piątek, 27 września 2019

Czas na las, czyli leśne wspomnienia i o dekoracjach w leśnych klimatach słów kilka


Ciemny, pachnący, wielki las!
Ile tu kwiatów, ziół i traw!
Jak złotem ku mnie błyszczy mech!
Ile tu duchów lata w krąg!
Jak błyszczą skrzydła pośród drzew!
                                (Kazimierz Przerwa -Tetmajer)



Kocham las od zawsze, odkąd sięgam pamięcią. Nie było w moich szkolnych czasach wakacji, które choćby w niewielkim ułamku czasu, nie prowadziły mnie leśnymi ścieżkami. Miłości do lasu nauczył mnie Tata. To on zabierał mnie na leśne wyprawy, odsłaniał tajemnice drzew, kwiatów, ptaków. Uczył rozpoznawać grzyby.
Z Tatą robiłam swoje pierwsze zielniki i albumy z zasuszonymi liśćmi drzew. I już jako dziecko potrafiłam odróżnić liście grabu od liści wiązu;-)
Nic więc dziwnego, że na studiach ogrodniczych dendrologia była jednym z moich ulubionych przedmiotów...

MOJE LEŚNE WSPOMNIENIA

Las jest wielki, trochę straszny, ale pięknie pachnie;-) Moje małe nóżki zanurzają się w miękkim mchu. Trochę się boję... Ale ręka w dłoni Taty daje poczucie bezpieczeństwa. Te drzewa, które tak pachną i kłują trochę, to sosny... tak mówi Tata. A Tata wie najlepiej;-)
A to coś na gałązce sosnowej to szyszki, też pachną. Chyba mi się podobają. 
Nie wiem ile mam lat, ale pewnie niewiele, bo czuję się bardzo mała pośród tych dostojnych sosen.
A pod sosnami są grzyby!!! Tata mówi, że to podgrzybki i jeszcze, że zajączki. Rozglądam się ciekawie, gdzie te zajączki? Tata się śmieje. I już wiem, że zajączki to też grzyby;-)
Mnie bardzo podobają się takie czerwone w białe kropki, ale Tata nie pozwala zebrać ich do kosza. Dlaczego? Wyjaśnia, że tych nie jemy, bo trujące. Szkoda, takie ładne przecież;-)
Ale nie wolno ich niszczyć, tłumaczy Tata, bo one też są potrzebne, niektóre zwierzęta je jedzą. Te czerwone w kropki, które Tata nazywa muchomorami, jedzą na przykład ślimaki.
Tata kocha las i uczy mnie go szanować...


Nie wiem kiedy to było, ale z pewnością byłam wtedy szkrabem kilkuletnim. To pierwsze wspomnienie lasu jest mgliste i ulotne, ale intensywne. I co ciekawe, kiedy przywołuję je w pamięci, czuję żywiczny zapach sosen. Często wspomnienie to powraca do mnie podczas leśnych wędrówek.
Zapach przywołuje skojarzenia...
Późniejszych wypraw do lasu w towarzystwie Rodziców (bo Mama też uwielbiała zbieranie grzybów) było mnóstwo, pozacierały się nieco w pamięci, ponakładały na siebie, jednak to pierwsze moje leśne wspomnienie nadal jest bardzo  silne. To wtedy las mnie oczarował i wtedy zapewne go pokochałam... I tak mam do dziś.
A najcenniejsze jest to, że dzisiejsze leśne eskapady przywołują w pamięci Rodziców, którzy już po innych lasach wędrują...


MOJE LEŚNE FASCYNACJE

Zawsze lubiłam przynosić z lasu pachnące gałązki, szyszki, korę, patyki, żołędzie, a potem z tych skarbów układać bukiety, robić szyszkowe i żołędziowe ludziki i zwierzątka. Ach, co to była za frajda ogromna.
No i kochani moi, tak mi do dziś zostało;-) Zbieram patyki, szyszki, korę z powalonych drzew, lub sosnową sypiąca się pod nogi. Tylko mech "pozyskuję" z giełdy kwiatowej;-) No może jeszcze z zaprzyjaźnionych leśnych ogrodów.



I teraz z moich leśnych wakacji przywiozłam skarby rozmaite.
Trochę uzupełniłam je zakupami giełdowymi, no i tak narodziły się warsztaty "czas na las";-)


WARSZTATY "CZAS NA LAS"

Nasze pierwsze po wakacjach spotkanie warsztatowo-czwartkowe pachniało lasem.
Kompozycje powstały na okazałych drewnianych "plastrach".


Na tych drewnianych podstawkach układałyśmy stosik grubszych gałęzi, tak aby sprawiały wrażenie naturalnego układu;-)
Wszystko mocowałyśmy klejem z pistoletu.





Kolejny krok to przyklejenie skrawka gąbki do suchych roślin w tylnej części kompozycji i umieszczenie w niej fiolek z wodą, w których znajdą się wrzosy i paprocie.



                 Gąbkę i fiolki maskujemy mchem i doklejamy kilka drobnych szyszek.






                                        Potem już czas na wrzosy i paprocie.



                                                      A tak sobie pracujemy:






                            Na koniec doklejamy drobne szyszki, grzybki i nieco mchu










                               I gotowe! Popatrzcie na efekt końcowy:







I to już prawie koniec;-) Robimy jeszcze tylko dodatkowe mniejsze kompozycje ze świecami, podobną techniką i w identycznej konwencji stylistycznej.
                                 A na zakończenie tradycyjne "rodzinne" fotki;-)






I teraz to już naprawdę koniec. Za tydzień warsztaty pod hasłem "dzień w kolorze śliwkowym".

Przesyłam Wam leśne pozdrowienia i słoneczne wrześniowe buziaki.
No i do następnego wpisu;-)

          Ps. Mam nadzieje, że nasze leśne warsztaty będą dla Was inspiracją?      Dajcie proszę znać w komentarzach, czy  Was zainteresowały.


                                          FLORENTYNA




15 komentarzy:

  1. Ja też jako dziecko chodziłam do lasu z tatą głownie na grzyby pamiętam te chwile i miło je wspominam.
    Stroiki bardzo piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wiele z nas w dzieciństwie biegało z rodzicami po lasach. Fajne są takie dzieciakowe wspomnienia. Mam zamiar jutro wybrać się do lasu i poprzytulać do drzew. Taki jeszcze wakacyjny weekend. Pozdrowienia ślę.
      I dziękuję za uznanie dla naszych stroików;-)

      Usuń
  2. Dearest Florentyna,
    Guess you and I have been very lucky for having had Parents that took us on a walk through the woods.
    Yes, the smell is forever in our memory.
    With dead we would collect also beach nuts, tiny but oh so good to eat!
    Love your creations with nature!
    Hugs,
    Mariette

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dear Mariette.
      Yes, it is lucky to have nice memories of forest walks with Parents. I love forest walk today. I cordially greet you and thank you for visiting.

      Usuń
  3. Cudnie opisałaś swoje odczucia i wspomnienia dotyczące lasu :D
    Dekoracje przepiękne :)
    Przesyłam moc serdeczności, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Las również jest dla mnie bardzo bliski . Od dziecka często z nim obcowałam. Miłość do natury i przyrody została do dziś. Pięknie opisałaś leśne wspomnienia . Dekoracje które powstały na warsztatach są zachwycające. Udanego tygodnia 🍄🌿🍁

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Marysiu. Baaardzo się cieszę, że dołączyłaś do Groszkowo-różanej społeczności. Dzięki za miły komentarz. Myślę, że więcej jest ludzi kochających las, niz tych, którzy za lasem nie przepadają. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyszło wspaniale :) uwielbiam takie leśne, naturalne kompozycje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj. Miło mi, że do mnie zajrzałaś;-) Ja też przepadam za naturą we florystyce. Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za miły komentarz.

      Usuń
  7. Od, kiedy pamiętam zawsze uwielbiałam las i obecnie, także często tam chodzę. Szkoda tylko,że wiele lasów zostało wyciętych.
    Wasze naturalistyczne, leśne kompozycje są śliczne.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, las to magia i cudne miejsce do spacerów. Kocham leśne włóczęgi. Mam nadzieje, że ludzie nabiorą w końcu rozumu i przestaną lasy niszczyć... Dziękuję za miłe słowa i serdeczności ślę.

      Usuń
  8. Piękne wspomnienia Jolu a prace sliczne

    OdpowiedzUsuń