piątek, 16 czerwca 2017

W jaśminowy zapach wtulona, czyli mój czerwcowy roślinny number one;-)

"Rozkwiecił się, rozjaśnił
w zagaju dziki jaśmin.

Motyl kielichy liczy

Te białe kwiaty wonne
to dla wiosny podzwonne." 
                               (Maria Ziółkowska)



Wiosna i lato to czas, kiedy natura oszałamia nas i uwodzi nie tylko kolorami, ale i zapachami.
Taka swoista symfonia aromatów. Co chwilę pojawiają się nowe, przechodzą jedne w drugie, przenikają się nawzajem...
Zawsze jednak jest taki, który gra pierwsze skrzypce w tej zapachowej orkiestrze, przewodzi i wyraźnie wybija się na pierwszy plan.
W czerwcu to bezapelacyjnie zapach jaśminu;-)
Gwoli ścisłości spieszę dodać, że nie chodzi mi o "prawdziwy jaśmin" (Jasminum), ale tak naprawdę o jaśminowiec (Philadelphus), którego rozłożyste biało kwitnące, zachwycająco pachnące krzewy są nieodłącznym elementem naszego krajobrazu wiejskiego i miejskich, raczej starszych parków.



To bezapelacyjnie jedne z najpiękniejszych krzewów kwitnących u progu lata.
Sam wdzięk i piękno.
Uwielbiam jaśmin od zawsze. Jego wielki krzak rósł w kącie ogrodu moich rodziców, tuż przy płocie. Zawsze, kiedy wącham jaśminowe kwiaty, przenoszę się myślą do tamtego ogrodu z wczesnodziecięcych lat.  
Niestety, jaśmin  z ogrodu mojego dzieciństwa nie bardzo nadawał się na kwiat cięty, gdyż  często urzędowały na nim mszyce. Jakoś szczególnie lubią te krzewy.
Dzisiaj łatwiej sobie z mszycami poradzić. Wtedy stanowiły istną jaśminową plagę.
Ale kto by się mszycami przejmował:) Wystarczyło zamknąć oczy, mszyce znikały z pola widzenia, a upojny zapach pozostawał.


SKĄD MAMY JAŚMIN?


Najpopularniejszym gatunkiem uprawianym w naszym kraju jest jaśminowiec wonny (Philadelphus coronarius). Pochodzi z Europy Południowej i południowo - zachodniej Azji.Do Europy Środkowej przywędrował w XVI wieku. W  polski krajobraz wpisał się mistrzowsko. Zwłaszcza w krajobraz wiejski. Jest w wiejskich ogrodach "od zawsze" i aż trudno uwierzyć, że to nie nasz rodzimy krzew:)



Na zdjęciu powyżej jaśminowiec rosnący w świętokrzyskim "raju" mojej przyjaciółki.
ZOŚKU, dziękuję za fotki:)

KŁOPOTY Z NAZWĄ


Znany u nas powszechnie jaśminowiec wonny i "prawdziwy" jaśmin, to dwie zupełnie różne rośliny. Nazwa jaśmin, choć niepoprawna, tak bardzo wrosła w polszczyznę, literaturę i poezję, że chyba już się to nie zmieni. Warto jednak wiedzieć, że choć popularna to nieprawidłowa, żeby uniknąć niepotrzebnych pomyłek;-)



Lubią jaśmin poeci.
Na przykład Leśmian pisał tak:

                                            "Ty przychodzisz jak noc majowa...
                                              Biała noc, noc uśpiona w jaśminie...
                                              I jaśminem pachną twe słowa...
                                              I księżycem sen srebrny płynie...
                                              Kocham cię..."


 Spróbujcie sobie wyobrazić, że zamiast "jaśmin" byłoby tu "jaśminowiec". No żadną miarą nie da rady;-)))))) I o ile zawsze jestem przeciwna nazywaniu roślin "cudzymi imionami", o tyle dla jaśminowca robię wyjątek, i może jeszcze dla bzu, co lilakiem jest tak naprawdę, no i dla akacji, która robinią być powinna;-) Imię "jaśmin" podoba mi się zdecydowanie bardziej niż "jaśminowiec" i tyle! W pozostałych przypadkach stanowczo protestuję przeciwko przezwiskom i do poprawności botanicznej i systematycznej wzywam;-)

ZA CO GO KOCHAMY

- za zniewalający zapach kwiatów

- za czarujące, niczym panna młoda w bieli, okazałe, niezwykle bogato ukwiecone krzewy

-  ogrodnicy (zwłaszcza amatorzy) kochają go za łatwość uprawy i niewielkie wymagania

-  architekci krajobrazu za dużą odporność na zanieczyszczenia powietrza, dzięki czemu z powodzeniem można go sadzić w miastach

- floryści za delikatne, urokliwe kremowobiałe kwiaty, przypominające gwiazdki. Cudnie zaprezentuje się jaśminowiec w towarzystwie ogrodowych, pnących odmian róż o różowej barwie kwiatów. W chłodnych tonacjach z ostróżkami, a w białych monochromatycznych kompozycjach z piwonią, złocieniem wielkim i drobnokwiatowymi odmianami róż. Niestety kwiaty jaśminowca po ścięciu z krzewu są bardzo mało trwałe i chyba właśnie dlatego we florystyce stosuje się go rzadko. Ostatnio próbowałyśmy dodać jaśminowiec do wianków, ale nie był to doby pomysł, bo kwiaty niemal natychmiast zwiędły.


JAŚMINOWIEC WE FLORYSTYCE


Najpiękniej prezentują się jednorodne, okazałe jaśminowe bukiety umieszczone w szklanych lub ceramicznych wazonach.
Nie mam własnych zdjęć jaśminowych aranżacji, więc pokażę Wam to, co udało mi się wyszperać w Internecie.




źródło zdjęcia: PINTEREST


zdjęcie pochodzi STĄD


źródło zdjęcia PINTEREST


Nie ma tego niestety zbyt wiele. I jak widzicie, jaśminowiec jest w tych kompozycjach zaledwie dodatkiem.
Może znacie jakiś dobry sposób na przedłużanie trwałości kwiatów jaśminowca?
Fajnie byłoby móc wykorzystywać go we florystycznych aranżacjach...

I na tym kończę moje dzisiejsze jaśminowe rozważania:)
Jeszcze tylko uśmiech z jaśminowego krzewu Wam przesyłam.



Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy do mnie zaglądają.
Zostawiajcie proszę ślad w komentarzach. Miło jest wymienić poglądy, podyskutować, wspólnie szukać rozwiązań.  Krytyczne uwagi również bardzo mile widziane.
Piszcie!
Miłego i pełnego uśmiechu weekendu Wam życzę.
I do następnego pisania:)


FLORENTYNA





LITERATURA:

1. "Świat krzewów ozdobnych" Maciej Mynett
2. "Gawędy o drzewach" Maria Ziółkowska
3. "Działkowiec" 6/2008, "Jaśminowiec czy jaśmin" dr P. Latocha
4. "Kwietnik" 7/2007 "Aromat letniej nocy" Piotr Syga
5. Wikipedia




8 komentarzy:

  1. "Ballada o nocy czerwcowej" teraz brzmi najpiękniej, gdy w powietrzu unosi się ten cudowny jaśminowy zapach :) Kompozycje z dodatkiem jaśminu prześliczne wielka szkoda, że takie nietrwałe.
    Pozdrawiam serdecznie i promienny uśmiech przesyłam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację:) Cały czas sobie podśpiewuję: "ja jestem noc czerwcowa, królowa jaśminowa"... Zapach jest absolutnie zachwycający, zwłaszcza wieczorem. Lubię sobie go powdychać przy otwartym oknie. I tak sobie myślę, że gdyby modlitwa mogła mieć zapach, to byłby to niewątpliwie zapach jaśminu (oczywiście jaśminowiec mam na myśli;-)
      Kompozycje faktycznie urocze, ale tylko to zdołałam znaleźć w Internecie. To pewnie ze względu na krótki żywot jaśminowcowych kwiatów.
      Dziękuję za pozdrowienia i uśmiech. I tym samym się odwzajemniam, pięknego weekendu życząc:)

      Usuń
  2. U mnie taki doniczkowy pnacy, ale co roku go sobie kupuje wlasnie dla tego zapachu:) Pieknie komponuje sie w kompozycjach kwiatowych. Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamillo, ten doniczkowy, to właśnie prawdziwy jaśmin (Jasminum). W odróżnieniu od naszego, krzewiastego jaśminowca, jest pnączem. Dla mnie doniczkowe jaśminy pachną za mocno. Wolę zdecydowanie zapach jaśminowca. Pozdrawiam cieplutko, dziękuję za odwiedziny i życzę uśmiechu na weekend.

      Usuń
  3. U mnie na osiedlu pieknie kwitna jasminy .Uwielbiam kwiaty tego krzewu.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moim osiedlu też jaśminowych krzewów jest sporo. Jeden tuż pod moim oknem:)Też uwielbiam jaśminowy zapach. Pozdrawiam z gorącego Wrocławia, jeszcze pachnącego jaśminami:) I usmiech nieodmiennie do pozdrowień dołączam.

      Usuń
  4. Kwiaty jaśminowca pachną oszałamiająco. Ale nie potrafię się zdecydować, czy wolę ten zapach bardziej od innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię w gonie obserwatorów. Miło mi, że zatrzymałaś się u mnie na dłużej:) Mam nadzieję, że będziesz częstym gościem. Wiesz, ja z zapachami mam tak, że jak pachnie jaśmin, to uwielbiam jaśmin, za chwilę przestawię się na lipy, potem znowu na coś innego;-)))
      Ale jest kilka zapachów za którymi autentycznie przepadam. I zapach jaśminu do tej grupy należy.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego, pełnego uśmiechu tygodnia.

      Usuń