poniedziałek, 24 marca 2014

Już naprawdę wiosna;-)

Kiedy pisałam poprzedniego posta, była tylko nieśmiałą zapowiedzą...
Pierwsze pąki, pierwsze przebiśniegi, krokusy.
Było wówczas tak:


Teraz przyszła naprawdę.
I kalendarzowo i zaokiennie;-)
Co prawda dzisiaj chłodniej i płacze deszczem od rana, ale uwierzcie mi, że deszcz też jest absolutnie wiosenny.
Patrzę przez okno i niemal dostrzegam gołym okiem jak wszystko rośnie i z każdą deszczową kroplą zieleni się i wykwita coraz odważniej.
Moje ukochane fiołki kwitną już od dawna.


























Irysy żyłkowane też już od jakiegoś czasu w pełnej krasie;-)


























A podczas ubiegłotygodniowego spaceru po wrocławskim Ogrodzie Botanicznym wypatrzyłam pięknie kwitnący różanecznik dahurski (Rhododendron dauricum)


























Fantastycznie spaceruje się po ogrodzie botanicznym kiedy jest jeszcze cichy, pusty, zamknięty dla zwiedzających, kiedy dopiero budzi się z zimowego uśpienia...
Cisza, spokój i tylko ta wszechogarniająca, młodziutka wiosna dookoła.

Spotkałam też kwitnący krzew  Abeliophyllum distichum, zwany białą forsycją.
Nie dość, że pięknie kwitnie, to jeszcze urzekająco migdałowo pachnie.
Popatrzcie na tę piękność:



























A kilka kroków dalej cudnej urody przylaszczki:


























Ten niezwykły kolor zachwyca mnie nieodmiennie.




























Prawie na każdym trawniku kwitła też złoć żółta (Gagea lutea):


























Tyle się teraz dzieje w przyrodzie, że trudno nadążyć z robieniem zdjęć;-)))
Co chwilę niemal zakwita coś nowego.
Mam nadzieję., że w kolejnym poście pokażę Wam nowe oblicza wiosny.

Teraz na chwilkę wrócę do warsztatów.
I tutaj dzieje się tyle, że trudno nadążyć...
Mnóstwo zdjęć czeka na uporządkowanie, a warsztatowiczki niecierpliwie czekają na nowe notki i fotki na blogu;-)
Pokażę dzisiaj chociaż co nieco.
Jakiś czas temu odbyło się nasze warsztatowe wiankowanie.
Były wianki łazienkowe, wianki wiosenne i wianki jutowe do dekoracji drzwi. 
A tak sobie wiankowałyśmy:



Efekty naszej pracy wyglądają tak:

Wianki morskie do dekoracji łazienki

A zaraz po nich wianki wiosenne ze sztucznymi kwiatami:


I jeszcze wianki jutowe do dekoracji drzwi:


Po pracy jeszcze tylko zawiankowane fotki:


I... do zobaczenia na kolejnych warsztatach;-)

Oj, dłuuugi ten dzisiejszy post.
Serdeczności wszystkim ślę.
Kolejne wianki  (tym razem wielkanocne) w następnym pisaniu.

Pozdrawiam bardzo wiosennie.


FLORENTYNA





12 komentarzy:

  1. Jutowe wianki moimi faworytami .Forsycja biała urzekająca

    OdpowiedzUsuń
  2. Fiołki na moim ogrodzie jeszcze pozamykane ale za to różanecznik już w całej krasie, teraz wiem jako to odmiana, dzięki tobie, a pokazywałam go ostatnio. Pierwszy raz widzę takie irysy, piękne. No i wiem już, że moja magnolia miniaturowa to forsycja :) Co ja bym bez ciebie zrobiła, nie douczona jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie też wszystko pięknie rozkwita, z każdym promykiem słońca i z każdą kroplą deszczu, piękne kwiaty ...pozdrawiam wiosennie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Taką wiosnę lubię najbardziej, kiedy przyroda budzi się do życia, Śliczne zdjęcia. A te wianki z zielonymi kwiatuszkami widziałbym w moim mieszkaniu. Pozdrawiam serdecznie i wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wianki chyba kręcą wszystkich a raczej nas wszystkie, super warsztaty, piekne kwiaty irys żyłkowany mnie zachwycił i musze go miec u siebie na przyszły rok, a w ogrodzie botanicznym zapewne uroczo:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ekstra warsztaty...szkoda, że tak daleko....cudne zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudnie! Wianki fantastyczne. Chciałbym kiedyś być na takim warsztacie...
    Pozdrawiam,
    m.

    OdpowiedzUsuń
  8. alez cudna wiosenna fotosesja;))) ja takze zapraszama na wiosenne klimaty do mnie do obejrzenia "naszego miejsca na ziemi, z naszym skrawkiem nieba" jestem mega szczęśliwa,bo marzenia się nareszcie spełniają;)))choc jeszcze w to nie wierzę, pozdrawiam cielo;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Florentyno, u mnie to już lato, a u Ciebie wciąż wiosna:) W sercu?

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja już myślałam, że pomijam Twój blog a To Ciebie na nim nie ma.
    Gdzie jesteś Florentyno?

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam, to ja Faustyna, muszę uznać, że nadzwyczaj frapująco prowadzisz swojego bloga, niesłychanie ochoczo na niego wejdę zapewne nie raz, pozdrawiam Ciebie, całusy !

    OdpowiedzUsuń