wtorek, 26 stycznia 2016

Jak to z florystyką było - czyli florystyczna szkółka Florentyny, wprowadzenie

Pora na inaugurację obiecanej "Florystycznej szkółki Florentyny"
Szkółki bardzo subiektywnej, bez ram określających tematykę i kolejność poszczególnych odsłon.
Ot takie moje refleksje z florystyką w roli głównej.


Dzisiaj słów kilka tytułem wstępu.

JAK I KIEDY SIĘ ZACZĘŁO

Najkrócej rzecz ujmując: zaczęło się dawno, a nawet bardzo dawno. Rzec by można, zawód stary jak świat. Bo kiedy tylko człowiek, odziany jeszcze w skóry, zaspokoił swoje najpilniesze potrzeby: zdobył pożywienie, rozpalił ogień, znalazł dach nad głową (a raczej sklepienie jaskiniowej kryjówki), naturalną koleją rzeczy zwrócił się ku potrzebom wyższym...
I dostrzegł w roślinie nie tylko źródło pożywienia, ale też jej piękno. Nie stało się to zbyt szybko, bo wszak w jaskiniowym malarstwie naskalnym nie ma jeszcze kwiatów. W tym okresie fascynacją człowieka były głównie zwierzęta i motyw polowania.
Dekoracje i akcenty roślinne pojawiają się dopiero w starożytności.  I tak to się zaczęło;-)
Egipt z ogrodami faraonów, Azja i ikebana, czy wreszcie Grecja i Rzym, gdzie pojawiły się pierwsze, jak byśmy to dzisiaj powiedzieli "roślinne aranżacje".
Bo przecież Grekom i Rzymianom zawdzięczamy wianki, wieńce i girlandy. W niemal niezmienionej postaci wyplatane i dzisiaj. Każda kolejna epoka przynosiła nowości w sztuce układania kwiatów.
I tak do czasów nam współczesnych, kiedy to sztuka układania kwiatów zwana dzisiaj FLORYSTYKĄ, zaczęła rozwijać się lawinowo




                                   A JAK TO BYŁO W POLSCE...

Kwiaciarnie były od zawsze, czyli odkąd sięgam pamięcią. Bukiety sprzedawano, ale jakże inne od dzisiejszych. Panią z kwiaciarni nazywano po prostu kwiaciarką, potem bukieciarką.
Zawód florysty nie istniał. Dłuuugo nie istniał. 
Pamiętam, kiedy z początkiem lat dziewięćdziesiątych założyłyśmy z koleżanką pierwszą naszą firmę, która w podtytule miała "dekoracje roślinne", to przy zgłaszaniu sprawy w urzędzie skarbowym spotkałyśmy się z ogromnym zdziwieniem urzędniczek. No bo co to takiego te dekoracje roślinne i co my w ogóle będziemy robić;-) Autentyczne!

Od kiedy zaczęły się zmiany???

Myślę, że wszystko przyspieszyło od momentu pojawienia się na naszym rynku kwartalnika "Bukiety" (obecnie juz nie istniejącego). To była taka pierwsza jaskółka, która w tym wypadku (odwrotnie niż w powiedzeniu) "uczyniła wiosnę", czyli przetarła szlaki.
Pierwszy numer ukazał się latem 1998 roku.
I pooooszło!!!

Pierwsze Międzynarodowe Mistrzostwa Polski we florystyce odbyły sie w Poznaniu 27-29 czerwca 2000 roku. Wzięło w nich udział 24 uczestników.
Zwyciężczynią została Małgorzata Niska.
Czy wczesniej nie było żadnych konkursów florystycznych? Otóż były; taki pierwszy Ogólnopolski Konkurs Układania Kwiatów odbył się już w 1978 roku, ale bukieciarstwo nie było wówczas dziedziną bardzo rozwiniętą. Były to raczej konkursy dla wąskiego grona pasjonatów.

Rok 2000 to również rok powstania w naszym kraju pierwszej szkoły florystycznej. Założyła ją z początkiem roku ( w styczniu lub lutym, znajduję różne daty) Małgorzata Niska.Szkoła mieści się w Warszawie.

W roku 2001 pojawia się kolejna szkoła, tym razem w Poznaniu: Polska Szkoła Florystyczna, której założycielką była Małgorzata Bukalska.

Lawina florystyczna ruszyła... a tymczasem zawód florysty nie istniał nadal...




A JAK BYŁO W NASZYM KRAJU Z ZAWODEM FLORYSTY???

O tym napiszę w kolejnej odsłonie szkółki, żeby Was za pierwszym razem całkiem nie zanudzić;-)
Kolejne szkółkowe wpisy będą dotyczyły różnych florystycznych zagadnień i moich związanych z nimi przemyśleń.
Jestem też otwarta na Wasze propozycje.
Jeśli coś z dziedziny florystyki szczególnie Was interesuje, piszcie.
Zrobię z tego temat jakiegoś kolejnego posta.


Pozdrawiam serdecznie wszystkich obecnych i przyszłych miłośników florystyki.
I zapraszam na kolejne pisanie. Będzie o dereniu, jako wybranej przeze mnie roślinie miesiąca.


FLORENTYNA




14 komentarzy:

  1. pouczający wpis Florentynko :)
    piękne kwiatuchy pokazałaś
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Joasiu. Mam cichą nadzieje, że te "szkółkowe" wpisy czasem się komuś przydadzą. Szkółkę wymyśliłam dla moich uczennic, ale może i inni skorzystają;-)
      Serdeczności ślę i dziękuję za odwiedziny,
      A kwiatuchy z różnych moich dawnych bukietów;-)

      Usuń
  2. Ciekawie opisałaś początki zawodu florysty. Dobrze, że są już takie szkoły, które uczą tego bardzo przyjemnego zawodu. Ozdoby kwiatowe i nie tylko, zawsze podziwiam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie szkół jest już całe mnóstwo. A nowe rosna jak grzyby po deszczu. Czasm trzeba trochę selekcji.
      Niestety, nie wszystkie dobre, tak jak by sie chciało. Odkąd zawód florysty jest zawodem szkolnym, powstało mnóstwo szkół policealnych o róznym poziomie niestety;-( Mam nadzieje, że te niedobre same się wykruszą. Bo zawód piękny i pieknie trzeba go uczyć i rzetelnie.
      Dziękuję za odwiedziny i serdeczności ślę.

      Usuń
  3. Ja nawet kiedys myslalam o zmianie zawodu i florystyka byla barna pod uwage.Choc na rynku norweskim jest spora luka ale clo to prawdziwa przepasc.I to mnie zniechecilo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo zawód super. Zwłaszcza jeśli jest luka na rynku. Dzieki za odwiedziny. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Bardzo interesujący post, ciekawie napisany. To prawda, że florystykę muszą prowadzić rzetelni nauczyciele - pasjonaci, bo inaczej mija się to z celem. Czekam na kolejne wpisy, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Beatko za miłe słowa;-) Fakt, od nauczyciela zależy bardzo dużo. Jak w każdym zawodzie zresztą. Pasjonaci potrafią zarażać swoim entuzjazmem i chętnie dzielą się wiedzą. I myslę, że właśnie takich ludzi trzeba nam w szkołach florystycznych. Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
  5. Kiedyś zapisałam się na kurs florystyczny, ale się odbył
    bo nie zawiązała się grupa ;)

    Kocham kwiaty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo taki kurs to fajna sprawa. A skąd jesteś? Może będę mogła coś Ci podpowiedzieć w kwestii szkoleń florystycznych.
      Odezwij się na maila: josupel@gmail.com

      Usuń
  6. Wcale nie nudzisz. Przeczytałam o czymś, o czym nie miałam pojęcia. Dobrych parę lat temu w Belgii, gdy szukałam ładnego bukietu z jakiejś wyjątkowej okazji, zawieziono mnie do salonu florysty. Jean Marc' był bardzo dumny z tego, że blisko jego miejscowości jest takie miejsce, gdzie artystycznie układają kwiaty.Byłam zdziwiona, bo salon okazał się prawie pustym pomieszczeniem z paroma kompozycjami. Wyglądał zupełnie inaczej niż nasze kwiaciarnie.Zapłaciłam majątek za niewielką kompozycję, którą prawdę mówiąc nie byłam specjalnie zachwycona. Jean Marc' i Brygitte z podziwem oglądali bukiet...Myślę, że nasze florystki, czy floryści zdecydowanie mają większy talent. A post mnie zaciekawił. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę sie, że nie zanudziłam;-) Z tego co wiem usługi florystyczne wszędzie są dosyć drogie. Szkoda tylko, że nie zawsze jakość idzie w parze z ceną, a przecież tak być powinno...
      W Polsce mamy wielu fantastycznych i utytułowanych florystów. Z kwiaciarniami bywa różnie, ale w większości też raczej starają się nadążać za trendami. I niektórym się udaje. A te, które się nie starają, cóż, myślę, że stracą klientów i naturalną rzeczy koleją będą się wykruszać.
      Dziękuję za odwiedziny i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  7. Florentyno , ależ się uśmiałam...z tą rejestracją własnej działalności miałam podobnie. Pani w okienku z własnej nieporadności chciała mi w PKD dopisać ,,baloniarstwo,, ;)))
    Cóż się jednak dziwić , kiedy zdawałam egzamin, według statystyk florysta był najmłodszym zawodem w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kamilo, miło mi, że zajrzałaś;-)Faktycznie w tamtych zamierzchłych latach musiałyśmy długo tłumaczyć, czym się właściwie będziemy zajmować;-)))
      I długo się zastanawiano, gdzie nas z tą przedziwną działalnością umieścić.
      Ale zadziwia mnie, że to tak długo trwało, jeszcze wówczas, kiedy Ty rejestrowałaś działalność. Z baloniarstwa też się uśmiałam (może to blisko tych balonów, którymi niektórzy dekorują ślubne imprezy???;-)))
      Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń