sobota, 18 lutego 2017

Warsztatowe bukietowanie i szczypta fiołkowych refleksji:)

Witajcie kochani.
Wpis miał być zaraz natychmiast po warsztatach, tego samego dnia, ale plany sobie, a jakieś przedziwne, przedwiosenne zmęczenie, sobie:)
Usiadłam do komputera tuż po przyjeździe z warsztatów. I wiecie co, ogarniała mnie taka senność, że głowa dosłownie leciała mi na klawiaturę:)
Nie wiem zupełnie co ja mam ostatnio z tym spaniem... Świat się budzi, wiosna puka do drzwi, a ja w sen jakiś pozimowy chcę zapadać;-)))
A może po prostu to słynne i mocno rozreklamowane przesilenie wiosenne daje o sobie znać?
 Przypuszczalnie coś jest na rzeczy, zważywszy, że wczoraj pochłonęłam za jednym zamachem prawie cały słoik kremu czekoladowego, czemu sama się do tej pory dziwię:)
Powtórzyć mogę za poetą, że "czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;-)))))"
Magnezu mi ani chybi brakuje, endorfin mi brakuje, słońca mi brakuje. Wiosny chcę i tyle!
Jak tylko nadejdzie, to wszystko zmieni się na lepsze:) Spać w nadmiarze przestanę, objadać się słodyczami przestanę i w ogóle "ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę":)
Taką mam przynajmniej nadzieję i na to liczę.
Ale wróćmy do meritum, czyli do naszych ostatnich bukietowych warsztatów.
Stali bywalcy Groszków i róż wiedzą z pewnością, że uwielbiam bukiety układane na kryzach.
Kryzy dają ogromne pole dla wyobraźni, można poszaleć.
Dodatkowo znacznie powiększają optycznie bukiet, więc możemy ułożyć coś niebanalnego nawet z niewielkiej ilości kwiatów.
O różnego rodzaju kryzach do bukietów pisałam TUTAJ.
Także na naszych ostatnich warsztatach układałyśmy bukiety na kryzach.
Początkowo w planach było zimowe bukietowanie, ale podczas bytności na giełdzie zmieniłam zdanie: tyyyyle tam już wiosny, że trudno obok przejść obojętnie:)
Zamiast zimowej bawełny, białych goździków i szyszek, kupiłam tulipany i cudnej urody akację srebrzystą, której puszyste kuliste kwiatostany nieodmiennie kojarzą mi się z maleńkimi żółtymi kurczakami:)


I tak zamiast zimowych, powstały bukiety przedwiosenne, które miały zaczarować i zwabić wiosnę.
Pracę zaczęłyśmy od przygotowania kryzy. Tym razem powstała ona z siatki florystycznej, z której wycięłyśmy kwadrat o wielkości 10 na 10 oczek (nie wiem ile to w centymetrach, bo nie zmierzyłam)
Brzegi poprzeplatałyśmy trawą niedźwiedzią i gałązkami brzozy (bo przecież bez brzozy obejść by się nie mogło: czytajcie TUTAJ)

Tak to wyglądało:


W gotowych kryzach należało już tylko ułożyć kwiaty:


I przedwiosenne bukiety gotowe:


Dół bukietu wykończyłyśmy jutą:


Jak widzicie po układzie łodyg, bukiet nie był komponowany spiralnie, lecz równolegle.
Bukiety skrętoległe poćwiczymy kiedy wiosna rozgości się na dobre i kwiatów będzie duuużo, a te giełdowe zrobią się tańsze:)
A na kolejnych warsztatach planujemy przedwiosenne wianki (czyli dekoracje drzwi w okresie przedwiośnia).
Bo przedwiośnie już jest naprawdę i to fakt niezaprzeczalny.
W moim Wrocławiu dni stają się coraz cieplejsze. Co prawda od wczoraj trochę mokro, ale to deszcz pachnący już nadchodzącą wiosną. Mrozy się skończyły.
Przyroda się budzi z zimowego uśpienia.
Podobno przyleciały już pierwsze bociany.
A i ptaki o poranku świergolą jakoś radośniej, optymistyczniej. I te ich trele, to pytlowanie beztroskie powoduje, że i we mnie serce rośnie, a wszystko nagle staje się łatwiejsze.
Wiosna to przecież czas marzeń. Nie zapominajmy o nich w naszym zabieganym świecie.
Ta najpiękniejsza z pór roku jest tuż tuż i porozumiewawczo mruga do nas okiem, obiecując, że wszystko co dobre, piękne, interesujące, dopiero przed nami.
Ach, jakie wspaniałe są te obietnice...
Życzę Wam moi drodzy pięknych i spełniających się wiosennych marzeń.
Czy wiecie jak pachną marzenia?
Mój zapach marzeń, to zapach fiołków, które kojarzą mi się z wiosnami z beztroskich lat szczenięcych. Fiołki rosły w moim małym miasteczku niemal na każdym kroku, na każdym skwerku, na najmniejszym choćby spłachetku trawy. Znosiłam je do domu całymi naręczami.
I wiosenny dom mojego wczesnego dzieciństwa pachniał fiołkami.
Kiedy wącham fiołki, widzę oczyma duszy stół nakryty do obiadu, właśnie z bukiecikiem tych urokliwych kwiatów w centralnym miejscu. Obiad jest chyba niedzielny, bo przy stole cała rodzina: uśmiechnięta Mama, tryskający humorem Tata, i my obie z siostrą. I jakoś tak zupa pomidorowa mi się z tym obiadem kojarzy:)
Podsumowując można by rzec, że zapach fiołków przywodzi mi na myśl talerz pomidorowej zupy (ulubionej przez wszystkich w moim domu);-)
Ale szerzej rzecz ujmując: zapach fiołków to dla mnie zapach szczęścia, beztroski, ciepła, bezpieczeństwa, dosytu i spokoju. 
Uwielbiam fiołki. Lubię je dostawać i zanurzać nos w ich czarownej woni.
Czekam na nie z utęsknieniem. A kiedy zakwitną, poświęcę im oddzielny, w pełni fiołkowy wpis.

Pozdrowienia serdeczne i uśmiech dla wszystkich moich miłych gości.
A ja spaaaać (mam nadzieję, że wiosna mnie z tej narkolepsji wyleczy;-)
Po całym dniu spędzonym dzisiaj na szkoleniu czuję się odrobinkę usprawiedliwiona:)
Jutro kolejna porcja wiedzy niezbędnej do wykonania moich nowych zadań (ach jak ja lubię wyzwania).

Miłej niedzieli i udanego kolejnego tygodnia wszystkim Wam życzę.



            FLORENTYNA






30 komentarzy:

  1. Z całą pewnością z wiosną się rozkręcisz! Wiosna wie jak rozruszać towarzystwo. ;)
    Bardzo mi się spodobało stwierdzenie, że marzenia mają zapach fiołków -tak, ten kwiat ma coś w sobie z pogranicza jawy i snu. Zamierzam stworzyć u siebie kobierzec fiołkowy i... ciagle przegapiam moment siania. :))
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam taką nadzieje, że jak się rozwiośni, to i senność i ta jakaś dziwna ociężałość mnie opuści:)
      Fiołki są absolutnie cudowne. I ich zapach nieodłącznie kojarzy mi się z marzeniami i wspomnieniami.
      Masz rację, są nieco nierzeczywiste... Tak jak pięknie napisałaś: "z pogranicza jawy i snu":)
      Ja przenosiłam do ogrodu Mamy dzikie fiołki, gdzieś wykopywane. Trochę się ich uzbierało. A potem rozrastają się same. Trzymam kciuki za Twój fiołkowy kobierzec. I bardzo wiosenne pozdrowienia przesyłam. Z uśmiechem rzecz jasna:)

      Usuń
  2. U Ciebie marzenia mają zapach fiołków, znowu u mnie jest to zapach na pierwszym miejscu zapach maciejki, w dalszej kolejności to kwitnącej lipy i suszonego siana...Pamiętam je z dzieciństwa i młodości i kojarzą mi się z samymi pozytywnymi chwilami. Niestety tutaj w DE maciejka nie jest znana i jak czasami ktoś mi przysłał trochę nasion i zaczęła pachnąć latem wieczorową porą w ogrodzie, oby ludzie zatrzymywali się oczarowani, bo nie wiedzieli co to za cudowne kwiaty tak pachną... Jakże wielu z nich się zdziwiło, że to tak niepozorne kwiatki mają taką magiczną moc.... ;)
    Piękne bukiety potworzyłyście, mogę sporo od Was podpatrzeć.... ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach maciejki też mnie urzeka. Dużo jej było zawsze w ogrodzie mojego dzieciństwa.
      Ale marzenia zawsze pachną mi fiołkami:) Z kolei lipa i siano to zapachy nieodmiennie kojarzące mi się z wakacjami i jakąś taką absolutną pełnią szczęścia:) Czy też tak masz, że jeśli poczujesz jakiś ukochany zapach, to zaraz za nim pojawiają się jakieś obrazy z odległych czasów, które ten zapach w pamięci wywołuje?
      Nie wiedziałam, że maciejka może być gdziekolwiek nieznana> Myślałam, że to taki bardzo kosmopolityczny kwiatek.
      Dziękuję za miłe słowa dla naszych bukietów. Będą jeszcze ładniejsze, gdy tulipany się rozwiną, bo miałyśmy je w pąkach. Podpatruj ile się da, w tym celu pokazuję nasze florystyczne działania, z nadzieją, że się przydadzą i że ktoś z nich skorzysta. Uśmiechnięte pozdrowienia przesyłam.

      Usuń
  3. Trochę popisałam z błędami, więc przymknij kochana oko, bo nie ma na blogerze możliwości edycji dodanych już komentarzy... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się, mnie się wkrada do komentarzy sporo błędów. I w zasadzie bloger powinien wprowadzić edycję komentarzy, bo czasem chciałoby się coś poprawić, a tymczasem już się nie da:(

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, pozdrawiam i uśmiechniętego, wiosennego już chyba tygodnia życzę:)

      Usuń
  5. Radosne, słoneczne, pogodne bukiety, prawdziwy zastrzyk wiosennej energii... cudne są :)
    Ostatnio wiele osób ma jakiś spadek witalności, cały czas to słyszę od rodziny i znajomych a i sama mam podobnie. Oczy się po prostu zamykają i energii nie ma na nic :( Ale to już za chwilę minie, z pierwszymi ciepłymi promykami słońca pierzchnie senność,a wstąpi w nas energia :D
    Ściskam Cię serdecznie, Agness :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy mnie, że Ci się podobają. Będą jeszcze ładniejsze, gdy tulipany się rozwiną, bo były w pąkach.
      Właśnie, w tym przedwiosennym czasie spadek witalności jest dosyć powszechny. Mam nadzieję, że szybko mi to minie, bo jeśli będę uzupełniać endorfiny kremem czekoladowym, to zniweczę moje odchudzanie (zrzuciłam 15 kilogramów i jestem z tego dumna do wypęku;-))))
      Dzisiaj we Wrocławiu był piękny słoneczny dzień. Kilka takich chwil wystarcza, by poczuć jak wracają siły życiowe:) Pozdrawiam cieplutko i dużo uśmiechu w nowym tygodniu życzę:)

      Usuń
  6. kocham tulipany... jeszcze trochę a będę je mieć w ogrodzie; dobrze, że w kwiaciarniach są niemalże zawsze;
    śliczne kompozycje
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też za nimi przepadam. Już niedługo będziemy się nimi zachwycać na ogrodowych rabatach. Pozdrawiam serdecznie i uśmiech przesyłam.

      Usuń
  7. U mnie dziś pięknie świeci słońce, może smog zniknie i nie wróci? Wróble zamieszkujące żywopłot przed blokiem śpiewają tak radośnie, że ciepło się robi na sercu. Przedwiosennie pozdrawiam i podziwiam bukiety. Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Beatko.
      We Wrocławiu przed południem też było słonecznie, a teraz siąpi deszczyk:) Ale to taki dobry deszcz. wiosnę już zapowiada. Mam nadzieję, że mrozy nie wrócą. Ptaki rano dra się jak opętane, aż człowiekowi serce rośnie i żyć się chce;-) Wiosna już bardzo blisko. I ja pozdrawiam, uśmiech dołączam i dziękuję za uznanie dla bukietów.

      Usuń
  8. Ależ piękne warsztaty - cuda tworzycie i aż chciałoby się samemu coś stworzyć ! Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewo. Miło mi, że do mnie zajrzałaś:) Cieszy mnie, że podobają Ci się nasze florystyczne działania. Jeśli jesteś blisko, zapraszam na warsztaty, a jeśli zbyt daleko, to podglądaj, inspiruj się do woli i twórz własne wersje:) Pozdrawiam i uśmiech przesyłam.

      Usuń
  9. Super warsztaty, a rezultaty piękne... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję:) I za odwiedziny i za miłe słowa. Pozdrawiam z uśmiechem:)

      Usuń
  10. Piękne bukiety, zdolne uczennice :). Też pragnę wiosny i zapachu fiołków.Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Gigo. Dziękujemy pięknie. Faktycznie mam szczęście do bardzo uzdolnionych uczennic:)
      U mnie pod blokiem powyłaziły już bielutkie główki przebiśniegów i dzwoneczki śnieżyc, więc myślę, że fiołki są tuż tuż:) Pozdrawiam bardzo serdecznie z prawie już wiosennego Wrocławia i uśmiech przesyłam.

      Usuń
  11. Wspaniałe bukiety...jestem oczarowana! Super!Serdecznie Cię pozdrawiam -Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie. Miło mi bardzo. Pozdrawiam bardzo cieplutko i całkiem już wiosennie:) I oczywiście uśmiech dołączam.

      Usuń
  12. Mnie też spanie przedwiosennie chwyta:-) Lubię zapach fiołków , kocham delikatne kwiaty , zwłaszcza w małych bukiecikach. I też we mnie ruszają wspomnienia na samą myśl o nich ale niestety nie tylko dobre. Rosły wszędzie.Dziś gdzieniegdzie. Ale nie mogę narzekać bo u stóp mojego bloku są każdej wiosny a później zastępują je prześliczne delikatne niezapominajki , które dla mnie są zapachem marzeń. Musi tez być szczypta dziegciu - z roku na rok coraz mniej i fiołków i niezapominajek. Rosną przed moim balkonem dziko i beztrosko ale w coraz mniejszych grupach. Rozpisałam się trochę za bardzo a nie mogę zapomnieć by pochwalić bukiety. Są śliczne! wiosenne buziaki , uśmiechy ślę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś jest na rzeczy z ta przedwiosenną sennością:) Ja śpię nadal. Ale może to też dlatego, że pogoda niżowa i deszcz pada... Wiosenne kwiaty zawsze przywołują wspomnienia. Patrz, a ja nawet nie wiedziała, że pod Twoim blokiem są fiołki. Może w moich czasach jeszcze ich tam nie było? Niezapominajki też lubię. I wcale się nie dziwię, że są Twoim zapachem marzeń. W ogóle lubię małe, romantyczne kwiatowe bukieciki. Tylko faktycznie szkoda, że z dzikich stanowisk kwiaty nam coraz bardziej znikają...
      Dziękuję za pochwalenie bukietów:) Miło mi, że Ci się podobają. A pisz jak najwięcej, lubię długie komentarze, takie do pogadania. Bo ja jak wiesz gaduła jestem;-)
      Uściski i uśmiechy z Wrocławia do Krakowa ślę.

      Usuń
    2. Ja teź śpię bo też pada ale to dobrze. Zimowe brudy zmywa a wiośnie to potrzeba. W Twoich czasach chyba trawników nawet nie było. Gdy posprzątali fiołki , kaczeńce, niezapominajki i mlecze ozdabiają dziki trawnik:-)

      Usuń
    3. Tak, deszcz jest teraz dobry, powietrze się może trochę oczyści. A roślinom na przedwiośniu potrzebny bardzo. Znaczy, że dobrze pamiętałam, że wtedy fiołków nie było, bo trawników też nie było, masz rację. Wtedy to taka bardziej betonowa pustynia była.
      Muszę się wybrać do Was z wiosną, zobaczyć te fiołki:) Buziaki i uśmiech na dobranoc.

      Usuń
    4. Dziki, z przyjemnością skorzystam,jak tylko trochę się ociepli. A póki co uśmiechnięte całusy przesyłam:)
      List mam napisany, jeszcze tylko wysłać;-)

      Usuń
  13. Cudowne bukiety!!! Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Pozdrawiam i ja i uśmiech dołączam.

      Usuń