poniedziałek, 31 grudnia 2018

Wybieram kwiaty - część trzecia. Magia grudniowych wspomnień.

Zastanawiałam się ostatnio jaką wybrać w tym roku roślinę grudnia.
Tyyyle tego wokół, trudno się zdecydować...
Klasyczny syndrom osiołka, któremu w żłoby dano. I to kusi i to nęci.
I jakoś tak drogą przedziwnych meandrów myślowych, przeniosłam się niespodziewanie do grudniów
 i zim sprzed lat, zim mojego dzieciństwa.
Jak już Wam wspominałam (KLIK), kwiaty w moim domu były zawsze.
Były wielką miłością mojej Mamy.
I tę wielką miłość mi  przekazała, najnaturalniej na świecie.  Patrząc na Jej kwiatowe zachwyty po prostu nie wyobrażałam sobie inaczej.
I nie wyobrażam nadal;-)

Wracając jednak do grudniowych wspomnień - stwierdziłam, że zupełnie nie mogę sobie przypomnieć jakie kwiaty gościły w naszym domu w okresie świątecznym...
Że były, to wiem na pewno, ale jakie???
Jak to sprawdzić??? Macie jakiś pomysł? Bo mnie nic nie przychodzi do głowy.
Nie ma kogo zapytać...
Trzeba zmusić pamięć do większego wysiłku. Ale jak?
Nie potrafię przywołać  obrazu kwiatów na świątecznym stole.
Stroki ze świerkowych gałązek, świece... ale jakie kwiaty?
Jedyne, co mgliście plącze mi się po głowie to cyklamen. Wtedy nazywaliśmy go fiołkiem alpejskim.
Ale czy na pewno tam był?
Czy tylko próbuję go sobie na świątecznym stole wyobrazić?
Zacierają się granice między rzeczywistością, a wyobrażeniem...
Dlaczego nie zapytałam wcześniej?
Teraz już nikt mi na to nie odpowie, nikt nie rozwieje wątpliwości.
Trzeba zatem przyjąć to za pewnik. Cyklamen, to nasz grudniowy kwiat. Biały albo różowy, z całą pewnością nie czerwony.
Mama za nimi przepadała. Może dlatego założyłam, że musiały w zimowym czasie w naszym domu się pojawiać.
Wynoszono je na noc do chłodniejszego pokoju (a w domu ogrzewanym piecami taki zawsze się znalazł), by dłużej cieszyły oczy pięknymi kwiatami.
Im bardziej o tych uroczych kwiatach myślę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że gościły w okresie około świątecznym w domu mojego dzieciństwa:)
Grudniowa magia działa...



Na fali wspomnień postanowiłam także i w tym roku mianować cyklamen moją grudniową rośliną numer 1.

KWIATY JAK MOTYLE

Tak myślałam o fiołkach alpejskich dzieckiem będąc. I prawdę mówiąc myślę tak nadal. Wyglądają zupełnie jak wielkoskrzydłe barwne motyle, które na chwilę przysiadły na marmurkowych liściach.






SKĄD SIĘ WZIĘŁY?

Najbardziej znanym u nas gatunkiem jest cyklamen perski (Cyclamen x persicum).
Jest mieszańcem powstałym ze skrzyżowania wielu gatunków  rosnących głównie w obszarze śródziemnomorskim. No i  nic dziwnego, że za nimi przepadam. Rejony Morza Śródziemnego to miejsca szczególnie przeze mnie ukochane. Lubię śródziemnomorskie wybrzeża Hiszpanii i Grecji. Śmiem nawet zaryzykować twierdzenie, że w poprzednim wcieleniu musiałam mieszkać w tamtych rejonach. Może w Andaluzji???
Kocham wszystko co śródziemnomorskie, łącznie z dietą;-)
Nic więc dziwnego, że i kwiaty stamtąd się wywodzące są mi bliskie szczególnie.

Fiołki alpejskie można w stanie dzikim spotkać w górach Grecji, Cypru czy Krety. Rosną też w Azji Zachodniej i Północnej Afryce.
Lubią rosnąć w lasach sosnowych, pod dębami czy wśród gajów oliwnych.
Czasem rosną bardzo wysoko w górach (na przykład Cyclamen parviflorum potrafi wspiąć się aż na wysokość 2300 m).
Znany nam cyklamen perski to roślina do wnętrz, do uprawy w ogrodzie się nie nadaje.




A CO Z NAZWĄ???

Nie trzeba do tego fachowca,
Bo każdy z miejsca zdoła
Odróżnić alpejski fiołek
Od leśnego fiołka,
Albo od zwykłego fioła.
Ma w sobie coś giętkiego,
Wężową jakąś strukturę,
Choć z Alpami to on ma tyle wspólnego,
Co ja z Chińskim Murem.
                                (Ludwik Jerzy Kern "Portrety kwiatów)

Z dzieciństwa pamiętam nazwę "fiołek alpejski", tak mówiła o nim moja Mama.
I pod taką nazwą znany jest i dzisiaj, choć coraz częściej zastępuje się ją łacińską nazwą rodzajową, zwąc go po prostu cyklamenem.



Kto go tak nazwał do końca nie wiadomo.
"Fiołek alpejski" to kalka z języka niemieckiego "Alpenveilchen" , całkowicie zresztą nieuzasadniona, bo kwiat ten  fiołkiem nie jest, nie jest nawet dalekim krewnym prawdziwego fiołka alpejskiego (Viola alpina), który wygląda tak:



źródło zdjęcia WIKIPEDIA


 Nie pochodzi też z Alp, no może poza jednym gatunkiem (Cyclamen europeaum), który właśnie w Alpach ma swoje naturalne stanowiska.

Nazwa rodzajowa - cyklamen - pochodzi od  greckiego kyklaminos (od kyklos - koło), którą roślina otrzymała ze względu na kulisty kształt bulwy. Choć inne źródła podają, że ze względu na kształt liści czy nawet na spiralnie skręconych szypułek kwiatowych. Znowu jedna wielka niewiadoma...

A dlaczego "perski" - też trudno powiedzieć, jako że pierwsze bulwy zostały sprowadzone do Paryskiego Ogrody Botanicznego nie z Persji, jak sugerowałaby nazwa, ale z Palestyny.
Tak więc z nazwą zamieszanie niemałe;-)

Jak zwał tak zwał, ale trudno tak urodziwej rośliny nie kochać;-)




CYKLAMENY WE FLORYSTYCE

Pamiętam, że lata temu, kiedy byłam tuż przed swoim ślubem, zamarzyła mi się wiązanka ślubna z 
cyklamenów właśnie.
Sama się jeszcze  wówczas florystyką nie zajmowałam. A gdybym nawet się zajmowała, to i tak bukietu dla siebie bym raczej nie robiła, bo ponoć przynosi to pecha... Przesądna niby nie jestem, ale po co kusić los;-)))
Udałam się więc do jednej z zacniejszych w owych czasach, wrocławskich kwiaciarni i przedstawiłam panu (tak, tak: w kwiaciarni królował FACET!!!) moje cyklamenowe marzenie.
No i co? No i pstro! Pan odmówił kategorycznie zrobienia bukiecika z cyklamenów, twierdząc, że zwiędły by, zanim doszłabym do ołtarza:(
Kto mi odpowie na pytanie DLACZEGO???, skoro dzisiaj czytam w wielu źródłach, że kwiaty cyklamenów także po ścięciu są bardzo trwałe? Dlaczego zatem nie dostałam swojego wymarzonego ślubnego bukietu???
Tak sobie myślę, że po prostu współczesne odmiany cyklamenów mogą być znacznie trwalsze niż te sprzed lat. I w tym tkwił cały problem chyba...
Czy mam rację? Ktoś może mnie oświecić w tym względzie?

No ale powróćmy z przeszłości do czasów współczesnych.
Dzisiejsze panny młode bez jakichkolwiek przeszkód mogą zamawiać cyklamenowe bukieciki do ślubu.
Chociaż przyznać Wam muszę, że mnie się takie zamówienie dotąd nie trafiło.




 zdjęcie pochodzi STĄD




zdjęcie pochodzi   STĄD

Te urokliwe, delikatne kwiaty nadają się do tworzenia wdzięcznych kompozycji przede wszystkim w okresie Bożego Narodzenie, ale nie tylko.
Intensywne barwy cyklamenowych aranżacji rozweselą i rozświetlą nawet najbardziej szary zimowy dzień.
Popatrzcie, co udało mi się znaleźć w odmętach Internetu.


 zdjęcie pochodzi STĄD

Urokliwy zimowy bukiecik w którym fuksjowej barwy cyklameny połączono z gałązkami sosny i białymi owocami śnieguliczki i drobniutkimi szyszkami z pewnością pięknie zaprezentuje się na świątecznym stole.

 Albo taka dekoracja jak na poniższym zdjęciu: miniaturowe fiołki alpejskie w doniczkach w towarzystwie szlumbergery, również mini. Świąteczny charakter kompozycji podkreślają drobne gwiazdki przyklejone do czerwonych pędów derenia białego oraz rajskie jabłuszka, którymi wypełniono talerz.


zdjęcie pochodzi STĄD


A może cyklameny w adwentowej odsłonie?
Świerkowymi szyszkami oklejono słomiany pierścień, a wewnątrz umieszczono małe fiołki alpejskie w doniczkach w towarzystwie innych roślin doniczkowych.
Do tego długie czerwone świece i niebanalny stroik adwentowy gotowy.


zdjęcie pochodzi STĄD

Intensywnie czerwone kwiaty cyklamena pięknie kontrastują z zimową srebrzystością kalocefalusa Browna. Gałązki ostrokrzewu pokryte koralowymi owocami są pięknym świątecznym akcentem w tej aranżacji.


zdjęci pochodzi STĄD

A poniżej już bez żadnych wątpliwości dekoracja cyklamenowa na Boże Narodzenie.
Czerwień bombek, identyczna jak kolor kwiatów, pięknie odcina się od srebrzystego kalocefalusa i ciemnej zieleni liści fiołka.



zdjęcie pochodzi STĄD

A może dekoracja w mroźnej bieli?



zdjęcie pochodzi STĄD

I  arktycznym chłodzie srebra i błękitu?


zdjęcie pochodzi STĄD

A na zakończenie propozycja cyklamenowego wianka.
To coś dla mnie, bo jak wiecie za wiankami wszelakimi przepadam;-)
Wianek  po prawdzie wypleciony został z niebieskawych gałązek owocującego eukaliptusa, a cyklameny umieszczono w dowiązanych do niego fiolkach z wodą.
Mnie ta propozycja bardzo przypadła go gustu. A Wam?


zdjęcie pochodzi STĄD

Pamiętajmy, że jeśli chcemy pozyskać kwiaty do kompozycji czy bukietu z naszego doniczkowego fiołka alpejskiego, to należy lekko "wykręcić" łodyżki kwiatowe z bulwy.
Przed ułożeniem ich w kompozycji natomiast, przyciąć ich końce ukośnie ostrym nożem.
Intensywnie kwitnący cyklamen nawet "nie zauważy", że odrobinę go przerzedziliśmy;-)
Jeśli natomiast kwiaty cyklamenów nie będą umieszczane w gąbce florystycznej, lecz bezpośrednio w wodzie, wówczas ich łodygę dobrze jest przyciąć prostopadle i rozciąć wzdłuż na długości 2-3 cm.
Zaleca się  też  czasami nakłucie łodygi szpilką do wysokości ok. 5 cm.

I na tym kochani kończę moje cyklamenowe rozważania i cyklamenowe wspomnienia.
Niezależnie od tego, czy fiołki alpejskie rzeczywiście były na stole świątecznym mojego dzieciństwa, czy też umieszcza je tam moja wyobraźnia, pozostają one do dziś jednymi z moich najulubieńszych kwitnących kwiatów doniczkowych.
Są piękne, to niekwestionowana sprawa, dodatkowo były jednymi z najulubieńszych kwiatów mojej Mamy.
Zawsze będą mi się z Nią kojarzyły... Czy trzeba więcej, by kochać je miłością wielką?

Moi mili, ponieważ to ostatni wpis w tym roku, przyjmijcie ode mnie życzenia wszystkiego co najlepsze na Nowy 2019 Rok.
Niech będzie KWIATAMI USŁANY;-)

Do napisanie w przyszłym roku.

FLORENTYNA













czwartek, 20 grudnia 2018

Jak zrobić odrobinę inny wianek do dekoracji drzwi. Krok po kroku.

Okres około świąteczny to wspaniały czas na wiankowanie wszelakie.
Robimy wianki do dekoracji stołu, wianki na cmentarze dla naszych bliskich, którzy odeszli, wianki na ścianę i, najpopularniejsze chyba, wianki do dekoracji drzwi.
Bardzo lubię wianki. Nie tylko zimowe, nie tylko te na Boże Narodzenie, ale wszystkie i na każdą okazję.
Lubię też wymyślać wzory wianków odrobinę innych niż te tradycyjne, wykonywane metodą wicia.
Taki nieco nietypowy wianuszek powstał na naszych ostatnich Wrocławskich Czwartkowych Warsztatach Florystycznych.

Prezentuje się tak:



Zapraszam do zrobienia ze mną takiego wianka krok po kroku.


KROK PIERWSZY - gromadzimy materiał:

1. karton
2. juta
3.brązowe i złote wstążki
4. pierścień styropianowy o średnicy 20 cm.
5. gałązki jodły
6. kora
7. jemioła barwiona na złoty kolor
8. drobne złote bombki
9. miniaturowe szyszeczki
10. brokatowane kulki styropianowe 
11. zloty drucik
12. gwiazdka z kory brzozowej
13. klej na gorąco
14. haftki rzymskie

KROK DRUGI - przygotowujemy kartonowy podkład.

Z kartonu wycinamy okrąg o kilka centymetrów szerszy niż pierścień styropianowy.
Tak przygotowany podkład owijmy jutową tkaniną.











KROK TRZECI - owijanie pierścienia styropianowego i łączenie obu elementów

Kolejny etap to owinięcie styropianowego  pierścienia flizeliną lu wstążką.


Robimy to po to, aby poprzez gałązki czy skrawki kory nigdzie nie przebijały białe fragmenty wianka. Co prawda staramy się oklejać bardzo dokładnie, ale zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że biel gdzieś może prześwitywać. Zielona flizelina przed tym zabezpiecza.


Po owinięciu styropianowego pierścienia flizeliną, łączymy oba elementy sklejając je klejem z pistoletu.

KROK  CZWARTY - oklejanie wnętrza wianka korą

Po sklejeniu obu części wianka jego wnętrze wyklejamy niewielkimi skrawkami kory.
My użyliśmy do tego celu kory wybielanej, zakupionej na giełdzie kwiatowej, ale równie dobrze może to być kora brzozowa, platanowa, sosnowa czy każda inna.
Ważne żeby wyklejać wnętrze wianka malutkimi skrawkami kory. Zbyt duże spowodowałyby, że wianek stałby się bardzo masywny i ciężki optycznie.






 KROK PIĄTY - osłanianie zewnętrznej części wianka gałązkami jodły.

Kiedy wnętrze wianka wykleimy już korą, jego zewnętrzna część osłaniamy krótko przyciętymi gałązkami jodły. Przypinamy je do wianka za pomocą haftek rzymskich.














KROK SZÓSTY - dekorowanie wianka

I tak oto przygotowaliśmy już sobie bazę dla naszego wianka. Teraz trzeba go udekorować.
W tym celu wykonujemy kokardę z juty oraz cienkich brązowych wstążeczek w różnych odcieniach i ze złotego drucika. Wszystkie kokardy łączymy razem i przyklejamy do wianka klejem na gorąco.
W miejscu łączenia kokard doklejamy dekoracyjna gwiazdkę.








KROK SIÓDMY - ozdabianie wianka świątecznymi akcentami

Na koniec, dla podkreślenia świątecznego charakteru naszego wianka, doklejamy w jego górnej części typowo świąteczne ozdoby: drobne szyszeczki, złote i białe kulki styropianowe obsypane brokatem i pozłocone gałązki jemioły.
I gotowe! Wianek już może zawisnąć na drzwiach.



















I tak kończymy dzisiejszą wiankową opowieść;-)
Dajcie proszę znak w komentarzach, czy nasze, nieco nietypowe wianki, przypadły Wam do gustu?
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego przedświątecznego wiankowania.
No i... do następnego pisania.


FLORENTYNA

niedziela, 2 grudnia 2018

Czas adwentu, radość wiankowania.

Uwielbiam  ten czas . Święta coraz bliżej. Za oknem mglisty i szary listopad, który czasem zupełnie niespodziewanie zaskakuje piękną słoneczną pogodą. Szalenie lubię listopad. Jest taki nostalgiczny i pełen magii , a przede wszystkim i niesie ze sobą obietnicę niezwykłości i cudów. Nawet wtedy, gdy siąpi deszczem. Chłonę chłodne rześkie powietrze i napawam się urodą szarości, sepii i ochry.
Barwy listopada. Wyciszone, przydymione, spokojne, nastrojowe.


W przyrodzie spokój, senność, zaduma, melancholia. a tymczasem w pracowniach florystycznych ruch, gwar, krzątanina i huk pracy.
Czas przedświątecznego stroikowania, a nade wszystko czas wianków.
Stali bywalcy Groszkowo-różanej krainy wiedzą doskonale, że wianki to moja miłość wielka.
Wianki rozmaite: duże i małe, wielobarwne i pastelowe, wiosenne, letnie, jesienne i zimowe.
Wianki na każdą porę roku i na każdą okazję;-)
Dlatego niezmiernie cieszy mnie, że wianki stały się u nas bardzo popularne.
Także wianki i wieńce adwentowe.


źródło zdjęcia: PINTEREST

Wianki adwentowe robię od wielu lat i co roku widzę większe nimi zainteresowanie.
Dzisiaj niemal w każdym domu w okresie adwentu pojawia się wieniec lub stroik z czterema świecami.
Choć nie wszyscy znają jego symbolikę i nie wszyscy zwracają na nią uwagę, to wianek adwentowy stał się nieodłączną dekoracją naszych wnętrz
Zdobi i niesie światło, umila czas oczekiwania na narodziny Bożego Dzieciątka, przybliża do świąt i wnosi przedsmak świątecznej atmosfery.
Niesie radość i piękno.
Warto znaleźć kilka chwil, by tę fantastyczną dekorację sobie udziergać;-)


źródło zdjęcia: PINTEREST

Tradycyjny wieniec adwentowy to czerwone świece, czerwone dodatki i zielone gałązki iglaste.
O pochodzeniu, symbolice i kolorach wieńca adwentowego pisałam dawno temu TUTAJ.
Wieńce adwentowe mocno ewoluowały od czasu swoich pierwowzorów.
Dzisiejsze są w najróżniejszych barwach i przybierają czasem całkiem fantazyjne formy i daleko odbiegają od klasycznego modelu wieńca.



zdjęcie pochodzi stąd

Lubię wieńce adwentowe i wszelkie adwentowe dekoracje.
Co roku na moich Wrocławskich Czwartkowych Warsztatach Florystycznych mamy minimum jedne zajęcia poświęcone aranżacjom adwentowym.
Tegoroczne, to małe formy adwentowe w naturalnych barwach i bardzo eko.



Rok temu było szyszkowo.



Zapraszam Was na mały przegląd moich i warsztatowych różności adwentowych.
Może coś Was zainspiruje.



To jedne z moich ulubionych wianków oklejane brzozową korą, tutaj w naturalnej stonowanej kolorystyce.
TYM WPISIE pokazuję krok po kroku, jak zrobić taki wianek.



A tutaj nasza kolejna propozycja zamiast wianka. Tym razem w klasycznej czerwieni.



Jeden z moich ulubieńców, wianek w czystej zimowej bieli,który dekorował mój dom jakiś czas temu.





A tu kilka kilka wiankowo-adwentowych różnorodności.



Tym razem w moim ulubionym eko stylu z cudnej urody korą brzozową;-)



Dla miłośników zimowych kontrastów.





W apetycznych brązach i pomarańczach.



I jeszcze jedna z moich ulubionych adwentowych dekoracji w stylu shabby chic.

Mam nadzieję, że moje adwentowe propozycje zainspirują Was do własnych działań.
Napiszcie w komentarzach czy lubicie dekoracje adwentowe i czy macie już swoje wianki czy inne aranżacje ze świecami.
U mnie dzisiaj zapłonęła pierwsza adwentowa świeca.
Zdjęcie tegorocznego wianka pokażę innym razem, bo dzisiaj światło było nienajlepsze i fotki mi się nie udały;-)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających Groszkowo-różaną krainę.
Życzę Wam pięknego adwentowego czasu.
Macie już jakieś adwentowe postanowienia?
Moje to wyciszenie, uważność i zwolnienie tempa. 
Mam nadzieję, że mi się uda;-)

Do następnego pisania.

FLORENTYNA