czwartek, 12 stycznia 2017

Ciemiernik biały - klejnot z ogrodów Królowej Śniegu. I dlaczego lubię czwartki;-)

" Zawilec rzadko kiedy w pojedynkę po lesie hasa,
Lubi raczej rodzinne pikniki,
Dlatego zawsze jest ich w lesie cała masa.(...)"
                                         Ludwik Jerzy Kern "Portrety kwiatów"




źródło zdjęcia:WIKIPEDIA



                           Co prawda nie zawilec, a ciemiernik biały wybrałam na tegoroczną roślinę stycznia, ale wiersza o ciemiernikach nie udało mi się znaleźć (ktoś zna jakiś? podeślijcie proszę). Posłużyłam się zawilcowym, z tej racji, że obie rośliny są ze sobą spokrewnione, należą do tej samej rodziny jaskrowatych (Ranunculaceae), a ciemiernik na swoich naturalnych stanowiskach, podobnie jak zawilec "rzadko kiedy w pojedynkę po lesie hasa";-)

A dziko "hasa" w Alpach, Apeninach i wschodnich Karpatach. Rośnie tam na śródleśnych łąkach i na leśnych obrzeżach. Tworzy skupiska podobne do naszych wczesnowiosennych zawilcowych łanów.
   Ciekawostką jest łacińska nazwa ciemiernika białego: Helleborus niger (czyli czarny, zupełnie na odwrót niż po polsku;-) Swoją polską nazwę zawdzięcza białym kwiatom. Nazwa łacińska natomiast wiąże się z barwą jego korzeni, które są tak ciemne, że prawie czarne.
A nazwa rodzajowa :Helleborus pochodzi z języka greckiego i oznacza "leczący szaleństwo".

A dlaczego klejnot w ogrodach Królowej Śniegu?
Ano z tej racji, że zakwita za jej panowania, chociaż pada śnieg, wieją zimne wiatry, a cała przyroda w uśpieniu czeka na nadejście wiosny.
Mój ciemiernik zawiązał pąki kwiatowe już w grudniu.
Nie wiem tylko, czy udało mu się przetrzymać mrozy w ostatnich dniach, bo zapomniałam go przykryć;-( Cóż, czas pokaże.
W krajach Europy Zachodniej nazywany jest "różą Bożego Narodzenia", bo kwitnie właśnie w czasie okołoświątecznym.
Jak głosi legenda, piękne kwiaty ciemiernika wyrosły z... łez ubogiego pastuszka, który podążając do Betlejem płakał, że nie ma nic, co mógłby ofiarować Boskiemu Dzieciątku.
I tu mała dygresja: cóż, może warto czasem popłakać, jeśli łzy mogą się zamienić w coś tak zachwycającego:)

Wróćmy do ciemiernika.
Miał być motywem przewodnim moich dzisiejszych warsztatów, stąd projekt tego wpisu.
Miał być... i nic z tego, ponieważ jakiś wyjątkowo zjadliwy wirus przerzedził mi grono warsztatowiczek i zmuszona byłam odwołać zajęcia:-(
A szkoda, bo w planie były małe graficzne formy z ciemiernikiem w roli głównej. Miał wystąpić w towarzystwie ciemnych, drapieżnych gałęzi jabłoniowych, z którymi jego delikatne płatki ciekawie kontrastują, szyszek, mchu, gałązek z porostami...
I nic z tego.
I nie mam zdjęć do pokazania.
Cóż, znów skorzystam z bogatych zasobów Internetu;-)
Ale to za chwilę.
Ponieważ oto właśnie doszłam do punktu, w którym chcę Wam wyjaśnić dlaczego lubię czwartki;-)
A lubię je bardzo i to nie ze względu na bliski weekend.
Już od dwóch lat czwartek to dzień naszych cotygodniowych warsztatowych spotkań.
A spotkania to fantastyczne, dają mi mnóstwo dobrej energii, motywacji do działania, radości, uśmiechu. Spotkania z gronem dobrych przyjaciół.
I wiecie co, kiedy nagle tego zabraknie, zaczyna się tęsknić...;-)
Przez te wirusy paskudne, egzaminy i inne kataklizmy, nasz warsztatowy rok rozpocznie się dopiero za tydzień.

Wróćmy jednak do ciemierników.
Pięknie prezentują się w zimowych, naturalnych aranżacjach:


zdjęcie pochodzi STĄD

Fantastyczne są także w swobodnych, nieformalnych bukietach ślubnych:


źródło zdjęcia: PINTEREST

Niestety, nigdy nikt nie zamówił u mnie bukietu ślubnego z ciemierników.
Ciekawe dlaczego, skoro to taki romantyczny i urokliwy kwiat...
Co prawda na giełdzie nigdy nie udało mi się spotkać ciemierników ciętych. Czy coś przegapiłam?
W grudniu można je kupić, ale tylko w doniczkach.
Po raz drugi: ciekawe dlaczego, skoro są bardzo trwałe,  podobno wytrzymują w wazonie nawet do dwóch tygodni (nie sprawdziłam tego, bo zawsze kupowałam doniczkowe).
Czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z ciemiernikami jako kwiatami ciętymi? 
Dajcie znać, proszę.

Delikatna, porcelanowa struktura płatków ciemiernika doskonale komponuje się z transparentnym szkłem:


zdjęcie pochodzi STĄD

A tak kwitł mój ciemiernik kilka lat temu:


I na tym kończę moją krótką opowieść o ciemierniku białym.
Jeśli uda mi się jeszcze wykombinować  jakieś aranżacje z jego udziałem, to z pewnością Wam pokażę.

Pozdrawiam i jak zwykle duuużo uśmiechu ślę. (pamiętacie: rok 2017 Rokiem Uśmiechu;-)

Do napisania.


                     FLORENTYNA

Ps. 1 Ciemiernik jest TRUJĄCY!!!!
Ps. 2 W Polsce, w Bieszczadach dziko rośnie CIEMIERNIK CZERWONAWY, nazywany też ciemiernikiem purpurowym (Helleborus purpurascens)
Ps. 3 Do mojej mapy marzeń dodaję jeszcze jeden punkt: zobaczyć kwitnące ciemierniki w ich naturalnym środowisku;-)





14 komentarzy:

  1. Przykro mi, że nie miałaś swojej czwartkowej przyjemności. Ciemierniki można tylko lubić i podziwiać, bo są śliczne. Są wcześnie i długo kwitną. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Gigo. Mnie też przykro i to bardzo;-( Co znaczy przyzwyczajenie... A za ciemiernikami przepadam.
      Niestety nie mam ogrodu, więc nie mogę poszaleć z ilością okazów. Jeden posadziłam pod blokiem i sobie rożnie. Zakwita pod koniec grudnia. Pozdrowienia cieplutkie z uśmiechem ślę.

      Usuń
  2. Moje ciemierniki też w pąkach. To prawda,że długo stoją w wazonie ale przez zawarte w nich glikozydy , które mogą poparzyć skórę, są tak mało popularne jako kwiat cięty.Proponuję rękawiczki do prac z ciętymi ciemiernikami. To wspaniały zwiastun budzącej się przyrody. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, bez rękawiczek raczej się z nimi pracować nie da. No i woda z wazonu bardzo niebezpieczna, trzeba trzymać z dala od dzieci.
      Masz rację, wspaniały zwiastun, kiedy mój ciemiernik zaczyna kwitnąć, czuję wiosnę i tyle;-) Niezależnie od aury i temperatury za oknem. Pozdrawiam serdecznie i uśmiech nieodmiennie przesyłam;-)

      Usuń
  3. Od kilku lat mam ciemiernika, rośnie w cieniu iglaka i kwitnie bardzo długo. Dziękuję za ostrzeżenie, chociaż nigdy nie wykorzystałam kwiatów do ścięcia.
    Pozdrawiam z uśmiechem.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, one długo kwitną. I kwiaty nie opadają, tylko zmieniają kolor. Świetna to cecha. I chyba mało kto traktuje je jako kwiaty cięte. Tak pięknie wyglądają w ogrodach, że tak naprawdę szkoda ścinać. No i rzeczywiście mogą być niebezpieczne. Trzeba uważać. Uśmiechnięte pozdrowienia ślę.

      Usuń
  4. Dziękuję za tą sporą dawkę informacji o ciemierniku, bardzo to wszystko ciekawe. Na takie "czwartkowe obiady" też byłabym chętna, musi być wspaniale na takich warsztatach pod Twoim kierunkiem. Ja o moim ciemierniku całkiem zapomniałam muszę jutro zaglądnąć do niego.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo;-) Nasze "czwartkowe obiady" są naprawdę fantastyczne, energetyczne i inspirujące;-)
      Jeśli była byś kiedyś w okolicy, to zapraszam.
      Mojego ciemiernika też nie przykryłam i obawiam się, że paki mu się wymroziły:-(
      Pozdrowienia i uśmiechy dla Ciebie;-)

      Usuń
  5. Od paru lat mamy w ogródku dwa krzaki ciermiennika. Teraz są pod głębokim śniegiem, ale zanim przyszły śniegi, kwitły. Jędruś nigdy nie przykrywa ciermiennika i jakoś kwiatek daje radę. Życzę tylko udanych czwartków. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. To może i mój ciemiernik przetrwał mrozy. Zobaczymy.
      Dziękuję, mam nadzieję, że będą wyłącznie udane;-) Uśmiechnięte pozdrowienia ślę.

      Usuń
  6. Pięękne kwiaty. Ciekawy bardzo wpis. Wesoły wierszyk mistrza.Co więcej? Lubię też czwartki ale z innych powodów:-) buziaki i uśmiechy ślę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej Bożenko;-) Ciemierniki są zachwycające, uwielbiam je. Mój pod domem został póki co przysypany śniegiem, ale nie wiem czy wcześniejsze mrozy bez śniegu mu nie zaszkodziły:( Ano czas pokaże...
      Ciekawa jestem powodów Twojej sympatii do czwartków;-) Powiesz kiedyś?
      Ściskam i się uśmiecham (nieodmiennie, codziennie, od samego rana, zgodnie z założeniem;-)

      Usuń
  7. Biały jest piękny.
    Mój ma lekko zielonkawy kolor.
    Aura niestety nie wyciąga mnie z domu więc nie widziałam jeszcze jak wygląda teraz, ale jak tylko zaświeci słońce zejdę do ogrodu, by się mu przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Mój zielenieje, kiedy zabiera się już do przekwitania;-) Też nie ruszam się ostatnio z domu, zważywszy, że jakieś przeziębienie mnie dopadło. Co prawda jutro i pojutrze ma być słonecznie (tak proroki od pogody wieszczą;-), więc zajrzę może do mojego ciemiernika.
      Uśmiechnięte pozdrowienia przesyłam i dziękuję za odwiedziny.

      Usuń