poniedziałek, 5 lutego 2018

Uroda śniegowych dzwonków, czyli pierwsze zwiastuny nadchodzącej wiosny


Gdy rozkwita pierwszy przebiśnieg,
dokoła śnieg z zachwytu taje -
Może i piękniej kwitną wiśnie,
Lecz...cóż za sztuka - kwitnąć w maju?!
                         (Tadeusz Szyma)


Witajcie kochani.

Po długiej przerwie witajcie... Przespałam jesień, zimę przespałam... Wiosna idzie, czas więc najwyższy przetrzeć oczy i obudzić się do życia;-) Zwłaszcza, że jest mnóstwo ku temu powodów. 
Nowy rok, nowa wiosna, nowa ja...
Budzę się razem z przebiśniegami;-)
Zachwycają mnie nieodmiennie od zawsze. Może dlatego, że u schyłku zimy z radością witamy pierwsze zwiastuny wiosny, a może po prostu dla ich niezaprzeczalnej urody.


Ich nazwa wskazuje, że przez śnieg powinny się przebijać... Dawno temu tak było.
Dzisiaj w moich rejonach śniegu ani na lekarstwo.
I dobrze, nie lubię miejskiej zimy.
Ja wiem, że dopiero zaczął się luty, ale nic na to nie poradzę, że moja wiosna już się obudziła.
Urokliwe przebiśniegi są tego najlepszym dowodem.
W ogrodzie, który pamiętam z dzieciństwa, było ich zawsze dużo, gnieździły się pod drzewem starego orzecha i pod brzozą wśród traw (jeszcze smacznie drzemiących, gdy przebiśniegi wychlały spod śniegowej pierzynki swoje białe główki)
Czekało się na nie z niecierpliwością, a kiedy się pojawiały, znaczyło to, że lada chwila nadejdą ciepłe dni i będzie można założyć upragnione podkolanówki;-)))
Dzisiaj już raczej nie noszę podkolanówek, no chyba, że pod spodniami;-)))))
Niezależnie od tego na przebiśniegi czekam jak dawniej, z ogromnym utęsknieniem.
Z tych ogrodowych robiłam maleńkie bukieciki, które ustawiałam na stole przy którym odrabiałam lekcje, żeby przypominały mi o zbliżającej się wiośnie.
Tylko z ogrodowych, bo już od wczesnego dzieciństwa wiedziałam od Taty o tym, że te dziko rosnące są pod ochroną i zrywać ich nie wolno.
Za to można było zachwycać się nimi do woli. Mnóstwo ich rosło w pobliskich lasach, a także na starym poniemieckim cmentarzu, który kiedyś był w moim mieście. Tego cmentarza trochę się bałam, ale kiedy rozbielał się łanami przebiśniegów nic nie było w stanie powstrzymać mnie przed zapuszczaniem się tam na spacery, nawet strach;-) 



JAK NAPRAWDĘ MA NA IMIĘ?

Właściwa nazwa botaniczna tego wdzięcznego śniegowego dzwoneczka ( z niemieckiego: Schneeglöckchen), to śnieżyczka przebiśnieg (Galanthus nivalis).
Swoje imię Galanthus  zawdzięcza Karlowi Linneuszowi, któremu czysta biel kwiatów skojarzyła się pewnie z mleczną bielą i wybrał dla nich nazwę wywodzącą się z języka greckiego: gdzie gala to mleko, a anthos - kwiat. Czyli jednym słowem mleczny kwiat;-)
Druga część nazwy, określająca gatunek pochodzi z łaciny:  nivalis, czyli śnieżny.
Po zsumowaniu tego wszystkiego wyszłoby nam: mleczny kwiat śnieżny:) Ładnie, prawda?
U nas najczęściej nazywa się go przebiśniegiem, śnieżyczką znacznie rzadziej.

PRZEBIŚNIEGI WE FLORYSTYCE

W kompozycjach florystycznych przebiśniegów jest raczej niewiele.
Wynika to być może z faktu, że kwiatek to drobny i delikatny więc do stworzenia ciekawej kompozycji potrzeba by ich było sporo, a na giełdzie kwiatowej raczej ich nie widuję.
Jedyne przebiśniegowe bukieciki jakie w tej chwili kojarzę, to te sprzedawane wczesną wiosną na bazarach przez działkowiczki. Hm... należy tylko mieć nadzieję, że są to kwiaty wyhodowane w ogrodzie...
Takie "przydrożne" bukieciki przebiśniegów najczęściej otulane są jakimiś liśćmi.
Czy są ładne, cóż...to sprawa dyskusyjna, chyba;-)
Nie ulega kwestii, że wdzięczne te kwiaty najpiękniej prezentują się w ogrodzie pod drzewami i w lesie wśród ściółki z zeszłorocznych liści.
Gdyby chcieć je wykorzystać w kwiatowej aranżacji do wnętrza, to myślę, że pójść by należało właśnie w kierunku leśnych eko klimatów. Świetnie odnajdą się także w stylistyce skandynawskiej -  kilka słoiczków czy niewielkich szklaneczek z przebiśniegami z pewnością wniesie wiosenny klimat do naszych wnętrz.
Przebiśniegi pięknie komponują się z mchem, patykami, konarami, korzeniami czy kamieniami.
W odmętach Internetu udało mi się odnaleźć zaledwie kilka propozycji przebiśniegowych bukiecików.
Popatrzcie, prawda, że urokliwe:)


źródło zdjęć: Pinterest

Naturalnie i bezpretensjonalnie, te dwa słowa najlepiej określają wczesnowiosenne przebiśniegowe aranżacje.
Myślę jednak, że jeśli mamy ich w ogrodzie niewiele, to może raczej niech w nim pozostaną, by dłużej cieszyć nasze oczy swą świeżą i delikatną  urodą.
Jeśli zaś mamy ich w ogrodzie całe łany, to koniecznie udekorujmy nimi nasze mieszkanie. Wniosą powiew nadchodzącej wiosny:)

Dajcie znać w komentarzach, czy lubicie przebiśniegi. I czy wolicie je w ogrodach, czy też z przyjemnością robicie z nich bukieciki do dekoracji wnętrz?
Pozdrawiam Was serdecznie i do napisania.



                   FLORENTYNA