sobota, 29 czerwca 2013

Wakacje;-)

Kochani, nareszcie są! Długo oczekiwane wakacje i słońce i tyyyle przed nami;-)
Lato rozkręca się na maxa;-)
Ach, jak ja kocham ten czas.
Póki co bukiety nauczycielom wręczone;-)





























Świadectwa odebrane, humory dopisują;-) Pora pakować plecaki...
Chociaż czasy, kiedy ze świadectwem w kieszeni i wiatrem we włosach biegłam do domu, najszczęśliwsza na świecie, są już daleko daleko ... to jednak kiedy zaczynają się wakacje i mnie ogarnia chęć natychmiastowego spakowania plecaka i udania się w nieznane;-)
A szczęśliwość ogarnia mnie taka jak za dawnych szczenięcych lat;-)
I oczywiście natychmiast marzę o podróżach.
Jednym słowem szwendaczek mi się włącza;-)))))


























A ponieważ do tegorocznych wakacyjnych wojaży jeszcze mi trochę czasu zostało, więc z sentymentem powracam do Andaluzyjskich wspomnień;-)

Poranki na tarasie, a zaraz potem, przed wyprawą ku kolejnym odkryciom, pluskanie się w basenie, wystarczyło zeskoczyć z tarasu;-)


































A zaraz potem całodzienne bliższe i dalsze wyprawy.
Niekończące się spacery plażą.

Byliśmy w październiku, więc piękne śródziemnomorskie plaże były puste i prawie całe dla nas.
A pogoda zachwycająca.



 Tak mówiło nam dobranoc andaluzyjskie słońce;-)
Ech, rozmarzyłam się...
Pięknie tam aż dech zapiera.Trzeba kiedyś wrócić, tyle jeszcze zostało do zwiedzenia.
Niestety w tym roku chyba się nie uda.
Póki co planujemy wypad nad Bałtyk, a może w góry, jeszcze nie wiem.
To chyba dopiero w sierpniu.
Ale za to w lipcu planujemy mniejsze i większe wyprawy po okolicy.
Lubię podróżować... Jeśli nie może to być Andaluzja, to niech będzie nawet Pcim Dolny;-) Byle przed siebie.
Wszystkim Wam życzę fantastycznych, pełnych przygód i pięknych wrażeń wakacji.
Ślicznie dziękuję za porady dotyczące szydełkowania. Donoszę, że poduszka się dzierga i jak nic nie pokrzyżuje mi planów, to powinnam w tym tygodniu skończyć.
Serdeczności dla wszystkich.
Do napisania.


             FLORENTYNA

       




poniedziałek, 24 czerwca 2013

Niedziela na starociach i pierwsze Florentynowe próby szydełkowe;-)

Wczorajsze przedpołudnie postanowiliśmy spędzić na pchlim targu.
Jest takie magiczne miejsce we Wrocławiu w którym w każdą niedzielę kupić można cuda, cudeńka i wiele innych rzeczy za przysłowiowy grosik;-) Kiedyś były to Niskie Łąki, teraz od dłuższego już czasu starociowy targ odbywa się przy młynie Sułkowice.
Czego tam nie ma...
Popatrzcie zresztą sami:




























Ciekawe, czy takie radioodbiorniki mogą jeszcze działać?

Piękne są, nieprawdaż?









A tuż obok fantastyczny aparat telefoniczny;-)


I urokliwe moździerze:


Mnóstwo porcelany, ceramiki i szkła maści wszelakiej;-)

Uwielbiam takie miejsca;-) Mogę godzinami włóczyć się między straganami i stoiskami.
I pomimo, że z wczorajszej wyprawy nie przyniosłam żadnych łupów, spacer uważam za nader udany.

A wieczór upłynął Florentynie na szydełkowaniu!!!!!
Sama w to nie wierzę, ale po obejrzeniu mnóstwa fantastycznych szydełkowych prac na Waszych blogach nabrałam i ja ochoty by sprawdzić się w nowej dla mnie dziedzinie;-)
No może nie całkiem nowej, bo jakieś oczka łańcuszka i słupki nauczyli mnie dziergać jeszcze w szkole.
Ale nic ponad to.
Czasem szydełkuję drucikowe kryzy do bukietów, ale prawdziwych włóczkowych prac nie mam dotąd na swoim koncie.
Zachwycona kwadratami "granny square", postanowiłam spróbować i ja.

Takie coś wyszło póki co;-)

Bardzo spodobało mi się dzierganie tych kwadratów.
Docelowo ma być poduszka, a potem pled.
Może się uda...
Trzymajcie kciuki;-)


Trochę już tego nadłubałam (na zdjęciu tylko kilka) i nadal z przyjemnością dłubię siedząc przed telewizorem;-)
W porównaniu z cudeńkami na Waszych blogach, takie to trochę toporne i niedoskonałe...
Ale co tam: pierwsze koty za płoty.

Pozdrowienia serdeczne wszystkim ślę i udanego, twórczego tygodnia życzę.


            FLORENTYNA




sobota, 22 czerwca 2013

Weekendowe labowanie;-)

Witajcie kochani.
Nareszcie ciepło, nareszcie lato. 
Co prawda dzisiejszy dzień spłatał nam małego figla;-)
Wybieraliśmy się nad wodę, a po przebudzeniu i spojrzeniu za okno, okazało się, że woda wybrała się do nas;-)
Padał ciepły letni deszczyk i utrzymał się prawie do południa.
Grzyby chyba zadowolone, my nieco mniej bo pokrzyżował nam plany...
Z pierwszej letniej kąpieli zatem nici.
Wybraliśmy się więc na popołudniowy spacer.
Zrobiło się ciepło i pięknie.
Popatrzcie na kilka zdjęć z mojego urokliwego miasta:





























To fragment Ogrodów Ossolineum


I rzut oka na Wyspę od strony Ossolineum.

A nieopodal takie kwitnące drzewo.
I to kolejna dla Was zagadka;-)
Przewidziana nagroda.

Myślę, że to nie jest trudne;-)
Pierwsza osoba, która poprawnie odpowie na pytanie otrzyma nagrodę.

Piękny to był dzień i piękny spacer.
Do domu wracaliśmy o zmierzchu.
Miasto już kładło się spać.



Dobranoc wszystkim.
Miłej niedzieli.



               FLORENTYNA








środa, 12 czerwca 2013

Puchowiec wspaniały, czyli zagadka rozwiązana;-)

Zagadka, którą Wam zadałam w poprzednim poście, okazała się wcale nietrudna;-)
Szybciutko się z nią uporała właścicielka bloga ZAPACH PIWONII, którą niniejszym ogłaszam zwyciężczynią mojego mini konkursu.
Proszę o maila w celu uzgodnienia szczegółów.
Przyznałam też nagrodę drugą dla ALEX, ponieważ bardzo spodobał mi się jej pomysł z drzewem storczykowym;-)))

Kochani, a drzewo na zdjęciach tak zachwycająco kwitnące to 
PUCHOWIEC WSPANIAŁY (Ceiba speciosa)

Drzewo jest rzeczywiście wspaniałe, okazałe i urodziwe niemożebnie;-)
Zobaczyłam je w Andaluzji pierwszy raz w życiu i... oniemiałam z bezgranicznego zachwytu.

Popatrzcie sami jak fantastycznie prezentują się puchowce na jednej z głównych ulic Marbelli:






















































Puchowiec wspaniały to okazałe drzewo dorastające  nawet do 18 metrów wysokości.
Pochodzi z Ameryki Południowej, ale doskonale się czuje w rejonie Morza Śródziemnego.
Więcej można sobie o nim poczytać np. TUTAJ
Charakterystyczny dla starszych okazów puchowca jest butelkowaty pień.
A na nim solidne kolce:


Spróbowałam przytulić się do drzewa, ale wierzcie mi, 
puchowca trzeba kochać bardzo ostrożnie;-)))))

Mój mąż wolał nie ryzykować bliższego kontaktu z kolczastym stworem, kwiaty uznał za znacznie bezpieczniejsze;-)
A swoją drogą, nazwa puchowiec dla tego uzbrojonego olbrzyma jest jakby lekko przewrotna;-)

Nazwa bierze się stąd, że dojrzałe owoce puchowca pękają i wydobywa się z nich puch nieco przypominający bawełnę.
Niestety nie miałam okazji zobaczyć tego w naturze. Byliśmy w Andaluzji w październiku i puchowce wtedy jeszcze kwitły w pełnej krasie.
Owoc wygląda tak:


Źródło zdjęcia: Wikipedia

Spotkaliśmy też okazy o kremowych kwiatach.
Nie wiem tylko, czy to inna odmiana, czy też raczej inny gatunek.
Czy ktoś może mnie oświecić w tej kwestii?


I tyle tytułem rozwiązania zagadki.
Pozdrawiam cieplutko wszystkich moich gości.
Spotkamy się w następnym poście.



Florentyna

Zakochana w puchowcach;-)


Lato???? I jeszcze zagadka;-)

No i doczekaliśmy się w końcu;-)
Jest absolutnie wspaniała pogoda! Tak pięknie, że natychmiast marzą się wakacje.
Ponieważ na tegoroczny wyjazd muszę jeszcze trochę poczekać, więc póki co oglądam fotki z ubiegłorocznych wojaży.
Ech, działo się działo...
I roślin obfotografowałam mnóstwo.
Nie było kiedy pokazać na blogu.
Więc dzisiaj chociaż odrobinka wspaniałej andaluzyjskiej roślinności, która dech mi odebrała i tak do dzisiaj trzyma;-))))))
A przy okazji zagadka: co to jest?
Pytam jaki to kwiat, chociaż to pytanie odrobinę nieprecyzyjne; powinnam zapytać: co to za roślina?
Popatrzcie tylko jak fantastycznie kwitnie:


























I jeszcze z kwiatkiem "twarzą w twarz";-)



Piękny, prawda?

Proszę, napiszcie co zacz;-)
Na autora pierwszej poprawnej odpowiedzi czeka nagroda niespodzianka (inna jeśli będzie to osoba z Wrocławia lub okolic, a inna dla kogoś z daleka).
Zapraszam do zabawy i życzę przyjemnego łamania głowy.

Serdeczności dla wszystkich i do zobaczenia w kolejnym poście;-)



                           FLORENTYNA

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Migawki z pracowni

Witajcie kochani.
Czerwiec już a pogody ładnej nadal nie widać.
Najważniejsze, że w ubiegłą niedzielę załatwiliśmy sobie cudne słoneczne popołudnie i udało się w końcu zrobić zdjęcia;-)
Będą w lipcowym numerze NDiO-FLORA, wtedy pokażę.
A póki co kilka zajawkowych fotek z pracowitej soboty.
Było pachnąco i kolorowo.
Tylko zdjęć nie udało się zrobić jak należy, bo czas gonił.
Panna młoda obiecała dosłać.
Dzisiaj tylko co nieco na roboczo:


























W  dużym zagęszczeniu, popakowane i przygotowane do transportu.


Wszędzie kartony i kwiaty;-)

I w miejscu docelowym, na stołach:


Zdjęcie niestety nie jest najlepsze, ale póki co jedyne jakie mam;-)

Przez dwa dni otaczał nas upojny zapach piwonii (cudnej urody) i frezji, co wynagradzało choć odrobinę nieprzespaną noc;-)))

Storczyk dendrobium jako przysłowiowa "wisienka na torcie", jako że miało być biało z domieszką cyklamenowego fioletu.
Lepsze fotki mam nadzieję, że niebawem.
Serdeczności ślę i zmykam do przygotowywania zajęć.
Moje uczennice w tym tygodniu zdają egzaminy.
Trzymajcie kciuki;-)


                        FLORENTYNA