niedziela, 6 grudnia 2015

W blasku adwentowych świec - niedziela druga

Tempo czasu zawrotne...
Już druga niedziela adwentu.
Na wianku płoną dwie świece.
Zapalona dzisiaj świeca, to świeca wiary.


Jakoś inaczej pamiętam adwentowy czas z wczesnych dziecięcych lat...
Czas radosnego oczekiwania na narodziny Bożego Dzieciątka.
Ileż magii i tajemnicy w sobie mieścił.
Codziennie bladym świtem, a właściwie nocą jeszcze biegałam z babcią na roraty.
Pamiętam swoje czarne zamszowe botki i to jak cudownie skrzypiał pod nimi śnieg...
Takie mieniące się i skrzące białe cudo.
Lubiłam śnieg. Wtedy lubiłam, bo był bieluteńki i leżał długo.
Dzisiejszego miejskiego śniegu chyba nie lubię, bo za szybko zmienia się w błotnistą breję, niestety.
Jeśli w ogóle jest.
Chociaż mniej było wtedy na półkach sklepowych, a i świetlne iluminacje w moim małym miasteczku były raczej skromne, to radości w oczekiwaniu było zdecydowanie więcej niż dzisiaj.
Kto mi wyjaśni ten fenomen???
Czy spojrzenie z perspektywy małego człowieka było bardziej jasne i radosne?
Dlaczego duży człowiek część tego zachwycenia gdzieś zatraca?
Kochani, mój adwentowy apel brzmi: nie zatracajmy radości, cieszmy się tak jak potrafiliśmy cieszyć się w dzieciństwie.
Dzielmy się uśmiechem, to działa.
Sprawdzałam przez cały ubiegły tydzień: od pierwszej do drugiej świecy;-)
I tu od razu przychodzi mi na myśl "eksperymentalny sygnał dobra"z "Kłamczuchy" (nawiasem mówiąc Jeżycjadę uwielbiam, chociaż teoretycznie już z niej wyrosłam, to praktycznie nie wyrosnę nigdy chyba... Czytam co jakiś czas, dowolny tom i w dowolnym miejscu, nieodmiennie zachwyca i daje ogromną dawkę optymizmu. Tym, którzy nie znają jeszcze, polecam absolutnie;-)
Uśmiech wraca zwielokrotniony. Naprawdę.

Uśmiechanm się więc do Was kochani goście i stali bywalcy świata groszków i róż;-)
Uśmiecham się i życzę Wam pięknych kolejnych, przybliżających do najpiękniejszych świąt w roku dni.

Za tydzień piekę pierniczki;-)
A w kolejnym poście zrobimy wspólnie bukiet dla zimowego solenizanta.
Zapraszam.
Pięknego drugiego tygodnia adwentu życzę.
Do napisania.


               FLORENTYNA


                           





6 komentarzy:

  1. Florentynko, to bardzo ciepły, optymistyczny i wzruszający post...
    Serdeczności Ci przesyłam
    I czekajmy razem...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja serdeczności śle i dziękuję za odwiedziny.
      Czas adwentu jakoś mnie tak refleksyjnie nastraja;-)

      Usuń
  2. Florentynko pięknie opisałaś magię Adwentu i odczucia z nim związane :)
    Prawdą jest, że zupełnie inaczej odczuwamy wszystko jako dziecko i jako dorosły, mamy zupełnie inne postrzeganie świata. A i świat się zmienia, przesyt wszystkiego wokół, jakoś tak nas zubaża ...
    Ściskam serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, zatracamy sporo, odczuwamy inaczej... Czasem wydje mi się ,że jakoś słabiej. W dzieciach jest tyle zachwytu, podczas gdy my dorośli w codziennym pędzie gubimy gdzieś to co najważniejsze...
      Próbuję być dzieckiem, przynajmniej w adwencie;-)))
      Buziaki ślę.

      Usuń
  3. Piękny post,refleksyjny i przepełniony tęsknotą za naszym radosnym dzieciństwem... Ludzie nie potrafią się cieszyć z małych rzeczy i tu chyba jest sedno problemu. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Beatko.
      Fakt, święta i czas okołoświąteczny sprawiają, że nostalgicznie wspominam czasy kiedy zycie było po prostu zachwycające;-)
      Bez warunków, bez nadmiernych oczekiwań...
      Próbuję przynajmniej w adwencie cieszyć się z rzeczy małych właśnie;-)
      Buziaki ślę.

      Usuń