, aranżacja na stół w naczyniu i niewielkie ozdoby do dekoracji jesiennego stołu.

Bukiecik wyszedł zachwycający



















































Przepadam za połączeniem koloru różowego z różnymi odcieniami srebra i szarości.
Myślę, że kalocefalus spisał się tutaj świetnie.


A oto druga w kolejności praca:




Zrobiłyśmy też nieduże wrzosowe akcenty do udekorowania stołu.



A całość prezentuje się następująco:


Wszystkie powyższe zdjęcia są autorstwa Magdaleny Nowickiej.
Prace natomiast to dzieło jej mamy Niny .
Nino, wielkie dzięki za fotki, bo moje tym razem absolutnie się nie udały;-(

Wybrałam tylko to (i z góry przepraszam za jakość)

Praca wre!  Spójrzcie na te pełne skupienia twarze...
Lubię to!!!!


A po kilku godzinach ciężkiej pracy uśmiech na zakończenie;-)

Dziękuję Wam dziewczyny za fantastyczną atmosferę i pięknie wykonane prace.

Pozdrawiam cieplutko wszystkich, którzy mnie odwiedzają.
I do napisania;-)