poniedziałek, 2 września 2019

Wszystkie barwy późnego lata, czyli Florentynowe rozważania o kolorach;-) Florystyczna Szkółka Florentyny, kolejna odsłona.


O, siądź na moim oknie, przecudowne lato,
niech wtulę mocno głowę w twoje ciepłe pióra
korzennej woni,
na wietrze drżące --
niech żółte słońce
gorącą ręką oczy mi przesłoni,
niech się z rozkoszy ma dusza wygina
jak poskręcany wąs dzikiego wina. - (Maria Pawlikowska-Jasnorzewska)







Choć lato trwa jeszcze nadal, to przecież już czuje się w powietrzu nadciągające nieuchronnie jesienne dni..
Lubię to przechylanie się lata ku jesieni (niektórzy nazywają ten czas poleciem). A nawet lubię bardzo.
Te coraz dłuższe wieczory, rześkie niespieszne poranki.
I kolory późnego lata też są memu sercu bliskie.
Bo nawet jeśli za oknem jest nieco chłodniej (hm... czego nie można powiedzieć o tegorocznym końcu kanikuły;-), to późne lato zawsze ocieplają kolory.
Genialne, rozgrzewająca, gorąca paleta barw.



Według fenologii, późne lato to druga połowa sierpnia do początku września.
To taki czas wyciszania się przyrody, po żywiołowym, nieposkromionym i gorącym lecie...
Chociaż nadal dni są ciepłe, a nawet gorące, jak ostatnio bywa, to  jednak noce już nieco chłodniejsze, a poranki świeże i ożywcze, dające wypoczynek po upałach.
To czas, kiedy sejmikują i odlatują bociany.



Czas dojrzewania owoców, czas pierwszych wrzosów i grzybów.
Czas dosytu,harmonii i wielkiego wyciszenia przyrody.
Czas, który chyba najbardziej w całym roku lubię...



To czas, kiedy pojawiają się wrzosy. Jak cudnie wyplata się z nich wianki;-)




Paleta barw późnego lata jest zróżnicowana i przebogata. To barwy mocne, energetyczne, nasycone i głębokie. Przełom lata i jesieni rozpieszcza nas ich mnogością.
Bogactwo późnoletnich barw to istny raj dla florysty. Można poszaleć;-)


JAK DOBIERAĆ BARWY DO LETNICH BUKIETÓW
czyli słów kilka o kolorach we florystyce.

Wszyscy wiemy, że kolor w bukiecie czy kompozycji kwiatowej ma niebagatelne znaczenie. To jeden z głównych elementów kompozycji florystycznej.  Zanim zauważymy formę, widzimy barwę, bo jako pierwsza rzuca nam się w oczy.
Jak je dobierać i łączyć w bukietach? Czy wystarczy tylko intuicja i tak zwane wyczucie, czy też choćby odrobina wiedzy o tajemnicach kolorów jest niezbędna?
Jak myślicie?
Moim zdaniem, choć wyczucie rzecz ważna, to jednak najlepiej, jeśli podbudujemy je rzetelną wiedzą. Łatwiej nam wtedy będzie uniknąć kolorystycznych wpadek i niewypałów;-)
Bo wbrew pozorom łączenie i dobór barw wcale nie jest sprawą łatwą.
To tak, jak z literaturą: jeśli chcemy pisać książki, musimy najpierw poznać litery i nauczyć się tworzyć z nich słowa, by potem układać je w zdania;-)

Nasze "litery" w teorii barw, to kolory podstawowe, czyli:

żółty, czerwony i niebieski.

Od nich wszystko się zaczyna;-)
Kolory pochodne, czyli te, które powstają po zmieszaniu barw podstawowych, to "słowa", a dalsze mieszanie ze sobą barw, tworzy "zdania";-) (czyli kolory pochodne dalszych rzędów)
Jeśli dotrzemy do tego miejsca, łatwo nam już będzie poskładać je razem i stworzyć dzieło, w literaturze - powieść, a we florystyce - bukiet;-)

Szeroka gama barw późnego lata to przede wszystkim kolory ciepłe:


         -słoneczne żółcie w najróżniejszych odcieniach (wrotycz, słoneczniki, nawłocie, które właśnie rozpoczynają kwitnienie, kwitnące jeszcze dziurawce, a także niektóre nagietki, aksamitki czy cynie oraz rudbekie i słoneczniczek szorstki).
Jak wiecie, żółty to kolor z palety barw ciepłych, mnóstwo go wokół nas późnym latem.
Rozsłonecznia, rozjaśnia i rozgrzewa. Bukiety z dominującym kolorem żółtym są bardzo optymistyczne. Działają na nas pozytywnie, wprowadzają w dobry nastrój i z pewnością ocieplą nawet najbardziej pochmurny dzień.
Co prawda niektórzy twierdzą, że żółty to kolor zazdrości, ale kto by się dzisiaj tym przejmował;-)
Mowę kwiatów należy traktować raczej symbolicznie i z pewnym przymrużeniem oka. Kochamy żółty, to kolor słońca, a jeśli ktoś obdarowany żółtym bukietem odczyta to jako zazdrość... cóż, widocznie stwarza ku temu powody;-)))))



        - soczyste pomarańcze to przede wszystkim nagietki i aksamitki, ale także cynie, krokosmia, mieczyki, nasturcje, trytoma, dalie, dzielżany, a także mój ukochany krokosz barwierski.

Pomarańczowy to najcieplejszy z ciepłych kolorów. Energetyczny, pełen wigoru, apetyczny i soczysty. W jeszcze większym stopniu niż żółty "podnosi temperaturę otoczenia". Wyzwala radość życia i energię do działania, aktywizuje i dopinguje. Kojarzy nam się z wakacjami, słońcem, wypoczynkiem i dojrzałymi owocami brzoskwiń. Jest chyba najbardziej "apetyczny" z całej palety ciepłych barw.




           - ogniste czerwienie czyli późnoletnie dalie, cynie czy kann.No i rzecz jasna różę, we wszystkich przywołanych tu kolorach.Bo róże są zawsze;-) 

weCzerwień jest najjaskrawszą z barw. Bardzo mocno energetyczną, pobudzajacą, ale uwaga: jeśli przesadzimy z jej iloscią, moze rozdrazniać, budzić agresję, a w skrajnych przypadkach, niejako "na drugim biegunie" prowadzić do apatii.
Czerwień to także kolor najbardziej zmysłowy wśród wszystkich jakie znamy. Nie na darmo jest kolorem miłości i namiętności.
To barwa działająca sygnalizująco. Nie bez powodu wszelkie znaki zakazu z jakimi mamy do czynienia są w kolorach czerwonych.
A w mowie kwiatów?  Cóż, wszyscy wiemy, że od dawien dawna, czerwony kwiat mówi "kocham Cię" i w tym akurat przypadku nic i nikt tego nie zmieni;-)



Mamy w tym czasie także kolory chłodne a mianowicie:

- zgaszone fiolety czyli cała gama odcieni fioletów i lila u astra chińskiego, fioletowe hortensje od jasnych do mocno ciemnych, zimowity w delikatnych liliowych tonacjach , floksy w przydymionych różach i fioletach, no i oczywiście wrzosy, najdobitniejszy symbol zbliżającej się jesieni.
 Fiolet to najmniej jasna ze wszystkich barw. Uważa się ją za melancholijną i nieco przygnębiającą. Kolory wielkopostne i pokutne w obrzędach liturgicznych, to własnie fiolety. A dodatkowo fiolet uchodzi za mistyczny. 
To niewątpliwie barwa chłodna, obniżająca temperaturę, wprowadzająca nastrój dostojeństwa i powagi. Fiolet to także podobno kolor twórców i artystów.


Wybór roślin i kolorów do bukietów jest późnym latem ogromny. Możliwości niemal nieograniczone.
 Jak z nich skorzystać? Jakie reguły rządzą barwami i sposobami ich łączenia w  kompozycjach? Jak stworzyć bukiet, który swą kolorystyka zachwyci i przyciągnie wzrok? 
Istnieje kilka sekretów łączenia kolorów, które każdy florysta znać powinien. Taki podstawowy stopień wtajemniczenia;-)

1. Bukiety i kompozycje monochromatyczne




Monochromatyczność w bukietach i kompozycjach roślinnych to kwiaty w jednym kolorze o różnych odcieniach i nasyceniu.
Na przykład od jasnej żółci do koloru intensywnie słonecznego, od karminu po burgund, od liliowego fioletu po fiolet ciemny i głęboki.
Monochromatyczność więc, to po prostu jeden kolor, może być w jednym odcieniu lub odcieniami się różnić.
Przykładowy monochromatyczny bukiet późnego lata to słoneczniki w wazonie, wiązka nawłoci czy wiązanka pomarańczowych nagietków, bukiet wrotyczowo-nawłociowy (zobaczTUTAJ), ale też bukiecik wrzosów czy delikatnych zimowitów.








2. Analogia w łączeniu kolorów 

Barwy analogiczne, to te, które leżą obok siebie w  KOLE BARW obok.Na przykład żółty i pomarańczowy, czy pomarańczowy i czerwony.
Łączenie ze sobą takich kolorów tworzy tak zwaną "harmonie małych kontrastów" polichromatyczną, czyli upraszczając to stwierdzenie: mamy w kompozycji dwa lub więcej kolorów blisko ze sobą sąsiadujących, skontrastowanych delikatnie.
Popatrzcie na przykłady:










3. Komplementarne łączenie barw w bukietach i kompozycjach.


Tym razem łączymy ze sobą kolory bardzo odległe w kole barw tworząc połączenia silnie skontrastowane. Najmocniejsze kontrasty uzyskujemy łącząc ze sobą tak zwane kolory dopełniające (dopełniają się do szarości), które leżą naprzeciwko siebie w kole barw. np: czerwony-zielony, żółty-fioletowy, niebieski-pomarańczowy.










 To zaledwie maleńka kropelka z morza wiedzy o barwach. Informacje absolutnie podstawowe Więcej o kolorach i ich znaczeniu we florystyce przeczytacie na Forum Kwiatowym . A i ja jeszcze do opowieści o barwach powrócę, bo temat to bardzo rozległy.
Dajcie mi proszę znać w komentarzach, co Was szczególnie interesuje w tym obszarze teorii florystycznej? Porozmawiamy jeszcze o kolorach? 
Zapraszam;-)


BUKIETY PÓŹNEGO LATA
Wróćmy do późnoletnich bukietów. Najczęściej są takie jak przyroda u progu jesieni: wielobarwne,rosochate, bujne, wielogatunkowe i radosne. Łączymy w nich kwiaty z owocami, własnie teraz dojrzewającymi. Mieszamy gatunki ogrodowe, dzikie i szlachetne. Wielokwiatowośc i wielokolorowość jest tu jak najbardziej na miejscu. Późne lato wszak zachwyca feerią barw. I taką też feerię barw dopuszcza się w bukietach tej pory roku. Pstrość dozwolona niemal bez ograniczeń.
Tylko jedno: w bukietach nieoficjalnych, okolicznościowych, spersonalizowanych, prywatnych.
Bo bukiety oficjalne to całkiem inna bajka.
No ale o tym już następnym razem.


                  


I to tyle moi mili tytułem wstępu do teorii kolorów w dzisiejszej odsłonie Florystycznej Szkółki Florentyny. Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego pisania.



                FLORENTYNA

Ps. Uwielbiam schyłek lata. A Wy?
Nawet w deszczowy dzień, taki jak dzisiaj, kolorowe bukiety poprawią Wam z pewnością nastrój;-)



                                                               










wtorek, 27 sierpnia 2019

Wpis zupełnie nietypowy, czyli Florentynowe planowanie, sukcesy i porażki;-)

Kochani, ja wiem i Wy też zapewne doskonale wiecie, że planowanie jest modne i popularne niezwykle. I tylu ma entuzjastów, co przeciwników.


Są tacy, którzy nie wyobrażają sobie życia bez planowania i są też tacy, którzy planowania nie znoszą, twierdząc, że zabija spontaniczność, narzuca natomiast schematy i rutynę...
Hm, nie wiem jak Wy, ale ja planowanie lubię bardzo.
Wielu ludzi wokół mnie przyjmuje ten fakt z pewnym politowaniem, cytując dość znane powiedzenie: "Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz Mu o swoich planach".
Cóż nie jest dla nikogo tajemnicą, że nie wszystkie plany udaje się nam zrealizować. Niektóre odkładamy na późniejszy termin, z innych po prostu rezygnujemy. Życie...
Ale czy to powód dla którego należy planowania zupełnie zaniechać?
Jak myślicie?
Ja myślę sobie, że można przerobić zacytowane wyżej powiedzenie na: Jeśli chcesz wkurzyć Pana Boga, powiedz Mu, że żyjesz bez planu;-))))

Bo życie bez planu to chaos i marnowanie czasu. Tak sobie myślę.
A Wy jak sądzicie?




Lubię planowanie, bo porządkuje mój czas i pozwala mi na jego efektywne wykorzystanie.
Wiem z doświadczenia, że jeśli mam zaplanowane działania na dzień, tydzień, czy miesiąc, jestem bardziej efektywna i czas nie ucieka mi przez palce.
Kiedyś nie planowałam swoich działań i na nic nie miałam czasu.
Od kiedy zaczęłam robić listy rzeczy do zrobienia i planować je w czasie, doba jakby nagle mi się wydłużyła;-)
Lubię planowanie, ale...

I tu przechodzę do moich ewidentnych porażek w planowaniu.
Kochani, mam to do siebie, że chciałabym zrobić jak najwięcej w jak najkrótszym czasie. Dużo, szybko, teraz, najlepiej na przedwczoraj;-) Co oczywiście jest mało realne, albo wręcz zupełnie nierealne. No i co z tego, że to wiem, i tak robię plany zbyt rozległe, zbyt wybujałe, żeby nie powiedzieć "rozbuchane".



I co się z ty wiąże? Ano nietrudno sobie wyobrazić; niezadowolenie z siebie, frustracja, wyrzuty sumienia, oskarżanie się o lenistwo, etc, etc.
Czy też tak macie? Jak sobie z tym radzicie?

Ja pracuję nad okiełznaniem planów usilnie. Hm... i muszę powiedzieć, że nawet trochę mi się udaje;-) Zaczynam planować nieco bardziej realnie. I wiecie co? Wychodzi!!!
To kwestia dyscypliny.
Wcześniej, kiedy mojego planowania było zbyt dużo, często właśnie na planowaniu się kończyło...

A przecież planowanie to nie sztuka dla sztuki, plany trzeba jak najszybciej realizować, wprowadzać w życie, tylko wtedy mają sens.
Co innego, kiedy to życie, rzeczywistość, wymaga od nas wyraźnie, żebyśmy swoje plany przeorganizowali. Wtedy trzeba odpuścić. 

METODY PLANOWANIA

Sposobów i metod planowania jest całe mnóstwo.
Chciałoby się powiedzieć, że niemal ile ludzi, tyle sposobów planowania;-)
I tu kochani dochodzimy do mojej kolejnej planowaniowej porażki, z którą niestety nie udało mi się uporać.
Otóż kochani planuję owszem, ale byle jak i byle gdzie...
W notesie, kalendarzu, w przypadkowym zeszycie, na karteczkach.
Gdzie się da, jak się da i kiedy się da;-)



A dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że bardzo chciałabym to moje, okiełznane już nieco planowanie, w końcu uporządkować;-)
Zakładałam Bullet Journal już chyba trzykrotnie. I co? I pstro! Trzykrotne fiasko.
Ale się zawzięłam.

Spróbuję znowu, bo bardzo, bardzo, bardzo mi się bujowanie podoba. Chcę też;-)
Naoglądałam się cudowności w internetach i zakochałam się w tym sposobie ogarniania rzeczywistości.
Podobno jeśli się rzeczywiście czegoś chce, to się to po prostu robi i tyle.
Może za mało chciałam dotychczas???

Cóż, spróbuję raz jeszcze, i będę próbować do skutku, a jak w końcu mi się uda, pokażę Wam efekty.

Póki co podglądam mistrzynie bujowania i się napawam cudownościami;-).

Moim absolutnym autorytetem w tej dziedzinie jest Ania INSPIROW.ANKA.
Z podziwem oglądam jej kolejne zachwycające zeszyty.

Popatrzcie sami:







Wszystkie zdjęcia autorstwa Ani ANNA KURTASZ

Przyznacie sami, że takie planowanie to mistrzostwo świata;-)

Też tak chcę!!!
Aniu, dziękuję Ci za morze , ba oceany inspiracji. I serdecznie pozdrawiam.
Kochani, dlaczego ten zupełnie niezwykły i u mnie, nieflorystyczny wpis?
Ano dlatego, że mam nadzieję, że może jeśli przyznam się większej ilości osób do mojej kolejnej próby planowania w BuJo, to może i mnie w końcu się uda;-)
Trzymajcie kciuki.
Pozdrawiam Was serdecznie i do napisania;-)


 FLORENTYNA


niedziela, 25 sierpnia 2019

Wrotyczowe love, czyli pięć powodów dla których tak kocham to magiczne ziele...


Wrotycz, wszystkim nam znany, nie przez wszystkich lubiany. Ja za nim przepadam. I od razu uściślić tu trzeba, że nie ze względu na jego właściwości prozdrowotne (które swoją drogą są ogromne), czy magiczne, ale przede wszystkim przez wzgląd na jego walory dekoracyjne.
Kochani, warto polubić wrotycz.  Jest piękny i  taki łatwo dostępny. Rośnie wszędzie.
Nic, tylko wybierać się na dalekie pozamiejskie spacery, ciąć ile się da i układać z niego bukiety, i wianki wyplatać:-)
Urodę wrotycz ma niebagatelną.
Popatrzcie sami.




KILKA POWODÓW DLA KTÓRYCH LUBIĘ WROTYCZ

Po pierwsze dlatego, że przywodzi mi na myśl beztroskie dziecięce lata, kiedy to biegałam po łąkach podczas wakacji u Babci i zbierałam te nieco gorzko pachnące "kwiatki", by wespół z rumiankiem i nawłocią układać je w bukiety i ustawiać w słojach, słoiczkach, butelkach, szklankach i w czym tylko się da, po całym babcinym domu.
Razem z Babcią wiązałam je też w pęczki, które potem wieszałyśmy w pokojach.
A malutkie wypełnione suszonym wrotyczem, płócienne woreczki wkładała Babcia do szafy, tłumacząc mi, że dzięki temu mole nie dobiorą się do ubrań.
Lubiłam te zajęcia i lubiłam mocny, gorzkawy, nieco korzenny, trochę kamforowy zapach wrotyczu...
I lubię go do dziś, bo przywołuje w pamięci tamte szczęśliwe lata.


grafika pochodzi STĄD

Po drugie kocham wrotycz za cudny słoneczny, energetyczny kolor.
Wrotyczowe bukiety, pomimo, że takie nostalgiczne, melancholijne nieco, z nadchodzącą jesienią się kojarzące, rozświetlą i rozsłonecznią każde wnętrze.


Po trzecie kocham wrotycz za jego dostępność;-) Rośnie praktycznie wszędzie.  Późnym latem i jesienią wykorzystuję go do niemal wszystkich moich działań florystycznych.
Wystarczy wyjść z domu, przejść kilkadziesiąt kroków i...już jest.



Pięknie wyglądają bukiety z polnych czy ogrodowych kwiatów  w połączeniu ze złotymi wrotyczowymi baldachami.
Kwintesencja późnego lata. 


zdjęcie pochodzi STĄD

O właściwościach leczniczych wrotyczu nie będę pisać, bo fachowcy napisali już o tym tysiące stron.
Pamiętać jednak należy, że to zupełnie niezłe ziółko;-)
Cudowne ziółko o niezwykłych możliwościach.
Z tego powodu też je lubię;-)



TROCHĘ HISTORII I BOTANIKI

Wrotycz pospolity (Tanacetum vulgare) jest rośliną europejską, w stanie dzikim występuje także w Azji i jak podają niektóre źródła, w Ameryce Północnej.


grafika pochodzi  STĄD 

Jest byliną z rodziny astrowatych (Asteraceae).
Wyrasta wysoko, nawet do 1.5 m, chociaż najczęściej jego pędy mają około 1 m wysokości.
Ma bardzo charakterystyczne pierzasto sieczne liście, kwiatostany natomiast (koszyczki, jak u wszystkich astrowatych) są drobne i guziczkowate zebrane w płaskie baldachy.




Gatunek o którym mowa, to wrotycz pospolity, ale trzeba Wam wiedzieć, że gatunków należących do rodzaju Tanacetum jest kilkadziesiąt.
Niektóre z nich bardziej warte uwagi ze względu na przydatność florystyczną.
Ale o tym w kolejnym wrotyczowym wpisie, bo dzisiejszy rozrasta się do nieprzyzwoitych granic;-)
Wrotycz jest dosyć blisko spokrewniony z chryzantemą.
Niektóre z jego gatunków można z powodzeniem uprawiać w ogrodzie.
Wrotyczu pospolitego nie polecałabym jednak do ogrodowego eksperymentowania gdyż jest rośliną bardzo ekspansywną.
Lepiej podziwiać jego urodę podczas wycieczek za miasto, a do bukietów zbierać ten dziko rosnący.
A rośnie niemal wszędzie: na łąkach, w przydrożnych rowach,na leśnych polanach, nieużytkach, w zaroślach, w miejskich terenach ruderalnych.
Jest więc gdzie go zbierać;-)



WROTYCZ WE FLORYSTYCE

Jest lubiany i chętnie przez florystów wykorzystywany, zwłaszcza do tworzenia wielogatunkowych, naturalistycznych, letnich i jesiennych bukietów.
Znalazł się także w naszych bukietach, jakie wykonywaliśmy na przedwakacyjnych warsztatach czwartkowych.


Wiesiu, bardzo dziękuję za zdjęcie;-)

Doskonale nadaje się też wrotycz do wyplatania wianków wszelakich.
Zarówno tych do dekoracji ściany, drzwi czy stołu, jak i tych na głowę.


Wianek Autorstwa Basi z bloga FLORYSZTUKA

Znalazł się wrotycz także w naszych wiankach witych podczas osiedlowych warsztatów na wrocławskim Szczepinie.
Bo przecież nie mogło go w tych wiankach zabraknąć;-)








Kochani, dziękuję, jeśli dotrwaliście do tego miejsca;-) Na tym kończę moją dzisiejszą wrotyczową opowieść, ale do wrotyczowych tematów z pewnością jeszcze powrócę.
Pozdrawiam Was serdecznie i pamiętajcie o wrotyczu, jest tego wart. Wybierzcie się na spacer i przynieście wiązkę wrotyczowych kwiatów. Jeśli je zasuszycie, będą zdobić Wasz dom także wtedy gdy lato się skończy i nastaną jesienne szarugi;-)
Suszy się świetnie (i za to też go lubię bardzo;-), ale o tym już następnym razem...

Jednym słowem: wrotyczowy ciąg dalszy nastąpi;-) Do napisania.


                     FLORENTYNA
                                                       




czwartek, 22 sierpnia 2019

Zaproszenie na warsztaty i słów kilka o florystyce funeralnej

Hej, hej, puk, puk, jest tam kto, czy wszyscy na wakacjach?
Kiedy to piszę, lato jest jeszcze w pełni. Dni co prawda już krótsze, czasem chłodniej, ale to wciąż jeszcze lato;-)




Z doświadczenia jednak wiem, że późne lato niezwykle szybko przechyla się ku jesieni...
W sklepach już szkolne klimaty (sama namiętnie kupuję zeszyty, bo takie ładne, a za moich czasów o ich urodzie nikt nie myślał, cieszyliśmy się ,że w ogóle były; teraz to sobie odbijam ;-)
No ale ja przecież nie o szkole i nie o zeszytach chcę pisać.
Skoro jesień nieuchronnie się zbliża, więc nie tylko o szkole, ale i o jesiennych warsztatach pomyśleć pora;-)
Kochani, przygotowałam dla Was cykl jesiennych warsztatów o tematyce funeralnej.
Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych.



Warsztaty rozpoczną się pod koniec września. Będziemy się spotykać przez trzy jesienne soboty.
Zajęcia potrwają od 9 do 16.30, z przerwą kawową i obiadową.
Będziemy tworzyć: dziergać, wyplatać, sklejać, wiązać, drutować szpilkować; jednym słowem poznamy i wypraktykujemy szereg technik florystycznych, by w efekcie końcowym powstały piękne, jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe aranżacje żałobne.
Będzie się działo;-))) 


O FLORYSTYCE FUNERALNEJ SŁÓW KILKA

1. Kwiaty i kolory

Dzisiejsza florystyka funeralna bardzo różni się od tej, jaką pamiętamy sprzed lat. Teraz już nikogo nie dziwią intensywne kolory w wieńcach, czy wiązankach nagrobnych. To już nie tylko biele, stonowane fiolety, czy rdzawe brązy, ale często czerwienie, róże, amaranty czy intensywne żółcie lub pomarańcze. Pamiętajmy jednak, że w tym obszarze florystyki ważny jest umiar. Czyli innymi słowy "znaj proporcjum mocium panie";-) Albo, jak powiedzielibyśmy dzisiaj: "mniej znaczy więcej". Intensywne, nasycone kolory, owszem, ale pstrokacizna zdecydowanie nie.
Aranżacje funeralne wcale nie muszą być smutne, powinny jednak być eleganckie, a nie przejaskrawione, czy kiczowate.



                                 wieniec wykonany przeze mnie dla NDiO - Flora (zdjęcie z archiwum redakcji)

Jeśli chodzi o kwiaty, to współczesna florystyka żałobna nie zna chyba żadnych ograniczeń. Każda roślina i każdy gatunek kwiatu może się znaleźć w wieńcu czy wiązance żałobnej.
Dawno już minęły czasy wąskiej specjalizacji, kiedy to na uroczystości żałobne polecano kilka gatunków, wciąż tych samych kwiatów, w stonowanych, a nawet ponurych kolorach.



Źródło zdjęcia
Wielki to dział florystyki, boBlooms.degaty bardzo i różnorodny.
Współczesna florystyka funeralna bardzo różni się od tej sprzed lat.
2. Kompozycje we floretach

To już klasyka. Dawne wiązanki nagrobne były układane w ręku na podkładzie ze stroiszu. Obecnie, choć nadal są popularne, często zastępuje się je kompozycjami w specjalnym podkładzie z gąbki florystycznej, tak zwanym florecie.

                                                     
Zdjęcie pochodzi ze sklepu VICTORIA FLORAL PRODUCTS

We floretach układać można cuda cudeńka i jeszcze więcej.
Począwszy od klasycznych kompozycji w kształcie odwróconej kropli, aż do zupełnie awangardowych.

Na zdjęciu poniżej, aranżacja ułożona we florecie osłoniętym wiązką pędów rdestu sachalińskiego.




kompozycja wykonana przeze mnie dla NDiO- Flora (zdjęcie z archiwum redakcji)

To właśnie kompozycje we florecie będą tematem wiodącym pierwszego dnia naszych warsztatów.
Te bliskie klasyki i te nieco nieszablonowe, niekonwencjonalne.


3. Wiązanki układane w ręku

I one będą przedmiotem naszych działań na, pierwszych z cyklu,warsztatach. Kiedyś układano je niemal wyłącznie na podkładzie ze stroiszu (czyli na gałęziach drzew iglastych, najczęściej na świerku). Aktualnie i one przybierają wygląd całkiem odmienny od swych klasycznych pierwowzorów.


wiązankę tę zrobiłam lata temu dla NDiO -Flora (zdjęcie z archiwum redakcji)

4. Bukiety kondolencyjne

Jeszcze niezbyt popularne w naszym kraju, ale chyba warto je rozpowszechniać. Kwiatami wszak można powiedzieć wszystko, także wyrazić współczucie.
Wręczając kwiaty komuś, kto stracił bliską osobę, mówimy mu bez słów o naszym współczuciu, o tym, że dzielimy jego ból i że może na nas liczyć. Taki bukiet to wyraz emocjonalnego wsparcia w trudnej sytuacji.
Bukiety kondolencyjne przesyłamy dopiero po uroczystości pogrzebowej.
Tutaj wskazany jest minimalizm i stonowanie kolorystyczne.


zdjęcie pochodzi STĄD

Bukiety kondolencyjne będziemy również układać podczas naszych warsztatowych zajęć

5. Wianki nagrobne

Tutaj możliwości i technik jest całe mnóstwo. Powiankujemy i my, na różne sposoby.

Popatrzcie na kilka przykładów:


ten wieniec do dekoracji urny wykonałam dla NDiO -Flora (zdjęcie z archiwum redakcji)

Biel z kroplą czerni - wieniec do dekoracji urny.


Szpilkowany liśćmi salalu z przypinką 


Kolorowy w jesiennych klimatach.

To tylko maleńka kropelka w ogromnym oceanie możliwości. W naszym warsztatowym funeralnym wiankowaniu będziemy wykorzystywać elementy naturalne, na przykład korę i gałęzie.


6.  Inne funeralne układy kompozycyjne

I znowu, mnóstwo, mnóstwo możliwości.
My zrobimy krzyże, poduszki i udekorujemy znicze. Ułożymy także kompozycje w naczyniach.






kompozycja wykonana przeze mnie dla NDiO - Flora, zdjęcie Agnieszka Mitko-Kominek (z archiwum redakcji)

 JAK ZAPISAĆ SIĘ NA WARSZTATY?


Wystarczy napisać do mnie maila i zgłosić chęć uczestnictwa.
W poczcie zwrotnej prześlę szczegóły.
Warsztaty odbywają się we Wrocławiu.

A ile to kosztuje? Zapytacie pewnie...

Odpowiadam zatem: cena pojedynczych zajęć ( 8 godzin, wszelkie niezbędne materiały, materiały teoretyczne, kawa, ciastka i obiad) - to wszystko w cenie TYLKO 330 ZŁ.

I jeszcze informacja dodatkowa: DO 5 WRZEŚNIA MOŻNA WYKUPIĆ WARSZTATY W CENIE PROMOCYJNEJ!!!!!!
Szczegóły podam w mailu.

Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia na warsztatach;-)


 FLORENTYNA