czwartek, 16 lipca 2015

I ja tam byłam, post wspomnieniowy z Galowickiego dnia ziół.

Witajcie kochani.
Działo się w niedzielę, oj działo;-)
Na dziedzińcu Muzeum Powozów w Galowicach zapachniało lawendą i miętą, zazielenilo się wonną bazylią, dzikim tymiankiem i estragonem. I tysiącem innych oszałamiająco pachnących roślin.
Zapanowały zioła, bo to był ich dzień;-)
Wyobraźcie sobie, że w Galowicach byłam po raz pierwszy, w co samej trudno mi uwierzyć, zważywszy, że to przysowiowy "żabi skok" od Wrocławia.
Cóż, jak mówi mądre porzekadło: lepiej późno niz wcale.
Zupełnie przypadkiem odkryłam kolejne miejsce magiczne i to tuż pod domem niemal;-)

Od zapachów i kolorów dosłownie kreciło się w głowie;-)


 Można było spróbować ziołowej lemoniady, kupić zioła do ogrodu, czy pachnący wianek na drzwi.
Były też stoiska z miodami wszelakimi rękodziełem z ziołami jako motyw przewodni.

Nasza ekipa zaproponowała kolorowe wianki






















I oczywiście warsztaty dla dzieciaków;-)
Każde chętne dziecko mogło sobie ułożyć pachnący ziołowy koszyczek i oczywiście zabrać go ze sobą do domu.
Zainteresowanie dzieci i rodziców było ogromne.
Dzieciaki z przejęciem i uwagą układały ziołowe kompozycje.






















I zadawały mnóstwo bardzo dociekliwych pytań;-)






























W pracy dzieciakom pomagałyśmy nie tylko my, ale także mamy, ciocie, a nawet tatusiowie;-)






















Powstawały pachnące kompozycje:












































































Mali floryści wygladaja na zadowolonych z wykonanych prac;-)






















Było wesoło, pachnąco, kolorowo i sympatycznie.
A już 16 sierpnia  muzeum zaprasza na lawendowe święto. Nie może nas tam zabraknąć,
Warsztaty też będa rzecz jasna.
Przyjedźcie, bo warto,

Na zakończenie kilka fotek z miejsca, w którym się to wszystko działo.
Zdjęcia pochodzą z sieci, ja je tylko poskładałam w kolaże.












































Bardzo dziękuję organizatorom za umożliwienie naszj ekipie wziecia udziału w tym sympatycznym wydarzeniu.
Już szykujemy się na sierpień.

Pozdrawiam wszystkich gości i obserwatorów, którzy wytrwali na posterunku, pomimo mojego niezbyt częstego tu bywania.

Pieknego lata i udanycjh wakacji kochani.
Do napisania.



               FLORENTYNA

2 komentarze:

  1. Miło patrzeć na małych florystów z jaka pasją wykonują swoje prace. Wianki są prześliczne i pachnące z pewnością. ***. Sama jestem ciekawa, czy czosnek przegonił nornice na stałe, czy tylko na chwilę. Ślimaki próbowałam odstraszać naturalnymi środkami (kora, potłuczone skorupki jajek, piwo w pojemniczku), ale to nic nie pomagało. Używam teraz chemii niestety, ale i tak mam dziurawe liście w roślinach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Gigo za odwiedziny;-) Dzieci są najwspanialszymi kursantami, chłoną wszystko co im mówimy z ogromnym zainteresowaniem i faktyczne w pracę wkładają całe serce.
      Uwielbiam zajęcia z dziećmi, choćby tak krótkie jak te plenerowe mini warsztaty;-)
      Na ślimaki też używamy chemii;-( (ja nie mam ogrodu, spełniam się ogrodniczo w ogrodzie mojej mamy;-) Pomimo chemii, ślimaki i tak dają radę, hosty są zgryzione niemożebnie.
      Ciekawa jestem skuteczności czosnku, czy będzie długofalowa. Napisz na blogu za jakis czas jakie efekty?
      Pozdrawiam.

      Usuń