wtorek, 10 września 2013

I dlatego lubię jesień...

Witajcie kochani.
Lato minęło szybko, zbyt szybko...
Tak naprawdę, to nie wiadomo kiedy.
Cały czas były wakacje, wyjazdy, woda, słońce, luz, dolce far niente;-)
I nagle, zupełnie nie wiem jakim cudem zrobił się wrzesień.
Kalendarzowe lato co prawda jeszcze trwa, ale dla mnie 1 września to data magiczna.
Chociażby było nie wiem jak ciepło, to w powietrzu czuje się już nieuchronnie nadchodzącą jesień...
Chłodne poranki i wieczory, wiatr przynoszący zapach żółknących liści i ziemi i to coś nieuchwytnego, trudnego do nazwania: jakiś powiew nostalgii...
Lata szkoda, ale kiedy nachodzą mnie myśli o minionych wakacyjnych dniach, natychmiast przypominam sobie, jak wiele uroku ma jesień i że można ją lubić z tysiąca powodów;-)

Ot choćby z powodu grzybów;-)
Uwielbiam wyprawy do lasu i rzecz jasna grzybobranie.
Dziś wybraliśmy się na leśną włóczęgę po raz pierwszy tej jesieni i niniejszym sezon grzybowy 2013 uważam za otwarty!!!
Nie było tych grzybów co prawda bardzo dużo. Ale jednak były i to najważniejsze.
A teraz właśnie gotuje się zupa, pierwsza ze świeżych grzybów w tym sezonie.
Wyobrażacie sobie jak upojnie paaaachnie cały dom;-)
I jak tu nie lubić jesieni.

Las dzisiejszego dnia był zachwycający, a pogoda jak wymarzona na spacery.


























I  widoki najbardziej cieszące oko grzybiarza;-)










































































Były też inne grzybki.
I chociaż zupełnie nie nadawały się do koszyka, to niezmiernie cieszyły oczy swoją urodą;-)


























A w ściółce leśnej uważny obserwator dostrzec mógł obok mchu także chrobotek reniferowy:

























Chrobotek ma piękny srebrzysto stalowy  kolor.
Ale musimy poprzestać tylko na podziwianiu go.
Uwaga: CHROBOTKA NIE POZYSKUJEMY Z NATURALNYCH STANOWISK, JEST POD OCHRONĄ!!!!!
Floryści go bardzo lubią i często stosują w swoich pracach, ponieważ bez problemu można go kupić na giełdach kwiatowych.
Importuje się go ze Skandynawii, głównie ze Szwecji.
Na warsztatach często były problemy z zapamiętaniem jego nazwy, więc moje kursantki czasem śmiesznie go przezywały: na jednym z kursów został "rechotkiem", a ostatnio nazywano go po prostu "żarciem dla reniferów";-))))

Ale wracajmy do dnia dzisiejszego.
Oto nasze koszyki:

 Całkiem ładne zbiory jak na początek sezonu, prawda?

A teraz się gotują, i pachną nieziemsko;-)



























A jutro będą jedzone;-)
Ślinka cieknie na samą myśl...
No i jak tu nie lubić jesieni.

Dzisiaj już zmykam, bo jutro z samego rana wybieram się do Poznania na pokaz florystyczny.
A pojutrze pierwsze po wakacjach warsztaty.
Tym razem będą to "Wrzosowe impresje".
Pokażę co udało nam się udziergać;-)

Wakacje się skończyły, więc czas do pracy i nadrabiania zaległości, także tych blogowych, a uzbierało się tego trochę.
Uświadomiłam sobie właśnie, że ostatni post dodałam dokładnie dwa miesiące temu: 10 lipca.
A wydaje się jakby to było zaledwie chwilę temu.
Mam nadzieję, że po wakacjach uda mi się zwiększyć częstotliwość pisania (oby!).

Zatem do rychłego napisania;-)

Cieplutko pozdrawiam.






    FLORENTYNA

37 komentarzy:

  1. Ale jesiennie, złociście i grzybowo się zrobiło u Ciebie! Ja już czuję ten zapach i smak...:) Mój tata dzisiaj też zebrał kosz grzybów. Ja tam wolę od zbierania samo chodzenie po lesie... Co innego, gdyby były maliny;P
    Cieplutko pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam spacery po lesie, ale dodatkowo zbieranie grzybów to taka "wisienka na torcie";-)
      Zbierałam grzyby od zawsze, zaraził mnie tą grzybiarską pasją mój tata.
      Dzięki za odwiedziny.
      Pozdrawiam i życzę udanego nowego roku...szkolnego;-)

      Usuń
  2. ja tez uwielbiam jesien - ja chyba wszystkie pory roku lubie ale jesien ma swoj zapach i te cudne przeciwnosci - rankiem przymrozi a w dzien ogrzeje nisko zawieszone slonce. i te intensywne kolory.... czysta poezja. a to moze chrobotka mozna zbierac w Danii? musze poszukac takiej informacji bo sie wybieramy do lasu w weekend a mi 5 grzybow do barszczu na wigilie wystarczy to zebym sie nie nudzila to sobie pozbieram inne dary lasu:-) pozdrawiam jesiennie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak jest ze zbieraniem chrobotka w Danii, muszę gdzieś sprawdzić. Ten, który przyjeżdża do nas pochodzi najprawdopodobniej ze specjalnych upraw.
      Czemu tylko 5 grzybów? Nie lubisz ich?
      Dziękuję za odwiedziny i buziaki ślę.

      Usuń
  3. Wahou, tu me fais envie avec ces beaux cèpes!
    Bisous

    OdpowiedzUsuń
  4. Florentyno, z wiadomych przyczyn tegoroczne grzybobranie mnie ominie, dlatego szczerze zazdroszczę i spaceru i jesieni na talerzu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kamilo!
      Ale za to już w przyszłym sezonie większą ekipą wybierzecie się na grzyby;-)
      Buziaki ślę i dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  5. ale wspaniałe zbiory, aż zazdrość mnie bierze bo jestem unieruchomiona po operacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups... mam nadzieję, że to nie na długo?
      Serdeczności ślę i zdrowia życzę.

      Usuń
  6. Piękne podgrzybki i cudny las.... Moje ostatnie grzybobranie to wycieczka po nieużytkach i 40 czerwonych kozaków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super takie nieużytki;-) Gdzie je znajdujesz?
      Kozaków niestety nie znalazłam wcale.
      Ale i podgrzybki pyszne!
      Dzięki za odwiedziny, buziaki.

      Usuń
  7. Florentyno, no nie wiem, nie wiem, gdzie Ty w tym Wrocławiu taki las sobie znalazłaś, a w nim takie zbiory! Lasy też lubię, ale grzyba to chyba nigdy nie znalazłam, to znaczy jadalnego, bo inne to u nas pod gankiem rosną;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, jak się dobrze poszuka, to można znaleźć;-)))))
      A poważnie, to lasy Milickie, okolice Gruszeczki. Są cudne. I całkiem niedaleko od Wrocławia.
      Serdeczności ślę.

      Usuń
  8. Zachwyciły mnie Twoja wyprawa po grzyby no i oczywiście trofea w postaci grzybów jak i cudownych zdjęć.Należę do tej nacji żałującej lata, ciepła,słońca.Trudno mi się przestawić na chłody, deszcz. Kolor dyń i pięknych kul chryzantemowych oraz strzelistych wrzosów poprawiają co prawda mi humor ale i tak lata żal.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja nie mogę się pogodzić z tym, że lato mija... Dlatego szukam wszystkiego co najlepsze w nadchodzącej jesieni. Robię co mogę, żeby stłumić żal za słońcem, wodą, zapachami i barwami lata.
      Buziaki ślę i życzę pięknych jesiennych dni;-)

      Usuń
  9. Ale grzybobranie!!! Piękne zdjęcia. A jednak szkoda lata.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, lata szkoda zawsze... Ale skoro mija, to szukajmy uroków tego co tu i teraz;-)
      Buziaki ślę.

      Usuń
  10. Taką jesień lubię ale dziś moje okolice zahaczyła szaruga brrr. Niech sobie idzie i wróci słoneczna ciepła z tym specyficznym zapachem w powietrzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, o ile łatwo lubić złotą, słoneczną, kolorową jesień, to do tej szarej mglistej i deszczowej trzeba się mocno przekonywać;-)
      Ostatnio gdzieś przeczytałam, że deszcze i plucha to nie zła pogoda, tylko po prostu mokra pogoda;-) I tego trzymać się trzeba. Chociaż mokra, to jednak piękna;-)
      A jak trochę popada, to grzyby będą lepiej rosły, więc nie ma tego złego...
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  11. Ależ mi ślinianki zaczęły pracować:) Uwielbiam zupę grzybową, a takie świeże to pachną bardzo intensywnie...
    Ja niestety nie znam się na grzybach, więc na wszelki wypadek nie zbieram tylko kupuję sprawdzone...
    a co do lata, to dla mnie zawsze kończy się za szybko...i co poradzić;)
    Serdeczności posyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mój ojciec był fantastycznym znawcą grzybów. Niestety nie zdążyłam się wszystkiego od Niego nauczyć... Została miłość do leśnych wędrówek i zbieranie tego, co z pewnością jest jadalne;-)
      Po prostu nie zbieram grzybów blaszkowych, bo nie ufam swojej wiedzy w ich rozpoznawaniu. Wolę nie eksperymentować. Rurkowe są w zasadzie bezpieczne. Jedynym poważnym zagrożeniem wśród nich jest borowik szatański, ale jest tak charakterystyczny i tak rzadko występuje, że małe są szanse zebrania go przypadkiem.
      Nie zbieram też borowików ponurych, chociaż niektórzy twierdzą, że są jadalne...
      Poprzestaję na grzybach których jestem pewna i tyle.
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że do mnie zajrzałaś.

      Usuń
  12. niezwykle pouczający post no i zachęcający do grzybobrania, ja lubie jeździć do lasu ale nie bardzo umiem zbierac grzyby, wszystko inne wokół mnie intersuje i zbieram różne bogactwa z lasu, zaciekawił mnie właśnie ten chrobotek reniferowy, o którym nie słyszałałm wcześniej, będę więc uważać na niego, pozdrawiam:)) ( nazwa cudna)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Miło mi, że zajrzałaś.
      Chrobotek nie tylko nazwę ma cudną, ale i sam w sobie jest fantastyczny.
      Myślę, że niedługo będę robiła jakieś wianki z jego udziałem, to pokażę go w różnych odsłonach;-)
      A w lesie też zbieram co się da i oprócz grzybów zwożę do domu tony szyszek, patyków, kory, ciekawie pogiętych korzeni i mnóstwo innych absolutnie niezbędnych skarbów;-)))
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  13. Siedze w laboratorium, na drugim koncu swiata (prawie) i jem lunch. Zapachnialo mi polskim lasem oraz grzybami, ktore uwielbiam w kazdej postaci. Tak samo uwielbiam grzybobranie i zapach lasu o tej porze roku. Tak jak pieknie opisalas "w powietrzu czuje sie nadchodzaca jesien". Dzieki za ten wpis oraz zdjecia. Czekam na relacje z Poznania, to moje miasto. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj.
      Miło mi, że przybliżyłam Ci trochę polskiego lasu;-) Rzeczywiście zapach lasu o tej porze roku jest jedyny w swoim rodzaju. No a zapach gotujących się grzybków to po prostu poezja;-)))
      Buziaki i miłego weekendu.

      Usuń
  14. Mmmmmmmm, aromaty rozchodzą się wokół z Twoich grzybków. Sama nie zbieram, ale oporządzam.
    Samą jesień uwielbiam. I niekoniecznie naszą złotą, polską. Dla mnie prawdziwa jesień to mgły, kapuśniaczki... tak jak dzisiaj:-)

    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię mglistą, dżdżystą i nostalgiczną jesień;-) Ma w sobie coś magicznego.
      Dziękuję za odwiedziny i pięknego weekendu życzę.

      Usuń
  15. Cudne zdjęcia.
    Wczoraj poszłam w przerwie między deszczami do lasu.
    Niestety nic ,zero grzybów.
    Gdyby nie opieńki w tym roku nie mała bym grzybków...

    OdpowiedzUsuń
  16. Z tych samych powodów lubię jesień , chodzi mi tutaj o zbieranie grzybów , a równiez dla kolorów dyni , wrzosów i przebarwiających się liści i innych skarbów jesiennych, z których mozemy wyczarowywać cuda i wianki :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam ciepłą i kolorową jesień. Nie jestem smakoszką grzybów, ale mogłabym je zbierać godzinami:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Grzyby uwielbiam pod każdą postacią... Jesień, złota, słoneczna jest piękna. Nie lubię jednak chłodnych deszczowych dni, brak słońca powoduje, że popadam w nieciekawe stany... Wiem jednak , że i takie dni są potrzebne. Przepiękne zdjęcia. W dzieciństwie zbierałam grzyby z moim tatą. Jeszcze teraz czuję ten zapach lasu, grzybów... rozmarzyłam się. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ponieważ niedawno dopiero odkryłam Twój blog, nie było moich komentarzy na wcześniejszych postach. Jutro przejrzę wcześniejsze, bo widzę po dwóch ostatnich, że warto. Ja kocham kwiaty, przyrodę, słońce, no i moja największa miłość - to podróże. Dzięki nim podziwiam przyrodę w różnych częściach świata, chłonę widoki, krajobrazy... W wolnej chwili zapraszam serdecznie! Ja pamiętam utwory Ewy Demarczyk. Miałam to szczęście i byłam na jej koncercie. Jej głos przyprawiał mnie zawsze o dreszcze... Wspaniała artystka!

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam, ciesze się,że tu zaglądnęłam.
    pozdrawiam z mojej Krainy

    OdpowiedzUsuń
  21. Zajrzałam to przypadkiem a te grzybki kazały mi się zatrzymać tu na dłużej:-) wyglądają cudnie!!! szkoda, że ja nie znam się na grzybach, na tyle żeby mieć zaufanie do tej mojej wiedz:-( pozazdrościć i wiedzy i tak fajnych zbiorów!!! oczyma wyobraźni nawet czuję ich aromat:-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam! Cieszę się bardzo ,że tu trafiłam.Myślę ,że będę odwiedzać regularnie Twoje strony.Jeszcze jest dużo grzybków w lesie.Byłam w sobotę 16 .11.2013 a w niedziele były pyszności grzybowe na obiad.Znalazłam podgrzybki i gąski.Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam! Cieszę się bardzo ,że tu trafiłam.Myślę ,że będę odwiedzać regularnie Twoje strony.Jeszcze jest dużo grzybków w lesie.Byłam w sobotę 16 .11.2013 a w niedziele były pyszności grzybowe na obiad.Znalazłam podgrzybki i gąski.Pozdrawiam serdecznie .

    OdpowiedzUsuń