niedziela, 27 grudnia 2015

Groszkowo różane plany na najbliższą przyszłość.

Witajcie kochani.
Jeszcze świętuję, jeszcze leniuchuję, jeszcze wypoczywam, jeszcze czytam zachłannie literaturę raczej mało branżową, pragnąc nadrobić całoroczne zaległości;-)))
Jeszcze opycham się świątecznym ciastem i innymi łakociami, jeszcze śpię duuużo, spaceruję.
Jednym słowem jeszcze ciągle funkcjonuję w trybie świątecznym...


... a już jednak nieśmiało myśli moje biegną do tego co w najbliższym czasie planuję zrobić, nauczyć się, napisać.
I taki miły dreszczyk mnie ogarnia, taka chęć tworzenia nchodzi;-)
Lubię wypoczywanie, ale lubię też to co robię i z ogromną przyjemnością powrócę do moich codziennych działań.
Ostatnimi czasy z różnych powodów zaniedbałam nieco "Groszki i róże", teraz postanowiłam to zmienić.
Mam klika pomysłów, którymi pragnę się z Wami podzilić.
Jednym z nich jest cykl "wianek miesiąca", o którym pisałam TUTAJ
Pierwszy wianek z tego cyklu pojawi się na blogu na początku stycznia.
Już go wymyśliłam w szczegółach;-)
Będzie taki trochę zimowy, bo choć śniegu brak, to pora roku jednak zobowiązuje;-)


Od stycznia zawita również na mojego  bloga cykl, który nosi roboczy tytuł "Florystyczna szkółka Florentyny".  Cykl, w którym prezentować będę podstawy teorii i technik florystycznych.
Powstał z myślą o moich uczennicach i uczniach.
Ale może przyda się też komuś z Was.
W związku z tym cyklem mam do Was prośbę: napiszcie mi o czym chcielibyści w takiej szkółce przeczytać?
Proszę o Wasze sugestie i pytania.
Możecie pisać w komentarzach albo mailowo.
I tutaj kolejna propozycja wpisu cyklicznego: "Florentyna odpowiada" - raz w miesiącu pojawi się wpis, w którym będę odpowiadać na Wasze pytania dotyczące florystyki i okolic;-)

I jeszcze jedna nowość: "Roślina miesiąca" - w każdym miesiącu przedstawię Wam jedną roślinę wraz z możliwościami jej zastosowania florystycznego.
Będą to raczej rośliny z łąki, lasu, czy ogrodu, a nie szlachetne rośliny kwiatowe. Wybór rośliny absolutnie subiektywny. Jedyne kryterium, to sezonowość.  
Mogę Wam już zdradzić, że rośliną miesiąca będzie w styczniu dereń biały (Cornus alba).



Dużo tego, trzymajcie proszę kciuki, aby wszystko udało się zrealizować;-)

I jeszcze dodatkowo zamierzam Was informować o wszystkich aktualnych planach warsztatowych.
Harmonogram na styczeń lada dzień.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do odwiedzania "Groszków i róż".
Będzie się działo;-)))

Do napisania.


             FLORENTYNA







sobota, 26 grudnia 2015

W ten świąteczny czas...

...przyjmijcie ode mnie życzenia wszystkiego co najlepsze, najszczęśliwsze i najpiękniejsze.
Cieszmy się pięknymi chwilami w rodzinnym gronie,
stwórzmy nastrój, który z sentymentem wspominać będziemy przez kolejny rok,
dzielmy się radościa, obdarowujmy miłością i ciepłem.
Celebrujmy świętowanie.

Wczoraj w moim kościele usłyszałam coś, co bardzo mnie ujęło i co chciała bym Wam przekazać:
"... przyszliśmy do Betlejem, zabierzmy je ze sobą do naszej codzienności..."

































Kochani, serdeczności świąteczne Wam ślę.



           FLORENTYNA

piątek, 18 grudnia 2015

Wiankowanie moja miłość;-)

Dla bywalców Groszków i róż nie jest tajemnicą, że wiankowanie to moja miłość wielka, namiętność i pasja;-)
No i z nowym rokiem postanowiłam się tą moja pasją z Wami podzielić.
Nie ukrywam, że zainspirowały mnie wspaniałe dziewczyny: SANDRYNKA i jej fantastyczne 
oraz KAMILA, świetna florystka i jej cykl: Kwiaty na stole.
Początkowo chciałam dołączyć także z dekoracjami stołu, ale jakoś mi nie wyszło;-)
Po przemyśleniu sprawy doszłam do wniosku, że zaproponuję Wam coś odrobinę innego, a mianowicie cykl "wianek miesiąca".
Co miesiąc będę pokazywała Wam wianek, który zawiśnie na moich drzwiach, wraz z opisem jego wykonania.
Bedę się starała uwzględnić sezonowość i dopasować, w miarę możliwości, wianek do pory roku.
Niech wianki witają naszych gości nie tylko w czas świąteczny, ale także na co dzień.
Poopowiadam też trochę o różnych technikach wiankowania.

W grudniu wianków było już całkiem sporo.
W poprzednim poście pokazałam Wam, jak krok po kroku powstawał wianek z kory i ostrokrzewu.
Tak jak pisałam, ten właśnie wianek ozdobi moje świąteczne drzwi.
Fotka dla przypomnienia:


W grudniu powstało całe mnóstwo wianków, bo grudzień wszak to czas bardzo wiankowy;-)
Były między innymi  wianki adwentowe.
Oto jeden z nich w klasycznych czerwieniach:

I dla przypomnienia mój ukochany wianek w białych tonacjach.
Pojutrze zapalę na nim już czwartą świecę.


Był też sznurkowy z guzikami;-)


I była sznurkowa adwentowa "kanapka";-)))



A ostatnio powstał wianek  z zielonych gałązek z czerwonymi dodatkami, robiony na zamówienie:


Takie są przykładowe wianki grudnia.
I jeszcze wciąż powstają kolejne;-)

Jeszcze nie wiem jaki będzie styczniowy, ale coś wymyślę;-)

Serdeczności wszystkim ślę i zachęcam gorąco do spróbowania swoich sił w wiankowaniu.
Ale ostrzegam: to uzależnia;-)))

Życzę Wam fantastycznego przedświątecznego weekendu i do zobaczenia w kolejnym poście.


           FLORENTYNA





środa, 16 grudnia 2015

O wiankach świątecznych słów kilka.

Witam serdecznie wszystkich moich miłych gości;-)
Stali bywalcy groszkowo-różanej krainy z pewnością wiedzą, że wianki to jedna z moich ukochanych form florystycznych.
Lubię wianki o każdej porze roku, a w grudniu absolutnie obowiązkowo.
I cieszy mnie fakt, że z roku na rok zainteresowanie wiankami wzrasta.
Wianki robię dosłownie ze wszystkiego co wpadnie mi w rękę;-)
A że równie mocno jak wianki kocham brzozę, więc tym razem na warsztatach powstały wianki na drzwi oklejane skrawkami brzozowej kory.
Z pewnością wspaniale wyglądałyby oklejone naturalną korą, ale że ostatnimi czasy łatwiej mi wybrać się na giełdę kwiatową niż do lasu, więc do oklejania wianków używałyśmy płatów kory zakupionych właśnie na giełdzie.

Korę cięłyśmy na małe kwadraciki i klejem z pistoletu przyklejałyśmy do słomianego podkładu.


























Wygląda całkiem niewinnie i niepozornie, ale wierzcie mi pracy przy tym całkiem sporo.
Zwłaszcza, żę starałyśmy się oklejać wianki tak, aby wyglądały "przestrzennie", takie wiankowe 3D;-))))))
Dlatego skrawki kory naklejone są w różnych kierunkach i często nachodzą na siebie.
Bardzo ważne, aby nigdzie nie było widać słomianego podkładu.
W tym wypadku traktujemy pierścień ze słomy wyłącznie jako "środek techniczny" (mówiąc językiem szkolnym;-)




Teraz czas na dekorowanie wianka.
Użyłyśmy do tego celu przepięknych liści ostrokrzewu, którymi wykleiłyśmy wewnętrzną część wianka.
Do klejenia liści ostrokrzewu używałyśmy kleju na zimno.





Liście naklejane były dachówkowato.
Do ostrokrzewu przykleiłyśmy kilka sztucznych czerwonych owocków.
Celowo nie użyłyśmy owoców ostrokrzewu, aby całość bez problemu wytrzymała do świąt i poświąt;-)
Liście ostrokrzewu wysychają całkiem ładnie, więc z nimi raczej nie powinno być problemu.






Potem wstążki i nanizane na złoty drucik koraliki, drobne listki lub skrawki gałązek jałowca i barwione  na czerwono sorgo.






















I gotowe!






















Jako "wisienka na torcie" pojawiły się na wiankach małe czerwone koniki na biegunach;-)


Teraz już tylko pamiątkowe fotki i można wieszać wianki na drzwiach.






















Taki właśnie wianek będzie w tym roku zdobił i moje świąteczne drzwi;-)
Buziaki ślę. Do wiankowania zachęcam i żegnam się z Wami do następnego pisania.





            FLORENTYNA




















wtorek, 8 grudnia 2015

Jak zrobić bukiet dla zimowego solenizanta - krok po kroku

Witajcie kochani.
Dzisiaj zrobimy wspólnie zimowy bukiet na kryzie .
Jak zwykle zacznę od końca, czyli od zaprezentowania efektu naszej pracy;-)



Czego będziemy potrzebowali?

A. Do wykonania kryzy:
  • miedziana siatka florystyczna
  • drut florystyczny 0,8 mm
  • zielona taśma florystyczna
  • wybielone włókno kokosowe
  • klej i pstolet do klejenia na gorąco

B. Na bukiet:
  • białe goździki
  • gipsówka
  • biało kwitnący żarnowiec
  • gałązki sosny
  • szyszki
  • drut florystyczny 0,8 mm
  • zielona taśma florystyczna
  • juta do związania bukietu
 Pracę rozpoczynamy od przygotowania kryzy.
W tym celu z siatki florystycznej wycinamy kwadrat, a następnie zaginamy siatkę w taki sposób, aby uzyskać kształt zbliżony do koła:






















                                          Brzegi okręgu z siatki oklejamy z obu stron małymi skrawkami wybielonego włókna kokosowego.  Używamy do tego celu kleju z pistoletu.

     Rączkę bukietu wykonujemy z drutu florystycznego owiniętego zieloną taśmą.
Cztery tak przygotowane druty mocujemy do kryzy z siatki (w jej środku), a następnie skręcamy ze sobą. I trzymanko gotowe;-)   

                 
          Kryzę mamy gotową, więc możemy zabierać się za układanie kwiatów.
Podstawowymi "kwiatami" w naszym bukiecie są szyszki;-)
Zanim więc przystąpimy do układania, musimy je odpowiednio przygotować.
Każdą szyszkę drutujemy, a następnie druty owijamy zieloną taśmą florystyczną.


Wszystko gotowe, można przystąpić do układania bukietu.

Zaczynamy od gałązek sosny:






















Potem kolej na gipsówkę:


A teraz już czas na szyszki i goździki:

Na zakończenie bukiet uzupełniamy żarnowcem i niewielkimi gałązkami sosny.
Dolną część również osłaniamy sosną.

Potem już tylko związujemy sztuczna rafią i jutą.
Uwaga: bardzo ważne, aby pamiętać o tym, by wszystkie druty przyciąć krótko, tak aby schowały się pod miejscem wiązania.

I gotowe!
Bukiet może już powędrować do zimowego solenizanta.


A tutaj inna wersja: oprócz sosny mamy eukaliptus podbarwiany na czerwono i dodatkowo gałązki skimii.






































I to już koniec naszego dzisiejszego wspólnego bukietowania;-)
Pozdrawiam serdecznie.
I do napisania.



              FLORENTYNA


niedziela, 6 grudnia 2015

W blasku adwentowych świec - niedziela druga

Tempo czasu zawrotne...
Już druga niedziela adwentu.
Na wianku płoną dwie świece.
Zapalona dzisiaj świeca, to świeca wiary.


Jakoś inaczej pamiętam adwentowy czas z wczesnych dziecięcych lat...
Czas radosnego oczekiwania na narodziny Bożego Dzieciątka.
Ileż magii i tajemnicy w sobie mieścił.
Codziennie bladym świtem, a właściwie nocą jeszcze biegałam z babcią na roraty.
Pamiętam swoje czarne zamszowe botki i to jak cudownie skrzypiał pod nimi śnieg...
Takie mieniące się i skrzące białe cudo.
Lubiłam śnieg. Wtedy lubiłam, bo był bieluteńki i leżał długo.
Dzisiejszego miejskiego śniegu chyba nie lubię, bo za szybko zmienia się w błotnistą breję, niestety.
Jeśli w ogóle jest.
Chociaż mniej było wtedy na półkach sklepowych, a i świetlne iluminacje w moim małym miasteczku były raczej skromne, to radości w oczekiwaniu było zdecydowanie więcej niż dzisiaj.
Kto mi wyjaśni ten fenomen???
Czy spojrzenie z perspektywy małego człowieka było bardziej jasne i radosne?
Dlaczego duży człowiek część tego zachwycenia gdzieś zatraca?
Kochani, mój adwentowy apel brzmi: nie zatracajmy radości, cieszmy się tak jak potrafiliśmy cieszyć się w dzieciństwie.
Dzielmy się uśmiechem, to działa.
Sprawdzałam przez cały ubiegły tydzień: od pierwszej do drugiej świecy;-)
I tu od razu przychodzi mi na myśl "eksperymentalny sygnał dobra"z "Kłamczuchy" (nawiasem mówiąc Jeżycjadę uwielbiam, chociaż teoretycznie już z niej wyrosłam, to praktycznie nie wyrosnę nigdy chyba... Czytam co jakiś czas, dowolny tom i w dowolnym miejscu, nieodmiennie zachwyca i daje ogromną dawkę optymizmu. Tym, którzy nie znają jeszcze, polecam absolutnie;-)
Uśmiech wraca zwielokrotniony. Naprawdę.

Uśmiechanm się więc do Was kochani goście i stali bywalcy świata groszków i róż;-)
Uśmiecham się i życzę Wam pięknych kolejnych, przybliżających do najpiękniejszych świąt w roku dni.

Za tydzień piekę pierniczki;-)
A w kolejnym poście zrobimy wspólnie bukiet dla zimowego solenizanta.
Zapraszam.
Pięknego drugiego tygodnia adwentu życzę.
Do napisania.


               FLORENTYNA


                           





środa, 2 grudnia 2015

Jak wykorzystać puste butelki i gazety do zrobienia dekoracji świątecznej;-)

Witajcie w grudniu.
Dzisiaj obiecane instrukcje dotyczące choinek z mchu do których wykonania przydadzą się puste butelki i stare gazety;-)

Zacznę od końca, czyli od pokazania efektu:































Takie choineczki robiłyśmy na jednych z ostatnich zajęć w szkole.
A zaczyna się od pustej butelki szklanej;-)




















Wielkośc butelki dowolna. Wszystko zależy od tego, jak duże chcemy mieć "drzewko"
Do butelki wkładamy patyk. Jesli choinka ma mieć wygięty czubek, to do patyka dodatkowo mocujemy drut i wyginamy do pożądanego kształtu.
Aby patyk w butelce się nie kiwał, uszczelniamy szyjkę zwitkami papieru gazetowego.

Teraz kolej na oklejanie całości gazetowym papierem:




















Gazety zgnaitamy i małymi zwitkami oklejamy butelkę od dołu do góry, formując stożek.
Aby całości nadać ładny "choinkowy" kształt, dodatkowo owijamy "drzewko" cienkim drucikiem ze szpulki.






























Na tak przygotowaną bazę naklejamy mech.



















Mech starajmy się doklejać niewielkimi płatami, dzięki czemu choince będzie można nadać ładny kształt.
Nakładanie jednorazowo zbyt dużych płatów mchu może spowodować, że całość stanie się zbyt ciężka i nieforemna.
Po naniesieniu mchu na całe "drzewko" jeszcze raz okręcamy je cienkim drucikiem ze szpulki.
Może to być zielony drucik techniczny, albo kolorowy, ozdobny.

I choinki gotowe;-)




















Teraz tylko należy je ubrać.
I tutaj już stosujemy takie materiały i kolory jakie najbardziej lubimy.
Może być monochromatycznie lub kolorowo, naturalnie lub błyszcząco. co komu w duszy gra;-)
















A na zakończenie odkryłyśmy, że takie choineczki świetnie sprawdzą się również jako nietypowe nakrycie głowy;-)))))))
























Tak to jest, kiedy pracuje się wiele godzin, całkiem głupawka ogarnia;-)
Ale przyznajcie sami, że nasze choinki jako czapki też wyglądają uroczo;-)
A dziewczyny, ponimo zmęczenia kilkugodzinnymi zajęciami wciąż są pełne energii i dobry humor ich nie opuszcza.
Wierzcie mi, że praca z takimi grupami to ogromna frajda.
Serdeczności ślę.
Radosnego adwentowania życzę i zachęcam do wypróbowania butelkowego patentu.
Do napisania.


                FLORENTYNA