wtorek, 21 lutego 2017

Dogonić szczęście...kilka Florentynowych refleksji

Witajcie mili Groszkowo-różani bywalcy.
Pragnę Wam co prędzej donieść, że wiosna zbliża się wielkimi krokami.
Pod moim blokiem rozbieliły się przebiśniegi i śnieżyce. Delikatne jeszcze, trochę powściągliwe, niezdecydowane , ale już są!!! Dziś było odrobinę deszczowo, więc nie mam zdjęć, ale jak tylko słońce się pojawi, zaraz te białe wiosenne cuda sfotografuję.
Inspiracją do dzisiejszego wpisu była dla mnie właśnie ta cudna, w powijakach jeszcze, ale przecież baaardzo już wyczuwalna wiosna.
To taki czas, kiedy chce się żyć każdym nerwem ciała, każdą najmniejszą komórką.
Chce się śpiewać i być szczęśliwym.


Pamiętacie może, jak w poście o postanowieniach noworocznych pisałam, że mam tylko jedno: będę szczęśliwa, po prostu...
I trzeba Wam wiedzieć, że postanowienie to niezmiennie, planowo i niestrudzenie realizuję.
A przy okazji przyszło mi do głowy pytanie: jak być szczęśliwym?
Czy to łatwe, czy też wręcz przeciwnie... Co o szczęściu decyduje?
Czy mamy wpływ na to, by czuć się szczęśliwymi?
Jak myślicie?
Mój noworoczny sposób na szczęście zamykał się w dwóch słowach: uśmiech i wdzięczność.
Sprawdziłam, działa! Uśmiech do nas wraca. Odkąd staram się o nim na co dzień pamiętać, przybyło miłych i uśmiechniętych ludzi obok mnie.
Prosta prawda: to co dajesz, wraca do Ciebie. Jeśli się uśmiechasz, ludzie wokół też się uśmiechają. Świat jest niczym innym jak odbiciem naszych emocji.
Jednym słowem: nasze szczęście zależy od nas samych.
A tak często o tym nie pamiętamy. Szukamy szczęścia gdzieś daleko, w jakiejś odległej, bliżej nieokreślonej przyszłości. Uzależniamy je od tak wielu okoliczności.
Będę szczęśliwy, kiedy... wygram na loterii, wybuduję dom z basenem, najlepiej gdzieś w ciepłych krajach, kupię samochód taki jakiego nie ma nikt, wybiorę się w podróż dookoła świata, etc.


Czy to naprawdę przepis na szczęście? A co, jeśli to nigdy nie nastąpi: nie zdobędziesz wielkich pieniędzy, nie kupisz wymarzonego samochodu, nie wybierzesz się w egzotyczną podróż?
Czy wtedy zawsze będziesz nieszczęśliwy?
Albo z innej strony: jaką masz gwarancję, że wszystko to, za czym gonisz da Ci szczęście?
Kochani, by być szczęśliwym nie potrzeba wiele, bo szczęście to nie stan posiadania, ale stan ducha. I nie oszukujmy się, żaden wyścig szczurów szczęścia nam nie zapewni.
Szczęście tak naprawdę jest w nas i od nas zależy czy będziemy szczęśliwi czy też nie.
To kwestia wyboru. I umiejętności. Umiejętności dostrzegania spraw pozornie drobnych i cieszenia się nimi. Poczucie szczęścia często dają drobiazgi: pachnące świece, kwiaty w wazonie, uśmiech dziecka, rozmowa z przyjacielem, celebrowanie chwil.
Szczęścia moi mili można się najzwyczajniej w świecie nauczyć. Tak! Oczywiście jeśli chcemy być szczęśliwi:) A kto by nie chciał, zapytacie. Ano ten, kto woli malkontencić, zamiast dostrzegać piękno i wyjątkowość świata, piękno i wyjątkowość chwil.
Szczęścia naprawdę można się nauczyć, a nauczycieli jest wielu: począwszy od Mistrza Gałczyńskiego, a skończywszy na przesympatycznej Rodzinie Muminków:)
Szczęścia nie trzeba gonić, należy je odkryć w sobie. 


A jak już je odkryjemy i nauczymy się go, należy je pielęgnować.
Przez uśmiech i wdzięczność właśnie. Niezależnie od tego, co akurat dzieje się w naszym życiu, dziękujmy: losowi, Bogu, ludziom wokół nas. Dziękujmy za wszystkie dobre i piękne rzeczy i sytuacje, których doświadczamy. A kiedy coś zaboli, cóż, może to lekcja, za którą także powinniśmy być wdzięczni. Wszak ponoć wszystko, co się w naszym życiu wydarza ma sens i dzieje się po coś, nawet jeśli w danej chwili trudno nam to zrozumieć...
I jeszcze jedno: uczmy się wychwytywać z codzienności drobinki szczęścia, nie przegapiajmy ich. A kiedy wieczorem zapiszemy je w dzienniku wdzięczności czy innym specjalnym zeszycie, zdziwimy się, że jest tego tak wiele.
Wiecie co skłoniło mnie do dzisiejszego pisania (oprócz budzącej się wiosny): otóż jakiś czas temu w jakimś horoskopie przeczytałam, że dzień 21 lutego będzie dla mnie w tym roku bardzo szczęśliwy. I wiecie co, po zsumowaniu dzisiejszych drobinek radości mogę z czystym sumieniem stwierdzić: tak, to był bardzo szczęśliwy dzień:)
Czego i Wam na każdy kolejny dzień życzę.
Wyobraźmy sobie, że stoimy u podnóża schodów wiodących do szczęścia.
Otóż nie wystarczy się w nie wpatrywać, trzeba zacząć się po nich wspinać (gdzieś to kiedyś przeczytałam i bardzo mi się spodobało).



Dobrej nocy moi mili.
I jeszcze kilka słów od Mistrza Gałczyńskiego na dobranoc:


Gdy ci się kiedyś przyśni
na przykład gałązka wiśni,
to wiedz,

że to znaczy szczęście -
bo wiśnia we śnie znaczy,
że koniec twej rozpaczy
i że będziesz szczęśliwy
coraz częściej.


           FLORENTYNA




18 komentarzy:

  1. Temat rzeka, ale Ty pieknie napisalas i ja zgadzam sie z Toba w 100%, szczescie jest w nas i od nas bardzo duzo zalezy. Pozdrawiam wiosennie, bo u mnie od weekendu wiosna rozpanoszyla sie na dobre ...serdecznosci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podzielasz mój pogląd na szczęście:) Ono naprawdę jest w nas, tylko nie wolno nam go przegapiać, a tak się najczęściej w naszym zabieganym świecie dzieje. Warto czasem choć na chwilę przystanąć w tym wariackim biegu, zatrzymać się na chwilę i, jak mówi piosenka "odetchnąć pięknem świata". Wtedy jest szczęście:)
      U mnie jeszcze przedwiośnie, trochę pada, trochę pochmurno, ale nadchodzącą wiosnę czuje się niemal na każdym kroku. Cudny to czas.
      Dla Ciebie również najlepszości wszelkie, i uśmiech nieodmiennie:)

      Usuń
  2. Jak już się pojawiły przebiśniegi, to znaczy, ze mamy przedwiośnie! Teraz tylko wypatrywać wiosny. :)Ach szczęście...dla każdego jest czym innym. Każdy go pragnie, każdy szuka. Przepraszam, którędy do szczęścia? ;)) A ono w nas mieszka cały czas, tylko czasami tak trudno je dostrzec. Ale tak jak piszesz, można się tego nauczyć. Nawet trzeba. Takimi właśnie małymi kroczkami. A radość ze zwykłych rzeczy i wdzięczność za nie jest najlepszą metodą.
    Pozdrawiam radośnie, bo mamy przedwiośnie! :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, przebiśniegi to taka wiosenna forpoczta;-) Straż przednia wysłana, Królowa u wrót:)
      Myślę, że wiosna wybuchnie lada dzień. I wtedy trzeba być bardzo uważnym, by nie przegapić jej kolejnych przejawów. Bo jak już się zacznie ten cały rozsłoneczniony i rozświergotany wiosenny spektakl, to dzieje się tyle, że nie sposób tego ogarnąć zmysłami. Uwielbiam wiosnę!
      A co do szczęścia, to masz rację, często pytamy "którędy", gdy tak naprawdę mamy je na wyciągnięcie ręki. Wystarczy odrobina uważności, wsłuchania się w siebie i chęci bycia szczęśliwym. Tylko tyle:)
      Dlatego postanowiłam zbierać codzienne drobinki radości, takie małe pojedyncze szczęścia, które złożone razem zamienią się w szczęście wielkie i permanentne:)
      Serdeczności ślę i uśmiech przesyłam. Szczęśliwego dnia życzę.

      Usuń
  3. zawsze lubię tu zaglądać i tym razem podpisuje się ,tylko ja nie umiałabym tak ładnie tego wyłożyć!!! pozdrawiam serdecznie i dobrze że jesteś Jolu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, dziękuję Ci serdecznie za odwiedziny i za przemiłe słowa.Cieszy mnie bardzo, że podzielasz mój pogląd na szczęście. Pozdrawiam bardzo cieplutko, uśmiech dołączam i szczęśliwego rychłego już weekendu życzę.

      Usuń
  4. O szczęściu można mówić i pisać bez końca. Każdy inaczej je postrzega. Mój dziś dorosły już syn często pytał czym jest szczęście. Jako nastolatka nie zadowalały go żadne odpowiedzi, cóż, czas buntu i negowania wszystkiego...Wszak każdy sam musi tych odpowiedzi szukać przede wszystkim w sobie. Cieszę się, że mogłam przeczytać Twoje piękne refleksje, bo pokrywają się z moimi przemyśleniami na ten temat. Niecierpliwie czekam na zdjęcia przebiśniegów. Sama jutro popędzę w miejsca, gdzie widziałam je w ubiegłym roku. Może też już kwitną? Pozdrawiam, Beata

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktycznie, dla każdego szczęście jest czym innym. Młodzież lubi wszystko negować, także szczęście, twierdząc, że go nie ma. Ale to poza czasu nastoletniego. Potem wszystko wraca do normy. Postrzegamy szczęście bardzo indywidualnie, ale błąd jego poszukiwaniu wszyscy robimy podobny. Bo szukamy go na zewnątrz, gdzieś wokół siebie, gdy tymczasem patrzeć trzeba w głąb swojego wnętrza. Bo tam właśnie mieszka szczęście:) W każdym z nas, tylko trzeba umieć je wydobyć.
    Dziękuję za odwiedziny i rozmowę. Pozdrawiam ciepło, z uśmiechem nieodmiennie:)
    Przebiśniegi sfotografuję jak tylko mi się uda i pokażę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Och jak pięknie...u nas też już w lasach powoli przebijają się zielenie...alei trochę śniegu jeszcze jest. Pięknie piszesz o szczęściu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. U mnie już dawno śnieg zniknął. Jest całkiem przedwiosennie. Tylko mokro. Ale deszcz się roślinom przyda. Wiosna pcha się drzwiami i oknami:)
      Serdeczności i uśmiechnięte pozdrowienia przesyłam i dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  7. Wiele by pisać o szczęściu....ale myślę i zgadzam się z Twoim pięknym zdaniem Szczęścia nie trzeba gonić, należy je odkryć w sobie. I tego wszystkim życzę:-)buziaki,uśmiechy ślę :-0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, ze jest nas więcej, myślących podobnie:) Bo na ogół zbyt często uzależniamy poczucie szczęścia od okoliczności zewnętrznych, a przecież tak naprawdę nie tedy droga:) Szczęśliwego i uśmiechniętego weekendu Ci życzę.

      Usuń
  8. Trudno nam na co dzień widzieć szczęście, czasem mijamy je i nie mamy pojęcia, że było obok nas...
    Dobrze zatem mieć je w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, czasem je po prostu przegapiamy. a jest tuż obok, na wyciągnięcie ręki.
      A w nas chyba zawsze. Tam powinniśmy szukać. Pozdrawiam serdecznie i uśmiech przesyłam.

      Usuń
  9. Pięknie to napisałaś. Dziś wogule ludzie są w pędzie, wiele ważnych rzeczy nas omija. Niektórych nie da się powtórzyć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Faktycznie, pędzimy przed siebie, nie zastanawiając się po co i dokąd...
      Warto czasem na chwilę przystanąć, pozachwycać się światem i dostrzec to szczęście, które jest tuz tuz, a nie szukać go w gwiazdach. Uśmiechnięte pozdrowienia przesyłam.

      Usuń
  10. Może to zbieg okoliczności, ale dla naszej rodziny to był tez szczęśliwy dzień, pierwszy dzień pracy mojego męża, po bardzo długiej przerwie, nie no owszem pracował, ale ta praca jest stała, wiec to bardzo nam zmienia sytuacje życiową, tak szczęście jest niekiedy bardzo niezauważalne, trzeba odrobiny uważności by je dostrzec :)
    uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję mężowi nowej pracy. I to jakiej! To rzeczywiście dobra zmiana:)
      Masz rację, trzeba odrobiny uważności, by nie przegapiać szczęścia, które bywa bardzo ulotne.
      Pozdrawiam cieplutko i nieodmiennie z uśmiechem.

      Usuń