niedziela, 11 marca 2018

Wiosna florysty

Witajcie kochani groszkowo-różani przyjaciele.
Przymusowy urlop, który spowolnił moje działania i zatrzymał nieco w biegu, spowodował, że zaczęłam rozmyślać nad moimi florystyczno-blogowymi planami na najbliższą przyszłość.
Jak wiecie, ostatnimi czasy blog leżał nieco odłogiem. Złożyło się na to wiele przyczyn o których pisać tu  nie będę.
Przyszła jednak chwila, kiedy zatęskniłam do bloga i do kontaktów z Wami.
Bo lubię blogowanie, to nie ulega kwestii:) Czasem jednak "pospolitość zaskrzeczy" i przerzuci mnie w zupełnie inne rejony życia.
Ale już jestem, z mocnym postanowieniem, że nic nie zdoła mnie od blogowania oderwać. Nie i koniec;-)))
Zważywszy, że wielkimi krokami zbliża się moja ukochana pora roku... WIOSNA!!!!
Chociaż chwilowo uwięziona jestem w domu, to przecież za oknami widzę ją i czuję coraz wyraźniej.
Słońce, ptaki, niebo jak nad Andaluzją:)
I powietrze pachnące nadchodzącym przebudzeniem.
Cuuuudownie:)
A wiosna to przypływ sił witalnych, to nowe nadzieje, wena pojawiająca się jak na zawołanie, mnóstwo kreatywnych pomysłów. Jednym słowem żyć się chce, działać się chce, tworzyć się chce;-)
Nie pozostaje zatem nic innego jak tylko zakasać rękawy i zabierać się do pracy.
Dosyć leniuchowania.



Leniuchowanie było trochę przymusowe, ale dało w kość mocno.
Nie lubię nic nierobienia. Ale w pierwszym tygodniu grypy miałam zerowy kontakt ze światem:( Co za paskudne wirusy.
Teraz powoli wracam do żywych. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że zaczyna mnie nosić i szwendaczek mi się włącza:) Dobry objaw.
Póki co mogę jedynie sobie poteoretyzować, ale dobre i to:)

Przyszło mi do głowy, że zapytam Was Drodzy Moi Czytelnicy, jakimi tematami z dziedziny florystyki bylibyście zainteresowani tej wiosny?
O odpowiedzi proszę w komentarzach albo mailowo.
Jestem otwarta na propozycje;-)

Póki co słów kilka na temat WIOSNY FLORYSTY.

CO ROBIMY???


Ano, bardzo dużo robimy. Wiosna wszak to czas dla florysty pracowity niezwykle. Minął już okres spokojnego (w miarę) karnawału, czas świętowania Dnia Babci i Dziadka, Walentynki i Dzień Kobiet. Pracy było dużo.
A co przed nami?
Czas wielkanocny, radosny, twórczy i pracowity bardzo.
Lubię tę porę, chociaż czasami mam nieodparte wrażenie, że Wielkanoc przychodzi tuż po Bożym Narodzeniu. Strasznie szybko pędzi mój czas.... A jak jest u Was?


Wróćmy jednak do Wielkanocy.
Jakiego typu dekoracje przygotowujecie najczęściej i najchętniej?
Moim absolutnym numerem jeden są wianki, o czym wie zapewne każdy uważny czytelni Groszków i róż:)

W tym roku ze względu na choróbsko paskudne jeszcze wianków nie robiłam. Zamierzam zacząć na najbliższych Warsztatach Czwartkowych.

Póki co popatrzcie na wianki wielkanocne z poprzednich lat. Taki mały przegląd:)















A na koniec wiankowego przeglądu, coś odrobinę w innym stylu: wianek wykonany dawno temu przez jedną z moich uczennic na wystawę wielkanocną w nowoczesnym stylu miejskim.
Jak Wam się podoba taka opcja Wielkanocy?


Jasne, że Wielkanoc to także stroiki, palmy i inne dekoracje, ale wianki są dla mnie tym, co tygrysy kochają najbardziej:)
A Wy, jaki rodzaj wielkanocnych dekoracji preferujecie?

Z CZEGO TWORZYMY...

... czyli ulubione wiosenne rośliny florystów...
Hm... i tu zaczynają się schody. Bo tak sobie myślę, że ilu florystów, tyle ulubionych roślin i dodatków:) Czy jest coś uniwersalnego? Coś, co wszyscy lubimy i z co najchętniej wykorzystujemy w naszych pracach wiosenno-wielkanocnych?
Myślę, że można pokusić się o wybranie kilku roślin uniwersalnych. Spróbuję przynajmniej.
A zatem:

       WIOSENNE TWORZYWO FLORYSTY..

....przegląd subiektywny

1. brzoza, gałązki i kora


O tym jak powstawały takie wianki pisałam TUTAJ. A o moich brzozowych fascynacjach, także TUTAJ. Bo, że kocham brzozy miłością wielką, nie jest przecież dla Was tajemnicą:)

2. gałązki wierzby białej i bazie oraz wierzba mandżurska.


Z gałązek wierzby białej, czy mandżurskiej można wyplatać przeróżne gniazdka, czy koszyki. A wierzbowe bazie są nieodłącznym dodatkiem do wielkanocnych stylizacji:)

3. bukszpan


Wszyscy go świetnie znamy. Jest wszak w każdym wielkanocnym koszyczku i na wielkanocnym stole. To fantastyczny materiał na wielkanocne i wiosenne wianki, dodatek do palm czy wiosennych bukietów.

4. barwinek
zdjęcie pochodzi z WIKIPEDII.

Barwinka w dekoracjach używamy podobnie jak bukszpanu. Czasem może go zastępować w koszyczkach wielkanocnych. Pojawia się we florystycznych aranżacjach zdecydowanie rzadziej niż bukszpan.

5. cebulki dymki

Drobnych cebulek dymek bardzo często używam do dekoracji wielkanocnych wianków. Czasem zdarza się, że taka mała wytrwała cebulka zakiełkuje w szczypiorek i wianek zaczyna żyć własnym życiem:)

6. hiacynty


Kto ich nie kocha, no kto? Są absolutnie cudnej urody i dodatkowo oszałamiająco pachną. W aranżacjach wiosennych absolutne must have:)

7. tulipany

Jak wyżej. Po prostu kwintesencja wiosny:)

8. prymulki

Całkiem ślicznie w wiośnianych dekoracjach się prezentują. Kompozycje powstały na warsztatach wiosennych o których pisałam TUTAJ.

9. krokusy
Krokusów też nie powinno zabraknąć w aranżacjach Wielkanocnych. Oczywiście, jeśli święta przypadają odpowiednio wcześnie, tak jak w tym roku.

10. narcyzy
Nieodłącznie kojarzący się z Wielkanocą narcyz trąbkowy, potocznie zwany żonkilem

I absolutnie cudowny narcyz wonny, którego ostatnio coś jakby mniej, a szkoda...

Jest tego oczywiście znacznie, znacznie więcej. Podaję tylko kilka przykładów, które wydają się być najbardziej uniwersalne w okresie wielkanocnym. Co Wy na to? Jak Wam się podoba takie zestawienie? Korzystacie w swoich aranżacjach z roślin, które wymieniłam?
Pochwalcie się swoimi dekoracjami:)
A ja postaram się pokazać każdą z wymienionych roślin w wiosennych i wielkanocnych aranżacjach florystycznych. Nie obiecuję, że zmieszczę się z tym do Wielkanocy, raczej mi się nie uda. Podane przeze mnie rośliny, to nie tylko Wielkanoc, pokażę je więc także w innych dekoracjach wiosennych.

Póki co pozdrawiam Was bardzo już przedwiosennie i  do napisania:)

              FLORENTYNA



Ps. Część zdjęć pochodzi ze strony PIXABAY, przebogatego banku darmowych fotografii.

                                               

środa, 7 marca 2018

Sosnowe opowieści, czyli moja roślina lutego 2018

Był pagórek piaszczysty, na nim każdej wiosny
złociły się dziewanny i szumiały sosny.

                                          (Teofil Lenartowicz)


DLACZEGO SOSNY?...


Bo piękne są, majestatyczne a zarazem bardzo swojskie, bardzo nasze i bliskie sercu. Eleganckie, dostojne i ozdobne przez cały rok. I za to kochają je miłośnicy ogrodów.
Floryści kochają je także;-) Za co? O tym już za chwilę. Powiem Wam tylko tyle, że sosny w pełni na tę miłość zasługują dostarczając florystom fantastycznego i rozbudzającego wyobraźnię tworzywa.
Lubię sosny. Lubię na nie patrzeć, lubię wśród nich spacerować i wdychać ich żywiczny zapach.
Usiłuję odnaleźć w pamięci moje pierwsze spotkania z sosnami. I nie odnajduję ich we wczesnym dzieciństwie. Nie mieszkaliśmy blisko lasu. Do małych ogrodów sosny raczej się nie nadają ze względu na osiągane rozmiary, miniaturowych odmian jeszcze w tamtych czasach nie było. Tak więc z dzieciństwem ich nie kojarzę. Moje pierwsze sosnowe wspomnienie wiąże się z grzybobraniem z moim ojcem. Miałam wtedy jakieś 10-11 lat. W młodniaku sosnowym maślaków było zatrzęsienie. Pamiętam do dziś to fantastyczne uczucie, kiedy łaziłam na czworakach pod niskimi gałęziami młodych sosen i napełniałam kosz grzybami. A trzeba Wam wiedzieć, że wtedy padał deszcz. Kapało mi za kołnierz, ale prawie tego nie czułam podekscytowana ilością grzybów;-) I ten upojny sosnowy zapach.  
Lubiłam też zbierać sosnowe szyszki. Zawsze przywoziłam je do domu z naszych grzybowych wypraw. I tak mi zostało do dzisiaj;-)



                                SKĄD PRZYWĘDROWAŁY SOSNY?

Maria Ziółkowska w swoich "Gawędach o drzewach" przytacza starą legendę, według której sosny podarował nam sam Bóg. Podobno, gdy Pan Bóg stworzył polską ziemię, zauważył gdzieniegdzie puste piaszczyste pagórki, które wręcz domagały się roślinności. I specjalnie dla tych naszych polskich piasków stworzył sosnę:)
"Miło człowiekowi, gdy się dowiaduje, że jego ziemia ojczysta jest wyróżniona przez samego Stwórcę" pisze pani Ziółkowska. Ale zaraz potem dodaje, że podobne opowieści znane są na Półwyspie Bałkańskim i w Pirenejach:) I jakaś chińska legenda analogiczną sytuację przytacza:)
Jakby nie patrzeć i tak jesteśmy wśród wyróżnionych. Wszak Bóg stworzył gatunków sosen całe mnóstwo (szacuje się, że ok. 80), miał więc czym różne krainy obdzielić:)
           
            Sosna pospolita (Pinus silvestris) jest naszym gatunkiem rodzimym. Zna ją chyba każdy. Na stałe wpisała się w polski krajobraz,spotykamy ją niemal na każdym kroku. Stanowi około 70 % drzewostanu naszych lasów, nic więc dziwnego, że zdobyła tytuł Królowej Polskich Lasów:)
Bardzo lubię nadmorskie lasy wydmowe, gdzie spotkać można nie tylko sosnę pospolitą ale i inne gatunki.

                                                                   







SOSNA WE FLORYSTYCE...





...zadomowiła się na stałe i to bardzo:). Nie ma chyba florysty, który nie kochałby sosny za jej niepodważalne florystyczne walory. Dostarcza nam tworzywa bardzo różnorodnego: począwszy od znanych wszystkim szyszek po które najchętniej sięgamy w okresie Bożego Narodzenia, 

                                                                         
zdjęcie pochodzi STĄD


       ...poprzez igły i rosochate gałązki

                                                                      




 ... aż po urodziwą korę.

                


     
Zastosować ją możemy w każdej niemal dziedzinie florystyki. Najbardziej kojarzy się z zimą i Bożym Narodzeniem. W stroikach świątecznych królują nie tylko sosnowe szyszki, ale także zielone urokliwe gałązki i igły. 
Jakiś czas temu robiłam sosnową dekorację stołu świątecznego dla NDiO Flora Prym wiodły tutaj sosnowe igły, z których wykonałam mini choinki "ubrane" w pomarańczowe płatki gerbery i kryształki.



Cała dekoracja stołu prezentowała się tak:

                                                                               

                                                                    


Kiedyś zapragnęłam mieć sosnową choinkę. Chociaż w czasach gdy byłam dzieckiem w naszym domu w okresie Bożego Narodzenia królował niepodzielnie świerk, to jednak zachwycił mnie pomysł mojej siostry, aby zaprosić do domu sosnę na święta:)
No i była sosna, co prawda niewielka, bo w moim niedużym metrażu większa niestety by się nie zmieściła. Tak więc miałam i ja sosnową choinkę. Cieszyła nas bardzo długo, bo w przeciwieństwie do świerka nie gubiła igieł.

                                                                 




I tak tę choinkę pokochałam, że nie mogłam się z nią rozstać.
Gdy nadeszła właściwa pora, pozdejmowałam świąteczne ozdoby, a drzewko stało sobie nadal, jako "choinka wiosenna".

Florystycznie zastosować sosnę można niemal w każdej aranżacji. No może za wyjątkiem dekoracji wielkanocnych i komunijnych. Chociaż, gdyby tak pomyśleć....;-)))

PINE WEDDING IDEAS

Sosna na dobre już chyba zadomowiła się we florystyce ślubnej. U nas w kraju jednak w ślubnych zamówieniach pojawia się niezwykle rzadko. Co innego na zachodzie. Tam panny młode wydają się być odważniejsze, bardziej kreatywne, zdystansowane do siebie i nie tak serio jak u nas... Co o tym sądzicie?
Nasze panny młode, na podstawie własnych długoletnich doświadczeń, oceniam jako osoby zbyt poważne, strasznie serio traktujące całą ślubną uroczystość i jej oprawę. No bo, co... ludzie powiedzą;-)
A gdzie fantazja, gdzie luz, gdzie przymrużenie oka???
Wszak ślub to jedyny taki dzień w życiu. Czemu nie miałby być inny od innych, nietypowy, niepowtarzalny?
Popatrzcie, jakie fantastyczne ślubne dekoracje i bukiety wykonać można z udziałem sosny:

- BUKIETY ŚLUBNE


                 źródło zdjęcia: PINTEREST


Ten zachwycający bukiet wykonał MACIEK KRZUS, zdjęcie PAWEŁ STAFIJ


                źródło zdjęcia: PINTEREST

..... i jeszcze bukiety z szyszkami:




   zdjęcie pochodzi STĄD


źródło zdjęcia: PINTEREST


źródło zdjęcia: Renee Reardin

To tylko mała zajawka sosnowych możliwości ślubnych. Wierzcie mi, że w Internecie aż roi się od inspiracji:)
Jeśli jakaś przyszła panna młoda będzie miała ochotę na sosnowy ślub, zapraszam do mnie:) Z ogromną przyjemnością wykonam dekorację absolutnie nietypową, niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju;-) Ach, jak ja o tym marzę. Ślub z sosną lub brzozą w roli głównej...
Co Wy na to?


WAKACJE WŚRÓD SOSEN

Tam, gdzie bywam ostatnio latem (Zosiu pozdrawiam:) urokliwych sosen ilość wielka.
W rozsłonecznione, gorące letnie dni powietrze upojnie pachnie sosnową żywicą.
Wierzcie mi, sosny uspokajają i relaksują. Ech, chcę już lata, chcę do sosnowych lasów kielecczyzny. Pięknie tam jak w raju...                                         




A pod sosnami mech uginający się mięciutko przy każdym kroku. I jagodowe krzaczki z soczystymi czarnymi owocami, potem maliny, jeżyny...
A na polach kwitnące maki, też obok sosen:)


A kiedy bardzo gorąco, można wskoczyć do wody... oczywiście też wśród sosen;-)


Ech, rozmarzyłam się, wakacji mi się zachciało:) Wszystko przez te sosny .
Póki co pozdrawiam Was przedwiosennie. Już niedługo kochani, już za kilkanaście dni będę mogła pozdrawiać wiosennie;-) Bardzo chcę już wiosny, bardzo...

A za wakacyjne sosnowe fotki dziękuję ZOSI. Zosiaczku, buziaki dołączam i tęsknię już za naszymi wakacjami wśród sosen;-)))

To tyle sosnowych rozważań. Wiem, że już marzec, ale nie udało mi się zamieścić w lutym mojej rośliny lutego, więc robię to teraz.

Do napisania kochani:)


                  FLORENTYNA