czwartek, 19 stycznia 2017

Dlaczego nie lubię zimy i jak ją oswajam.

Nie lubię zimy i tyle.
Śnieg, mróz, szare dni to zdecydowanie nie moje klimaty.
O ile jeszcze zima grudniowa, przedświąteczna ma urok oczekiwania, o tyle ta styczniowo-lutowa, nawet jeśli biała i śnieżna, nie budzi mojej sympatii.
Od stycznia to ja już wiosny chcę;-)
I tak z dnia na dzień czekam, że może lada chwila się pojawi, może już jutro, może za dwa dni...
I tak sobie codziennie wiosny wyglądam, póki co bezskutecznie.
We Wrocławiu znowu śnieżnie i mróz trzyma (niewielki, ale dla mnie i tak za duży).

Obiektywnie rzecz biorąc zima prezentuje się całkiem ładnie:



Mogę popodziwiać jako ładny obrazek, ale i tak nie polubię;-)
Do wiosny daleko, do Wielkanocy daleko, do moich urodzin daleko (chociaż będą pierwsze w kolejności, jeszcze przed wiosną i przed Wielkanocą).
Ratunku, wychodzi na to, że urodziłam się zimą. Tyle lat minęło, a ja dopiero sobie ten straszny fakt uświadomiłam;-))) No ale taką zimą u progu wiosny;-)

A dlaczego zimy nie lubię?
Spróbuję w punktach:

 1. bo zimno i nos mi marznie;-)
 2. bo zanim wyjdę z domu muszę się ubierać, ubierać i ubierać...
 3. bo tak naprawdę, to biało jest w mieście tylko przez chwilę, a potem szaro i brzydko
 4. bo mi warsztatowiczki chorują i nie mogę prowadzić zajęć
 5. bo jest szaro i zdecydowanie za mało światła, a ja do światłolubnych należę
 6. bo jest ślisko i łazi za mną widmo złamanej nogi (no, nie daj Boże)
 7.bo muszę odkopywać samochód spod śniegu i skrobać szyby, co nie należy do moich        ulubionych zajęć;-)
 8. bo ciągle mi się spać chce; najchętniej zapadłabym w sen zimowy i obudziła się dopiero w  marcu;)
 9. bo brakuje mi  kolorów
10.bo dopadają mnie zimowe smuteczki:-(
11. bo do maja daleko, a ja tęsknię za majem (a dzisiaj tak jakoś szczególnie...)
12. bo...zima to po prostu nie moja bajka. I tyle:)

Sporo tego się uzbierało.

Ale przecież trzeba jakoś do wiosny dotrwać i tę nielubianą zimę oswoić, uprzyjemnić sobie, okiełznać;-)

MOJE SPOSOBY NA OSWAJANIE ZIMY


Brak światła rekompensuję sobie ciepłym światłem świec.
W ich blasku świat staje się przytulniejszy, cieplejszy, trochę tajemniczy.
Lubię świece i zapalam je zawsze, kiedy tylko mogę.
A najbardziej lubię, kiedy pachną wanilią, kawą lub cytrusami.



Zimę łatwiej też znosić z kubkiem ulubionej kawy z mlekiem i cynamonem.
Kiedyś nie przepadałam za kawą, a teraz piję kilka dziennie.
Jeśli ktoś lubi słodzoną, to można pokusić się o zrobienie cukru cynamonowego (wystarczy zmiksować w blenderze lub młynku do kawy szklankę cukru z łyżeczką startej kory cynamonowej). Doskonały do kawy lub gorącej czekolady. Ale uważajcie: pobudza apetyt.


źródło zdjęcia: PINTEREST

W zimowy czas przy życiu trzymają mnie książki moje ukochane.
Gdy tylko zdarzają się chwile, kiedy nie muszę nigdzie biec, nie wzywają obowiązki, mogę bezkarnie w domu poleniuchować, otulam się ciepłym pledem i znikam w książkowym świecie.
W zimie zawsze czytam najwięcej.
Mam pewien plan czytelniczy na ten rok, ale go nie zdradzę, dopiero, jeśli się uda.
Najchętniej czytam listy i biografie.
Ostatnio jednak czytam wszystko, jak leci, bo postanowiłam przeczytać książki, które mam na półkach i które wciąż czekają na swoją kolej.
Niektóre z nich wracają z powrotem na półkę, inne idą "do ludzi", a jeszcze inne "uwalniam" pozostawiając na ławce w parku (ale to raczej jak ciepło jest) lub na przystanku tramwajowym.

 .

Kolejny mój sposób na oswojenie zimy to listopisanie;-)
Odkryłam na nowo uroki papierowej korespondencji i oddaję się jej z ogromną przyjemnością.
Piszę sporo listów i : uwaga, uwaga!!!!! - otrzymuję listy!
Frajda ogromna.
O przyjemnościach płynących z papierowej korespondencji pisałam TUTAJ.
Namawiam Was gorąco: piszcie listy.
Myślę, że warto powrócić do tego zapomnianego zwyczaju.


A kiedy zima dokuczy mi bardzo bardzo, a wiosna wydaje się szczególnie odległa, funduję sobie domowe SPA i cudną, relaksującą, pachnącą kąpiel  z duuużą ilością piany:)
I tu można połączyć przyjemności: zapalam w łazience kilka cytrusowych świec i zabieram do wanny ulubioną książkę (mam takie, które mogę czytać w kółko i bez przerwy;-)
I znikam dla świata. I zapominam o zimie;-)


zdjęcie pochodzi STĄD

Zima to także brak kolorów. A ja jakoś szczególnie w tym roku kolorów łaknę.
Samą mnie to trochę dziwi, bo do niedawna przepadałam za barwami achromatycznymi, za kontrastami czerni i bieli (typowo zimowymi przecież)...
I monochromatyczność preferowana przeze mnie we florystycznych aranżacjach.


A tu nagle zmiana i obrót o 180 stopni! Kolorów chcę!!!
Taki też widzę mój rok 2017: KOLOROWY!!!
Skąd w zimie wziąć kolory?
Najlepszym na to sposobem jest powrót pamięcią do kolorowych majowych dni.
Ech, jak było barwnie...


Na fali zapotrzebowania na kolory zrobiłam taką wiązankę dla najnowszego numeru 


Gdybym nie wiedziała, że to naprawdę mój bukiet, to nigdy bym na to nie wpadła;-)))
Tak kolorowo nie działałam dotychczas.

I tak pokrótce przedstawiają się moje sposoby na oswojenie i uprzyjemnienie sobie zimy.
A jakie są Wasze?
A może po prostu zimę lubicie i nie musicie sobie umilać czasu oczekiwania na wiosnę ?

Lada dzień przedstawię Wam mój tegoroczny styczniowy wianek.
Tak bardzo inny od ubiegłorocznego, zimnego biało-czarno-zielonego.
Tegoroczny będzie ciepły, barwny i aromatyczny;-)
Ale to już następnym razem.

Pięknych i kolorowych dni życzę wszystkim, którzy tu zajrzeli.
Pozdrowienia i jak zwykle duuuużo uśmiechu.


                         FLORENTYNA

22 komentarze:

  1. Ja nie lubię zimy bo: 13-go w piątek w styczniu 2006 roku pojechałam po oblodzonych schodach i złamałam rękę, prawą, która to w gipsie pozostawała przez okrągłe 4 miesiące...w wyniku upadku straciłam swoje 4-te dziecię, i moje życie zmieniło się bardzo wtedy,a trauma zimowa trwa do dzisiaj, jak nie muszę nie wychodzę w zimę a już na pewno nie sama. Bo muszę płacić horrendalne rachunki za ogrzewanie domu, bo muszę się ubierać w grube ubrania i buty jak listonoszka dzwoni do furtki z poleconym, bo muszę otwierać wkoło swoim kotom drzwi na taras,które wiosna i latem są otwarte cały czas... ech, jest trochę utrudnień zimowych jeszcze,Ty je wymieniasz :) na -złe samopoczucie polecam Ci suplementowanie witaminą d3+k2 każdy ma niedobór tej witaminy w naszej strefie klimatycznej i powinni się ja jeść cały rok codziennie z wyjątkiem dni kiedy spędzamy je na słonecznej plaży :)uchroni ona tez Cie od wielu chorób spowodowanych jej niedoborem.
    Zimę lubię wyłącznie bardzo śnieżną, słoneczną i suchą no wiesz taki winterwonderland jest dookoła, wszystko się błyszczy i skrzy, jest pięknie i rześko ;), a i lubię sam moment padania śniegu kiedy lecą takie duże płatki ;). ładne te Twoje kolorowe kwiatki ;) , te na nie czekam w swoim ogródku, co lato;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upss, to masz bardzo poważne powody, by zimy nie lubić. Te moje są znacznie mniejszego kalibru.
      Całe szczęście, że już niedługo sobie pójdzie i będzie wiosennie i kolorowo;-)
      Też z utęsknieniem czekam na ten czas, kiedy ogrody zakwitną. Wtedy jakoś łatwiej się żyje i wszystko wydaje się możliwe. Tak jak w piosence: "niech no tylko zakwitną jabłonie"
      Dziękuję za polecankę witaminową. Jakoś póki co się nie "dokarmiam", ale może trzeba rzeczywiście...
      Uśmiechnięte pozdrowienia ślę.

      Usuń
  2. Nie znoszę zimy ale faktem jest, że o tej porze roku czytam najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie;-) Chociaż może ze względu na ilość przeczytanych książek, należało by za to tę nieszczęsną zimę lubić;-)))
      Uśmiechy i pozdrowienia przesyłam.

      Usuń
  3. Jak zwykle świetnie napisany post: z dozą humoru i wszystkimi powodami dla których i ja nie lubię zimy. Tęsknię już za wiosną, kolorami i ogródkiem... Wianuszek i wiązanka wyszły perfekcyjnie!!! Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Beatko. Tak bardzo tęsknię za wiosną, że aż trudno to sobie wyobrazić;-) Codziennie rano niecierpliwie spoglądam przez okno, że może już... A tu nic z tego, zimno, szaro i bez koloru.
      No i trzeba tę zimę sobie uprzyjemniać jak tylko się da;-)
      Serdeczności i uśmiech ślę. I... byle do wiosny;-)))

      Usuń
  4. Ja też nie znoszę zimy. Ona dla mnie mogłaby być tylko w górach, aby uprawiający sporty zimowe się nią cieszyli. Dobrze, że w tym roku nie popadłam w stan depresji, co bywało w latach poprzednich. Może dlatego, że jest biało na ziemi i bywa niebieskie niebo. Czekam na kolory z utęsknieniem. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram postulat: zima niech sobie będzie w górach, w miastach tylko wiosna;-)
      Też na szczęście uchroniłam się jakoś przed zimową depresją, chociaż smuteczki mnie czasem dopadają...
      Ale pocieszający jest fakt, że każdy kolejny dzień nas do wiosny przybliża;-)
      Całusy uśmiechnięte przesyłam i byle do kolorowej wiosny (to naprawdę już niedługo)

      Usuń
  5. Witaj Florentyno!

    1. Nareszcie bratnia dusza, która nie lubi zimy :D Niech już się kończy. Wiosno, przybywaj, czekam z utęsknieniem!

    2. Przepiękny wianek!

    3. Listy ?! Wow! To niesamowite, że pisze się jeszcze listy! Sama wysyłam kartki świąteczne, ale listy? cudowna inicjatywa.

    Pozdrawiam serdecznie!

    3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie;-) Zimę trochę lubiłam w dzieciństwie, ale chyba wszystkie dzieci tak mają, bo łyżwy,
      sanki i te sprawy;-) Teraz lubię, pod warunkiem, że trwa nie dłużej jak tydzień i to w okolicach Bożego Narodzenia;-)
      Później już chcę wiosny! Mam nadzieję, że przybędzie szybko.
      Dzisiaj mieliśmy sesję zdjęciową do wiosennego numeru naszego pisma, ach te kolory, te zapachy... Tęsknię bardzo. Od jutra wypatruję przejawów wiosny, choćby najmniejszych.
      Dzięki za słowa uznania dla wianka, robiłam go którymś latem, też dla NDiO -FLORA. To jeszcze czasy, kiedy monochromatyczna byłam;-) Teraz chcę kolorów!!!
      A listy pisać uwielbiam i co najważniejsze zaraziłam już listopisaniem kilka osób.
      Serdeczności i uśmiech ślę.

      Usuń
  6. Kochana Florentynko dołączam do klubu osób, które nie lubią zimy.Moja niechęć do tej białe damy wynika może stąd,że urodziłam się w maju, nie przepadam za górami,gdzie mogłabym oddać się szaleństwu na śniegu.Kocham bliski związek z ogrodem, niemożliwy w zimie.Nie cierpię czapek, rękawiczek, szalików, więc jak widzisz nie mogę kochać zimy. W tym roku z racji uziemienia z powodu ręki zima jest dla mnie wyjątkowo okrutna, nie mogę uciec od niej w świat robótek manualnych i przeczekać do wiosny. Pozdrawiam bardzo cipło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj kochana. No to klub nam się powiększa;-) Ja co prawda urodziłam się w marcu, więc jeszcze zima, ale ponieważ bliżej jej końca, więc z wiosną się bardziej utożsamiam;-) Góry lubię, ale jesienią, a białe sporty zimowe to nie moja bajka. Też lubię ogrody, zieleń i kolory.Góra ubrań, które trzeba na siebie założyć w zimie, przeraża mnie i drażni. Chcę boso po trawie, już, teraz, natychmiast;-)))
      I nie dziwię się, że nie lubisz jej jeszcze bardziej, skoro złamała Ci rękę. Życzę jak najszybszego powrotu do pełnej formy.
      Uściski i uśmiech ślę.

      Usuń
  7. Zawsze uważałam, że zima jest cudna w górach, gdzie są stoki i można pojeździć na nartach, sankach itp. I tam niech sobie będzie, ale w mieście powinien być zakaz na zimę. Dlatego lubię zimę w chatce, gdzie mam kominek, ciepełko, cudne widoki za oknem. Jak chcę korzystać z uroków białego szaleństwa, to korzystam, ale częściej korzystają moje wnuki. A ja sobie piję kawkę i czytam, czytam, czytam. Czasem piszę, piszę, piszę. Zdarza mi się, że trochę maluję. Natomiast w tym roku, gdy przyssało mnie do miasta i trzeba zdrapywać lód z samochodu, omiatać go ze śniegu, uważać na jezdni, uważać na oblodzonych chodnikach, to jestem tym mocno zniesmaczona.W dodatku ciągle mi zimno! Szczęście, że słońca tej zimy więcej, niż w ubiegłym roku. Ale co tam! Już koniec stycznia, potem krótki luty i już wiosna! pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać i ja, choć zimy nie lubię, że w górach jest rzeczywiście malownicza.Niestety białe szaleństwo nie dla mnie, więc jeśli bywałam w zimowych górach to podziwiałam ją raczej przez okno.
      Chociaż spacery wśród puszystej, srebrzystej bieli też mają dużo uroku;-) Ale w mieście sio, paszła sobie przecz. Toż to żadna zima tylko udręka pod każdym względem. Szare toto,paskudne, złośliwe (te szyby w samochodach, zdradliwe śliskie chodniki). Po stokroć NIE!!!
      Zgadzam się z Tobą, że zima w miastach powinna być zakazana;-)
      Od jutra rozpoczynam poszukiwanie wiosny! Bo jak się dobrze przyjrzeć, to pewne, nieśmiałe bardzo, jej przejawy już można dostrzec.Będę szukać wiosny i przywoływać ją;-)
      Uściski i uśmiech przesyłam.

      Usuń
  8. Z zimą mam zupełnie podobnie a Twój post jest świetnym źródłem inspiracji na przełamanie zimowej chandry.
    A więc czekajmy na wiosnę.....

    Pozdrawiam ciepło i serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, czekajmy na wiosnę;-) Mam nadzieję, że nie każe na siebie czekać zbyt długo.
      Robię co mogę, by sobie te zimne i szare dni czekania umilić.
      Pociesza mnie to, że jutro i pojutrze ma być słonecznie. Bo dzisiaj było szaro i depresyjnie.
      Uściski z uśmiechem ślę.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam i uśmiech ślę. Dziękuję za odwiedziny.
      Uśmiechy przesyłam i byle do wiosny.

      Usuń
  10. Hallo Florentyna. Toll sieht dein Kranz aus. Und der Brautstrauß sehr interessant so gebunden und farblich habe ich noch nicht gesehen. Sehr schön. Schönen Tag und liebe Grüße Jana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liebe Jana.Danke für Ihren Besuch.
      Mit freundlichen Grüßen und haben eine schöne Woche

      Usuń
  11. Listu się jeszcze nie doczekałam-( ale wierzę,że dojdzie. Dla mnie zima jest fajna tylko przez okno czy na zdjęciach. Nie lubię też książek czy filmów, w których akcja toczy się w zimowych krajobrazach. Chciałabym ją po prostu przespać . Nie da się! wiadomo więc też dużo czytam, robótkuję i czekam z utęsknieniem na ciepło. Buziaki,uśmiechy ślę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie doczekałaś się, bo jeszcze się nie wysłał, ale się wyśle;-) Póki co kończę teksty do wiosennego numeru Flory, jak się z tym uporam (a już ponaglają), wrócę do listów.
      Zimę bym też najchętniej przesypiała.Tez czytam, trochę pisze, trochę działam florystycznie (chociaż ostatnio nieco mniej, bo wirusy mi rozłożyły warsztaty, najpierw moje warsztatowiczki, teraz ja;-(
      Zazdroszczę Ci robótkowania. Nawet ostatnio myślę o zaczęciu jakiejś serwetki według Twojego przepisu, ale póki co na myśleniu się kończy.
      Całusy przesyłam, uśmiech dołączam i udanego tygodnia życzę.
      A do wiosny już tylko 51 dni. Szybko zleci:)

      Usuń