środa, 17 lutego 2016

Na fali "zamiast kwiatów" 10 inspirujących pomysłów Florentyny, post przewrotny...

Kochani, jak większość z nas wie, ostatnimi czasy szerzy się dziwny i zastanawiający trend wśród par młodych.
Trend, który roboczo nazwała bym "coś za coś"...
Otóż na zaproszeniach ślubnych podaje się informację, żeby goście przynosili zamiast kwiatów a to maskotki, a to wino, książki, kredki, zdrapki i co tam jeszcze przyjdzie młodym do głowy.
Cel jakoby szlachetny, ponieważ rzeczone pluszowe cuda trafić mają do dzieci z Domów Dziecka...
A wino? Takoż???
A zdrapki?
Jak się okaże, że mnóstwo milionów się wygrało, to czy te miliony też do dzieci z Domów Dziecka trafią?
A ja mam pytanie: dlaczego ta szlachetność ma być pośrednia? Bo przecież to goście weselni te maskotki fundują a nie państwo młodzi.
Taka szlachetność z drugiej ręki;-)))
Co Wy na takie stawianie sprawy?
Bo ja mówię otwarcie: gdybym na zaproszeniu przeczytała z czym mam przyjść, to nie poszła bym wcale i tyle!
Stawianie sprawy w ten sposób uważam za nieeleganckie.
I co komu winne kwiaty?????
Na wielu blogach czytam zachwyty nad kwiatami, dekoracjami kwiatowymi, kwiatami we wnętrzach.
A zaraz potem czytam: ale zamiast kwiatów przynieście mi książki.
Pytam dlaczego wybierać między książkami i kwiatami???
Ja tam chcę jedno i drugie;-)


Zwyczaj obdarowywania się kwiatami jest stary jak świat.
I jakoś do tej pory nikomu nie przychodziło do głowy żadne "zamiast".
Akcje charytatywne, jak najbardziej tak, ale dlaczego coś kosztem czegoś???

Pochmurny dziś dzień, śniegowo-deszczowy, smętny...
Jakoś tak przypadkiem wzięłam udział w dyskusji "zamiast kwiatów" na jednym z blogów.
I przyszedł mi do głowy pewien pomysł;-)
Ostrzegam, że jeśli ktoś zamierza się obrażać, to lepiej niech nie czyta dalej...
Ja próbuję tylko nieco się rozweselić w tym pochmurnym dniu.

A zatem:


10 inspirujących pomysłów Florentyny na ślubne "zamiast":


1.ZAMIAST SUKNI ŚLUBNEJ

... która wszak jest kosztowna bardzo i niepraktyczna (bo jednorazowa), proponuję gustowne białe prześcieradło upięte fantazyjnie szpilkami a nawet agrafkami;-)
Efekt gwarantowany;-) A jaka użyteczność: zaraz po uroczystości można wykorzystać  w małżeńskim łożu;-) I w szafie przez lata się nie będzie kurzyło...

2.ZAMIAST ORKIESTRY CZY ZESPOŁU

... własne śpiewy chóralne. Pięknie nam to weselników zjednoczy. A może przy okazji wujek Zenek czy ciocia Gertruda okażą się ukrytymi talentami...

3.ZAMIAST PODRÓŻY POŚLUBNEJ NA KARAIBY

... wyjazd do Wenecji (kujawsko-pomorskie) Węgier (dolnośląskie) lub do Włoch (pod Warszawą). Duuużo taniej, a przy okazji można realizować program "Poznaj swój kraj";-)

4.ZAMIAST USŁUG KONSULTANTKI ŚLUBNEJ

...skorzystajmy z dobrych rad wujenki Adelajdy, która wie najlepiej...
Może w ramach prezentu ślubnego nie zechce wynagrodzenia za swoje usługi.

5.ZAMIAST FRYZJERA

...co to wydziwia niemożebnie i żąda jakichś kosmicznych sum za postrzępienie grzywki; nożyczki, lakier do włosów i ewentualnie suszarka, jeśli bardzo ekskluzywnie, to nawet lokówka.
Jednym słowem 100 procent hand made.


6. ZAMIAST WYPASIONEJ SALI WESELNEJ, DO KTÓREJ DOSTĘP MOŻNA UZYSKAĆ SKŁADAJĄC ZAMÓWIENIE TUŻ PO PIERWSZEJ KOMUNII


... remiza strażacka albo sala w świetlicy. Jakie ogromne oszczędności. Stres zredukowany niemal do zera. No i popieranie społeczności i inicjatyw lokalnych.
Bezcenne!!!

7.ZAMIAST ZAWODOWEGO FOTOGRAFA

... komórka teścia. Wiecie jaki będzie szczęśliwy. I zajęcie będzie miał podczas całej imprezy.
Może nawet upić się nie zdąży...

8.ZAMIAST DOBREGO I KOSZTOWNEGO JEDZENIA

... napiszmy na zaproszeniu, by każdy z gości przyniósł ze sobą pieczonego kurczaka, golonkę (opcjonalnie), sałatkę jarzynową i butelkę czegoś do picia. Jak szaleć to szaleć, co się nam będą goście rozbestwiać nadmiarem przygotowanych dóbr.
No chyba, że ktoś nie lubi jeść na weselu, niech sobie w takim razie przyniesie książkę do poczytania, która po uroczystości będzie mogła zasilić biblioteczkę Państwa Młodych;-)

9.ZAMIAST PROFESJONALNEJ DEKORACJI SALI

... plakat namalowany przez kuzynkę Felę z radosnym "WITAMY MIŁYCH GOŚCI".
Dobre i tanie.

10.ZAMIAST GOŚCI WESElNYCH (a co tam!!!)

...informacja o terminie uroczystości, koniecznie z numerem konta, na które należy wpłacać pieniądze na wybrane przez Młodych akcje charytatywne.
Znam przykłady z życia codziennego, że takie podawnie numeru konta działa zupełnie sprawnie;-)))))))))

Zaznaczam, że podane propozycje są mojego autorstwa i gdyby ktoś chciał z nich skorzystać, proszony jest o kontakt. Nie wolno kopiować i wprowadzać w życie bez zezwolenia (prawa autorskie!!!!!!!!!!)


Propozycje "zamiast" można mnożyć i możyć. I w związku z tym przyszedł mi do głowy
 pomysł : może Wy macie jakieś ciekawe sugestie? 
Piszcie w komentarzach. Najciekawsze 3 propozycje zostaną nagrodzone. 
I na tym kończę mój post przewrotny.
Kolejny bedzie już na poważnie (chyba;-)

Pozdrowienia.


FLORENTYNA









32 komentarze:

  1. Ech... a ja wyszłam za mąż, aby dostać kwiaty...
    Po czym zrobiłam sobie z nimi sesję zdjęciową. :)
    Ot taki kot...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Aurelio. Cudny powód do wyjścia za mąż: "żeby dostawać kwiaty". Buziaki ślę.

      Usuń
  2. Świetny post Jolu. Zgadzam się z Tobą całkowicie. Kwiatów nic nie zastąpi , nigdy, przenigdy. Są takim pięknym dodatkiem i oprawą. Wyjątkowy i ten jedyny dzień bez kwiatów coś traci. Ta nowa moda?czy nie moda jest bez sensu powodowana pochwaleniem się mam takie dobre serce, tylko rodzi się pytanie czy na pewno. A zamiast pary młodych proponuje ich fotkę, nie zniszczą ubrań, nie zedrą butów a wszyscy sie napatrzą .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Tak właśnie uważam: kwiatów nie da się zastąpić niczym. A te akcje niby charytatywne, to pozorna dobroczynność. Bo nie można robić jednej rzeczy kosztem innych. A poza tym jaki to szlachetne: być filantropem za pomocą swoich gości weselnych... Cha, cha;-) Całe to "zamiast" napędzane jest przez tych, którzy produkują miski, kredki, zdrapki itp. Odpowiednio dorobiona ideologia i hula! Tylko dlaczego kosztem florystów i kwiaciarzy? To raczej niełdnie.
      Podoba mi się Twoje "zamiast". Faktycznie, skoro wszystko ma być zamiast, to po co nam para młoda na żywo;-) Buziaki ślę.

      Usuń
  3. Hahaha:)
    Jak bede wychodzic za maz po raz trzeci (choc sie na to nie zapowiada) to zastosuje sie do Twoich wskazowek:)
    Swietny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, może już lepiej nic nowego nie planuj;-) I cieszę sie, że ktoś nareszcie zaczął od "ha, ha".
      Buziaki ślę.

      Usuń
  4. A jak ja będe wychodziła za maz, to poproszę tylko kwiaty. Zamiast wszystkiego innego. No... ksiadz tylko przydałby sie tradycyjny.
    Pozdrawiam Cię Jolu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam Cię do mnie;-) Księdza faktycznie zostawmy w spokoju;-) Pozdrowienia.

      Usuń
  5. Ha, fajnie, że to napisałaś, bo myślałam, ze tylko ja jestem takim dinozaurem z innymi poglądami. Prawie nikt mnie nie zrozumiał, gdy byłam oburzona dostając zaproszenie na wesele z "zamiast". Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Janeczko. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że są jeszcze ludzie, którzy widzą niezręczność takiej sytuacji. Sugerowanie gościom z czym mają przyjść jest po prostu niegrzeczne. Całe szczęście, że nigdy do tej pory nie zdarzyła mi się coś takiego nie zdarzyło, bo musiała bym po prostu odmówić udziału w imprezie;-) Też jestem oburzona, podobnie jak Ty.
      Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
  6. Względy są czysto praktyczne. Nie znam osoby, która miałaby gdzie zmieścić 50 czy 70 bukietów. Dekoracje są w dzisiejszych czasach już gotowe, czekają na sali - miszmasz kolorowych bukietów ani się już nie zmieści, ani pewnie nie upiększy.
    Owszem, też mi się nie podoba charytatywność za pieniądze gości. I owszem, nie mam nic przeciwko bukietowi kwiatów - z okazji, bez okazji. Ale kiedy wiadomo, że tych bukietów będzie kilkadziesiąt i być może z ich urody nie zdąży nawet nikt skorzystać, to nie widzę sensu zapierania się, że nie można za te pieniądze kupić lepszej pamiątki.
    Wino, herbata, książka, to dobre drobne prezenty. Niewymagające, nawet niekoniecznie drogie - a zostają, dłużej cieszą. I naprawdę nie rozumiem oburzenia, że ktokolwiek mógłby je woleć zamiast kwiatów.
    I floryści chyba też nic nie tracą, skoro para młoda niejednokrotnie zostawia im tysiące...

    Hanako

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Hanako. Można skorzystać z urody nawet stu bukietów kwiatowych, jeśli zostaną odpowiednio potraktowane;-) Masz rację, względy praktyczne wygrywają z tym co ulotne i nietrwałe. Stąd już tylko krok do zaniku kultury i upadku obyczajów. Tak uważam i zdania nie zmienię.
      A sugerowanie gościom co mają przynieść na wesele jaest plebejskie, niegrzeczne i nieeleganckie ( mocne słowa jak najbardziej celowe i zamierzone!)
      Dzisiaj zamiast kwiatów chcemy wino czy zdrapki, a jutro zmiast do teatru czy filharmonii wybierzemy pub. Tez można, czemu nie. W życiu każdy ma prawo wyboru.
      A jeśli chodzi o florystów, to dobra, profesjinalna oprawa uroczystości ślubnych jest po prostu tyle warta.
      Dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
    2. Dobra oprawa florystyczna jest tyle warta, w żadnym wypadku tego nie neguję. Ale 50, 60 lat temu nikt by takiej oprawy florystycznej nie zamówił, ani za nią nie zapłacił, przynajmniej w moich okolicach. Dziś ludzie są w stanie poświęcić dużo pieniędzy, żeby wnętrza tonęły w pięknych kwiatach.
      I w kontekście tego, wieszczenie zguby kwiatom jest po prostu nieprawdą. Kwiaty nie są niedoceniane, przeniesiona zostaje ich funkcja. A łączenie tego z "zanikiem kultury i upadkiem obyczajów" - nie, nie mogę się zgodzić. Dla mnie to gorzkie, patetyczne i zupełnie nieprawdziwe. Tym bardziej nie widzę związku miedzy kwiatami a kulturą wysoką, zwłaszcza, że kultura wysoka ma się bardzo dobrze.
      I tak, puby też mają się dobrze, bo pełnią odmienną funkcję na odmienne okazje. Kiedyś równie dobrze miały się karczmy i wyszynki, przeszłość nie jest magicznym puzderkiem pełnym luksusu i elegancji.

      Praktyczność nie jest zła, ulotność też nie. Moja babcia sadzi ogórki, bo są praktyczne i aksamitki, bo są ładne. Nie jest ani dobra, ani zła. Rozgranicza funkcje różnych elementów życia, nie wartościując ich.

      Z twoim silnym, kategorycznym, emocjonalnym wartościowaniem zgodzić się nie mogę.

      I mówienie gościom, co mają przynieść, też mi się nie podoba. Ale nie o tym ta dyskusja. Dyskusja o tym, czy ktokolwiek ma prawo woleć cokolwiek zamiast kwiatów - i moim zdaniem ma. I nawet nie ma w tym nic złego.
      Zwłaszcza, kiedy ślub i wesele tonie w kwiatach tak czy inaczej.

      Hanako

      Usuń
    3. Jest bardzo dużo racji w tym co piszesz. Potrzebne są i praktyczne ogórki (zwłaszcza, że smaczne;-) i ładne aksamitki (chociaż tutaj też włożyła bym kij w mrowisko: sporo ludzi sadzi aksamitki ze względów praktycznych, bo odstraszają niektóre szkodniki;-)
      Wiesz, co najbardziej drażni w całej tej sprawie: to, że wyłącznie kwiaty doczekały się jakiegoś zamiast.
      A jeśli to chwyci i rozorzestrzeni się jak zaraza jakś, to pomyśl ile kwiaciarni będzie musiało zostać zamknietych. Ludzie otwierają kwiaciarnie po to, by zarobić na życie. A tu nagle akcja: "zamiast kwiatów". Każde zamiast kogoś krzywdzi i w kogoś godzi.
      Masz rację, pracownie florystyczne i duże kwiaciarnie na tym nie ucierpią. Ale ile jest małych, które utrzymują się właśnie ze sprzedaży bukietów. Co powiedziałby Twój osiedlowy piekarz, gdyby nagle zawisły plakaty "zamiast chleba"...
      Nie podoba mi się ta akcja, jestem jej przeciwna. A moje silnei kategoryczne wartościowanie jest celowe i zamierzone. Nie można być "trochę w ciąży".
      A już dorabianie do całości szlachetnej otoczki wkurz mnie na maksa (kolokwializm też zamierzony).
      Chcesz pomóc, chwała Ci za to, ale rób to osobiście, a nie przez osoby trzecie. I nie trąb wszem i wobec o swojej szlachetności. (użycie drugiej osoby liczby pojedynczej jest przenośne i oczywiście nie dotyczy Ciebie;-)
      A co się tyczy zaniku obyczajów to nadal uważam, że od takich akcji tylko mały kroczek do tego.
      Może to i patetyczne, ale tak uważam.
      Pozdrwienia.

      Usuń
    4. Firmy dekorujące wesela są nierzadko mikroskopijne i składają się z 1, 2 osób. Nie o rozmach tu chodzi, a o kreatywność, koncept i śledzenie na bieżąco przebrzydłych "trendów".
      Mój osiedlowy piekarz nie istnieje, pewno dlatego, że robił naprawdę beznadziejne pieczywo i padł. Wszyscy teraz dymamy do jednego dobrego piekarza w dzielnicy. Osiedlowa kwiaciarnia utrzymuje się z palm pogrzebowych, ale mało mnie to interesuje, bo bukiety i tak robię sama. A może w akcie łaski wobec kiepskiej florystki powinnam co jakiś czas wesprzeć ją dotacją?
      Wybacz, nie mogę przystać na górnolotną argumentację prostych żali. Jedyne, co tu widzę, to nieumiejętność pogodzenia się z prostymi prawami rynku, nie zaś szczytną ideologię. Nie interesuje mnie zysk pani Krysi na bukietach, nie kiedy rozmawiamy o zaniku wartości i upadku obyczajów. Nie poczuwam się do bycia Mesjaszem pani Krysi, bo nie lubię chronić nierentownych spraw za wszelką cenę, że szkodą dla klienta.
      Swoją drogą, założę się, że pani Krysi nie obchodzi również zysk mojej firmy. I nie mam jej tego wcale za złe.

      Tak czy inaczej - upadek obyczajów, bo ktoś śmiał podarować Chestertona zamiast róż? Nie, nigdy. Nie ma sposobu, który by mnie do tego absurdu przekonał.

      A teraz znikam, wszak nie ma już we mnie miłych słów. Zostawiam cię, Florentyna, razem z ludźmi, którzy myślą podobnie do ciebie. Siebie nawzajem już nie przekonamy, pewnie dlatego, że kierują nami odmienne pobudki.

      Pozdrawiam,
      Hanako

      Usuń
  7. Oj kontrowersyjna będę. Podobnie jak Anonimowy powyżej. Do dziś pamiętam moje żale na weselu córek - tyle cudownych kwiatów poupychanych gdzie się da, tyle wyrzuconych pieniędzy. Nawet zabraliśmy je do domu z tego żalu, nawet wylądowały w wannie, żeby wzmocniły kondycję. I co? nico. Nic nie poradzę, kocham kwiaty, ale jestem praktyczna, a może mi ich po prostu było szkoda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj.No właśnie tego nie rozumiem: dlaczego uważasz, że zakup kwiatów to wyrzucone pieniądze?
      Kwiaty,jeśli zostały kupione świeże, cieszą oko tydzień a nawet dłużej.
      Jeśli na uroczystościach ślubnych było ich bardzo dużo, to częśc wiozło się na groby bliskich (przepraszam za złośliwość: chyba, że i tutaj ma być jakieś zamiast;-), częśc zostawiało w kościele, gdzie kwiaty przyjmowane są bardzo chętnie, kilkoma bukietami obdarowywało się tych, którzy pomogli w przygotowaniach (a zawsze takich osób jest sporo) i mnówstwo ludzi było zadowolonych.
      Wybacz, ale jeśli kwiaty traktuje się źle i upycha w jednym wiadrze, albo jak piszesz: gdzie się da;-), to fakytycznie nie wytrzymają długo.
      Wiesz, co w tym wszystkim najsmutniejsze, że kwiaty jako piekno ulotne przegrywają z tym co praktyczne, trwałe, solidne. To przykre, bo idąc tym tropem, pieniądze na zakup biletu do kina czy teatru też lada chwila uznane zostaną za wyrzucone. Źle się dzieje w Państwie Duńskim;-)))
      Dziękuję za odwiedziny i głos w dyskusji. Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Chyba źle mnie zrozumiałaś, a może źle napisałam o odczuciach. Mnie żal tych kwiatów inaczej - że zaraz, albo za tydzień, jednak ich nie będzie, umrą, już umarły ścięte.. Wiesz, co bym proponowała? Jak młodzi [rodzina ] mają kawałek ogródka, to kupić roślinę cudną, która przeżyje, będzie długo, będą pamiętać.
    No ale, co doskonale rozumiem, Ty patrzysz z innej perspektywy, z innej ja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Może Cię źle zrozumiałam, ale kwiaty tak mają, że więdną;-) Można kupić roślinę cudną do zasadzenia w ogródku, czemu nie, ale to gość powinien zdecydować z czym chce na ten ślub przyjść, a nie gospodarze.
    Fakt, patrzę z perspektywy florysty, ale nie tylko. Przecież obdarowywanie się kwiatami to piękny i stary zwyczaj. A że zwiędną, taka ich uroda. Są żywe, więc mają prawo swój żywot kiedyś zakończyć.
    Mnie najbardziej irytuje cała te rozdmuchana sztucznie akcja "zamiast". Co mają zrobić kwiaciarnie, które utrzymują się ze sprzedaży bukietów? Zasilić grono bezrobotnych? Dlaczego akcja "zamiast" dotyka wyłącznie kwiatów? To niedobry pomysł, który pod płaszczykiem sztucznie nakręcanej pseudo dobroczynności godzi w dużą grupę zawodową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wszystko jasne. Masz żal o coś bardzo dla Ciebie i określonej grupy ważnego i konkretnego, teraz w pełni Cię rozumiem i życzę, żeby jednak goście weselni na akcje "zamiast" odpowiadali... pięknymi bukietami.

      Usuń
    2. Tak, mam o to żal. Co prawda sama nie mam kwiaciarni i raczej nie będę miała, ale rozumiem tych, którzy tracą na akcjach"zamiast". Poza tym jako osoba zawodowo związana z kwiatami nie mogę ich nie promować. Moje hasło to nie żadne "zamiast", ale raczej "kwiaty na każdą okazję".
      I jeszcze cudowne przesłanie wspaniałych florystek z "Kwitnących Horyzontów": Powitajmy wiosne z bukietem kwiatów.
      Tak właśnie, bo kwiatów nigdy dosyć i nic nie jest w stanie ich zastąpić.
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  10. Tak byłam na takim weselu gdzie młodzi prosili o kupony totka.Jakoś mi dziwnie bez kwiatów pójść na ślub. Spełniłam ich życzenie z kuponami ,ale odłożyłam akcenty żywe, możesz zobaczyć na moim blogu z ubiegłego roku.Okazało się ,że młodzi byli zadowoleni i ja też.Ja kocham kwiaty i nie wyobrażam sobie ślubu mojego bez dostania kwiatow.Zresztą jak ja brałam ślub takiej mody nie było.Zgadzam się z Tobą co napisałaś. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, ta moda pojwiła się niedawno i jest co najmniej dziwna;-) Też nie umiała bym świętować bez kwiatów. Świetnie wymyśliłś z żywymi akcentami.
      Dziękuje za głos w dyskusji i cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
  11. Rozumiem Twoje oburzenie Jolu, bo mnie ta praktyczność i użytkowość prezentów także denerwuje. Żadna rzecz nie zastąpi cudownego zapachu oraz niezwykłego uroku pięknych kwiatów! Nieraz pokazywałam na blogu kwiaty, które otrzymałam od bliskich mi osób, a nawet swoich uczniów. Nie zapomnę komentarza blogowej koleżanki, która napisała, że bardzo chciałaby otrzymać kwiaty na Dzień Matki, ale dzieci zawsze obdarowują ją różnymi praktycznymi prezentami. Napisałam do niej, aby po prostu powiedziała o tym swoim dzieciom... Takich sytuacji jest wiele, a przecież zwykły bukiet kwiatów może zdziałać cuda i wywołać uśmiech na niejednej twarzy...
    P.S. Świetny post, uśmiałam się bardzo z Twoich propozycji "zamiast".
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Czy zawsze musi być praktycznie? Kwiaty to kwintesencja piękna i od zawsze towarzyszyły takim uroczystościom jak śluby. I co to znaczy za dużo kwiatów???
      Ja też uwielbiam dostawac kwiaty, chociaż przyznać muszę, że niektórym znajomym się wydaje, żę skoro pracuję z kwiatami, to już nie muszę ich dostawać, czy nie chcę może;-) Nic bardziej mylnego, szybciutko wyprowadzam ich z błędu. Kwiaty zawsze i na każdą okazję. Uwielbiam to;-)
      Dzieki za miłe słowa i cieszę się, że Cię rozbawiłam. Post to właśnie miał na celu, a tymczasem obudził tyyyle poważnych emocji... Ale to też dobrze.
      Buziaki ślę.

      Usuń
  12. Mój syn się w październiku żenił i nie przyszło młodej parze do głowy prosić w zaproszeniach o jakieś "zamiast". Wiem, że teraz przyszła taka dziwna "moda", ale ona mi nie odpowiada. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Gigo, że nie wszyscy tej dziwnej modzie ulegają. Mnie ona nie odpowiada bardzo pod wieloma względami. Bardzo dziękuję za głos w dyskusji. Buziaki przesyłam.

      Usuń
  13. A ja wychodziłam za mąż daaawno temu. W tym roku będziemy z mężem obchodzić 30-tą rocznicę ślubu. Dostaliśmy duuuzo kwiatów. Nie wszystkie mogłam zachować w domu. Może nie spodoba się to co napiszę niektórym, ale ja obdzieliłam nimi bliskie mi osoby. Trochę zaniosłam do kościoła, trochę na cmentarz do moich dziadków, część dalismi rodzicom i świadkom, a część zachowaliśmy dla siebie. A najpiękniejsze zdjęcie jakie mamy to, takie wśród naszych kwiatów. Myślę, że najważniejsze byśmy pozwolili dawać prezenty gościom. Trochę ta nowa tradycja pachnie konsumpcjonizmem i materializmem. A gdzie romantyczność ? Pozdrawiam Florentyno kolorowo :) Ania

    OdpowiedzUsuń
  14. Również nie jestem zwolenniczką narzucenia mi co mam podarować.Wkurza mnie pisanie"zamiast" na zaproszeniach.I tak czytając,droga Florentyny Twoje"zamienniki przyszedł mi do głowy pewien pomysł,"zamiast" męża, kupię sobie psa,"na bank"będzie wierny.Bożena

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobry pomysł,na dodatek uszczesliwi się jakiegoś psiaka ze schroniska,też o tym pomyśle.

    OdpowiedzUsuń
  16. Florentyno, myślałam że chcesz mnie uruchomić z rana poruszając wrażliwą strunę ...a po przeczytaniu posta uśmiałam się do łez ;)

    Odnosząc się do tego co powyższe.

    Z racji wykonywanej pracy obserwuję od kilku sezonów zjawisko ,,zamiast,, Argument ,,że kwiaty po uroczystości upycha się w bagażniku ,,jakoś w ogóle do mnie nie przemawia. Większość szanowanych lokali potrafi zadbać o prezenty, bukiety wcale nie muszą stać w odrapanych wiadrach przy orkiestrze (chodź są i tacy którzy praktykują podobny wystrój) Kwiaty czekają na zapleczu wstawione do wody i zazwyczaj po ślubie są zabierane przez nowożeńców.
    Po drugie, Czy ktoś planujący własne wesele, widziała wcześniej zdjęcia z podobnej uroczystości? Zaproszeni składają życzenia, dzierżąc pod pachą worek karmy dla psów. Jedno jest pewne-tego się nie zapomina ;)))
    Po trzecie ...Obyczaje. Często starsze pokolenie ( uczone od dziecka kindersztuby) czuje się niezręcznie składając życzenia bez kwiatów. Mogłabym tu podać multum przykładów i cytatów...których pewnie nie chcieliby przeczytać, zwolennicy ,,zamiast,, ;)

    Wszystko wokół się zmienia ...ale czy na lepsze ?

    OdpowiedzUsuń
  17. Wino, zdrapki zamiast kwiatów. Przecież floryści też i tu mają pole do popisu! Panie w kwiaciarniach tworzą cudne bukieciki ze zdrapek i pięknie dekorują butelki z winem wstążkami, cukierkami, kwiatami! Nie ma się co burzyć, tylko iść za duchem czasu! Ostatnio na każdym z zaproszeń widniał wierszyk, że młodzi chcą wino, zdrapki, albo czekoladki. No to dostali jedni śliczny bukiecik z kwiatów, zdrapek i cukierków, a drudzy własnoręcznie wykonanego ananasa z wina i cukierków.

    OdpowiedzUsuń