sobota, 17 grudnia 2016

Meksykańska piękność, czyli moja druga roślina grudnia

 Z poinsecją mam tak jakoś dziwnie: nie mogę się zdecydować, czy ją lubię, czy też nie:)
Piszę o niej na prośbę jednej z moich blogowych czytelniczek.
Obiektywnie rzecz biorąc, roślina to urodziwa wielce, ale chyba mi się trochę opatrzyła.
Za dużo jej wszędzie.
Grudzień to czas absolutnego królowania gwiazdy;-)
Przyznać trzeba, że pięknie rozwesela i rozświetla szare późnojesienne i zimowe, bezśnieżne dni.
No i niewiele roślin tak bardzo i jednoznacznie kojarzy się z Bożym Narodzeniem jak ta urodziwa Meksykanka;-)
Gwiazdą Betlejemską nazwana została w swojej ojczyźnie, ze względu na porę kwitnienia.

Anonimowa czytelniczka prosiła mnie o przykłady dekoracji z poinsecją, a ja niestety swoich nie mam zupełnie, jako, że wolę gwiazdę solo, ewentualnie tylko w omotanej czymś doniczce i aranżacji z nią raczej  nie robię.
Kiedyś na warsztatach wykonywaliśmy małe stroiki na stół z poinsecją jako dodatkiem.
Tak to wyglądało:


Więcej zdjęć z tych warsztatowych zajęć możecie zobaczyć TUTAJ

W ubiegłym roku biała poinsecja towarzyszyła przez jakiś czas mojemu wiankowi adwentowemu: 

Więcej o moim ubiegłorocznym adwentowym oczekiwaniu 
I tyle mojego flirtu z gwiazdą;-)
Za to w Internecie roi się od poinsecjowych aranżacji.
Mnie urzekł absolutnie ten wieniec adwentowy:

Adventný veniec s hviezdičkami:

źródło zdjęcia:PINTERST

Taką aranżację z przyjemnością oglądała bym na własnym stole.
Kto wie, może kiedyś popełnię plagiat;-)
Bardzo ten wieniec urodziwy.
Inny przykład dekoracji adwentowej z poinsecją w roli głównej, tym razem czerwoną:

*THE GREEN GARDEN GATE*: Decoration_Autumn/Winter:

źródło zdjęcia: PINTEREST

Zachwyciło mnie też to zdjęcie, głównie ze względu na delikatną pastelową kolorystykę.

1:

źródło zdjęcia: PINTEREST
Przyznacie sami, że połączenie kolorowych poinsecji z błękitnymi akcentami dało fenomenalny efekt. 

Kolejna aranżacja nadaje się raczej do dużych wnętrz.
Ja widziała bym ją w pomieszczeniach firmowych lub restauracyjnych.

BLOOM's / PRAXIS 6/15: Floristikideen für den Berufsalltag zu Advent und Weihnachten:

źródło zdjęcia: PINTEREST

W okresie około świątecznym poinsecję często można spotkać także w kościołach.
Tutaj, by wyglądała efektownie, należy zestawić ze sobą spore ilości roślin, by tworzyły duże, z daleka widoczne barwne plamy.
Popatrzcie na internetowe przykłady:

Poinsettias combined and put in a large pot:

źródło zdjęcia:  PINTEREST

Interior Design  Church Christmas Party Decoration Ideas SH Altar Christmas 2012 001 Resized:

źródło zdjęcia: PINTEREST
Polska nazwa botaniczna poinsecji to wilczomlecz piękny (lub nadobny)- po łacinie Euphorbia pulcherrima.
Wokół tej urodziwej rośliny narosło wiele nieco przesadzonych historyjek. Jednym z takich mocno fantazyjnych mitów jest rzekoma wielka toksyczność meksykańskiej gwiazdy. Odrobina prawdy w tym jest, bo poinsecja, jak każdy wilczomlecz, może powodować podrażnienia skóry (a to za sprawą białego, lepkiego soku mlecznego, którego nasza skóra jakoś nie lubi), alergie, nawet wymioty - ale tylko wówczas, kiedy zostanie zjedzona w dużych ilościach. Trzeba byłoby zjeść około 500 kolorowych liści podkwiatostanowych, żeby się nimi zatruć.
No ale, czy koniecznie musimy jeść poinsecję???
Pamiętam doskonale, choć dawno to było, co na ten temat mówił mój fantastyczny wykładowca roślin ozdobnych profesor Zbigniew Pindel.
Pozwólcie, że przytoczę jego słowa:

"Nie wiem dlaczego wilcze mleko niektórym fatalnie się kojarzy i przez to napadają na tę niewinną roślinę, oskarżając ją o straszne bezeceństwa, gdy tymczasem wiadomo, Rzym zawdzięcza swoje powstanie bliźniakom wykarmionym mlekiem wilczycy. Straszenie trującymi właściwościami jest mniej więcej tak zasadne, jak straszenie skutkami zjedzenia zupy z proszku do prania. Tych rzeczy zwyczajnie się nie jada!" (cytat pochodzi z artykułu zamieszczonego w "Kwiatach")

Nie lubił profesor bardzo tych wszystkich, którzy roślinom przypisywali demoniczne właściwości. I rozprawiał się z nimi w sposób dla siebie charakterystyczny - z ogromnym poczuciem humoru;-) Dodać należy, że na wykładach profesora sala zawsze była pełna.
Co to były za wykłady!!! 

I tym wspomnieniowym akcentem kończę moją króciutką o poinsecji opowieść.
Jeszcze nie wiem, może zagości i w moim domu na tegoroczne święta. Jeszcze się nie zdecydowałam. Wybór trudny, bo roślin-symboli Bożego Narodzenia jest całkiem sporo.
Piszę o  nich w zimowym numerze NDiO - FLORA.  Zapraszam do czytania, może łatwiej się będzie zdecydować na wybór naszego własnego symbolu tegorocznych świąt;-)

Pozdrawiam serdecznie. I do następnego pisania;-)

                                                    FLORENTYNA


Wokół rośliny poinsecji narosło wiele mitów. Jednym z nich jest to, że kwiat jest trujący i może spowodować śmierć. Jest to typowa miejska legenda, mająca mało wspólnego z prawdą. Wprawdzie niektóre części roślin są umiarkowanie toksyczne, mogą wywoływać alergię, podrażnienie skóry, a nawet wymioty, ale tylko wtedy gdy są spożywane, i to w dużych ilościach. Według lekarzy człowiek musiałby zjeść ok. 500 przylistków, by się nimi zatruć.

Wokół rośliny poinsecji narosło wiele mitów. Jednym z nich jest to, że kwiat jest trujący i może spowodować śmierć. Jest to typowa miejska legenda, mająca mało wspólnego z prawdą. Wprawdzie niektóre części roślin są umiarkowanie toksyczne, mogą wywoływać alergię, podrażnienie skóry, a nawet wymioty, ale tylko wtedy gdy są spożywane, i to w dużych ilościach. Według lekarzy człowiek musiałby zjeść ok. 500 przylistków, by się nimi zatruć.
. Read More at: space-gardens.blogspot.com                              …:


Wokół rośliny poinsecji narosło wiele mitów. Jednym z nich jest to, że kwiat jest trujący i może spowodować śmierć. Jest to typowa miejska legenda, mająca mało wspólnego z prawdą. Wprawdzie niektóre części roślin są umiarkowanie toksyczne, mogą wywoływać alergię, podrażnienie skóry, a nawet wymioty, ale tylko wtedy gdy są spożywane, i to w dużych ilościach. Według lekarzy człowiek musiałby zjeść ok. 500 przylistków, by się nimi zatruć.

8 komentarzy:

  1. Piękności:-)niestety u nas nie może być bo szkodliwa dla zwierzaków:-) Super post Jolu. Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Fakt, kiedy mieliśmy kota, to z poinsecją trzeba było uważać. U mnie też jeszcze nie ma i jakoś nie mogę się zdecydować czy będzie... Czy może coś innego. Pozdrawiam Bożenko i dziękuje, że do mnie zaglądasz.

      Usuń
  2. Co roku kupuje poinsencje w kolorze czerwonym.Zostaje mi ja udekorować jakimś dodatkami.Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tak różnie;-) Czasem poinsecje, czasem cyklameny albo azalie. W tym roku chyba jednak będzie poinsecja. Serdeczności ślę i pięknego świętowania życzę.

      Usuń
  3. Piękne inspiracje:) Mnie mąż włąsnie kupił małą czerwoną poinsecję i bardzo się z niej ciesze:)Owinę tylko jutą:)
    Pozdrawiam Florentynko i życzę Ci radosnych Świąt Bożego Narodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo tego bardzo w Internecie. Wybrałam tylko kilka takich, które szczególnie mnie ujęły;-) Ja chyba w tym roku też zdecyduję się na czerwone poinsecje. W ubiegłym roku były białe azalie.
      Pozdrawiam cieplutko i życzę wspaniałego świętowania.

      Usuń
  4. piękne dekoracje, uwielbiam poinsecje i co roku mam je na święta. Pewnie podkradnę jakiś pomysł, jak będę jutro robiła stroik na stół :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za odwiedziny. Ciekawa jestem Twojego stroika. Ja w tym roku też mam poinsceje (jednak, chociaż się zarzekałam;-) Wszystkiego dobrego w ten świąteczny czas Ci życzę.

      Usuń