sobota, 17 sierpnia 2019

Hortensjowe oczarowania, czyli mój sierpniowy kwiatowy zachwyt;-)

Czy jest wśród Was ktoś, kto nie kocha hortensji???
Prawda, że trudno to sobie wyobrazić?
Hortensje zachwycają, fascynują, czarują, rozkochują w sobie i zniewalają każdego, kto choć raz na nie spojrzy;-)
Są zjawiskowe, czyż nie?


Uwielbiam je wszystkie, ale najbliższe mojemu sercu są te te błękitne .


One to właśnie najbardziej kojarzą mi się z latem, wakacjami, wolnością.
Olśniewają, oszałamiają i inspirują.
Nie sposób przejść obok nich obojętnie.
A  Wy które z hortensji lubicie najbardziej?

MOJE HORTENSJOWE WSPOMNIENIA


Nie ma moich hortensjowych wspomnień;-( Nie pamiętam hortensji ani z czasów dzieciństwa, ani z czasów szkolnych. No może z wyjątkiem tych, które w okresie wielkanocnym pojawiały się w kościołach przy Grobie Chrystusa. Ale wtedy jeszcze nie budziły mojego zachwytu.
Kojarzyły mi się raczej z dostojeństwem, pewną wzniosłością, a także ze śmiercią i zmartwychwstaniem. Były zawsze białe, chłodne i jakby nieco surowe... Trudno mówić tu o fascynacji. Wywoływały raczej pełen szacunku dystans niż gorące emocje.


Nie było hortensji w ogrodzie moich rodziców, ani na parapecie babcinych okien.  Nie wiem dlaczego. Może jeszcze wtedy nie były tak znane i popularne...
Zupełnie nie mogę sobie przypomnieć kiedy zobaczyłam je po raz pierwszy. Jedno jest pewne: zobaczyłam i zakochałam się bez pamięci;-)
A jakie są Wasze hortensjowe wspomnienia?


SKĄD DO NAS PRZYWĘDROWAŁY?


Są Azjatkami. Jak pisze profesor Zbigniew Pindel ("Kwiaty" 1/94)
 "Współczesne poszukiwania protoplastów odmian ogrodowych sprowadzonych do Europy wskazują, że jednym z "rodzinnych" miejsc jest największa wyspa Japońska Honsiu. Hortensje rosną tam w chłodniejszych okolicach, gdzie występują lasy tracące sezonowo liście".

Do Europy dotarły w XVII wieku, a w Chinach i Japonii uprawiane były od "niepamiętnych czasów". Różne są wersje mówiące o tym kto i kiedy je na nasz kontynent sprowadził. Dlatego nie będę ich przytaczać. Najważniejsze, że zostały sprowadzone i że je mamy;-)



                                                               

 CO Z TYMI KOLORAMI???


Kto ma hortensje w ogrodzie, ten z pewnością wie, jakie z nich kameleony;-)
Wszyscy doskonale wiemy, że różowa bądź niebieska barwa kwiatów hortensji zależ od odczynu gleby. Na glebach silnie zakwaszonych (pH 4,0-4,5) hortensje stają się niebieskie, a na nieco mniej kwaśnych (pH 5,5-6,0) czerwone lub różowe.
Ale to nie wszystko, bo kolory kwiatów hortensji zmieniają się także nieco podczas okresu kwitnienia: czasem lekko płowieją, a czasem nawet zielenieją.
Tylko te biało kwitnące, które nie mają w kwiatach żadnych barwników, pozostają białe stale i niezmiennie i nie da się ich kolorem manipulować.






JAK HORTENSJE POMALOWAŁ MAŁY CHŁOPIEC...


Istnieje wiele legend i podań z hortensją związanych. Mnie najbardziej urzekła ta o niepełnosprawnym ,unieruchomionym na wózku, sparaliżowanym chłopcu, który pewnego dnia dostał od mamy farby i malowaniem uprzyjemniał sobie życie.
W końcu jednak znudziło mu się malowanie na papierze i zapragnął pokolorować płatki prawdziwych kwiatów.
Tak długo prosił mamę, aż ta w końcu...
"zeszła do ogrodu i zaproponowała nieśmiało kwiatom, aby choc jeden z nich wyrzekł się swoich barw i zgodził się wymienić je na inne, dla przyjemności chorego dziecka.
Róże odwróciły się wzgardliwie i nic nie odpowiedziały, tak niedorzeczna wydała im się ta propozycja; lilie, wyprostowawszy się na swych długich łodygach , oświadczyły, że za żadne skarby nie oddadzą swej bieli; tulipany zaś dały nieco wykrętną odpowiedź, twierdząc, że pomalować ich różnobarwne kielichy byłby to trud daremny, bo i tak barw na nich było dosyć.
Zrozpaczona mama chłopczyka chciała już wracać do domu, kiedy usłyszała cichy głosik:

"Kwiatki moje nie są niestety piękne, ale jeśliby się mogły na coś przydać, proszę, niech je pani zaniesie swemu synkowi"

Roślina, która to powiedziała, miała duże liście i kremowe kwiatki.
I tak chłopczyk dostał od mamy pęk kremowych hortensji i zaraz zabrał się do malowania ich kwiatów...
Gdy skończył, poprosił mamę, by odniosła pomalowane kwiaty do ogrodu.
Następnego ranka mama zawiozła chłopca do ogrodu, by sprawdził jak się mają jego malowane kwiaty.
Gdy tylko się tam znalazł, "począł klaskać w ręce i krzyczeć z radości. Krzaki hortensji pokryte były cudownym kwieciem: różowym, niebieskim i fioletowym. I wśród tych pięknych kwiatów, których nowa piękność wydała mu się jego własnym dziełem, chory chłopiec spędził godzinę szczęścia..."

("Legenda o hortensji" pochodzi z książki "Legendy o kwiatach" Maii Bianci; cytat za "Kwiatami" 2/85)








HORTENSJE WE FLORYSTYCE





Są absolutnie wszędzie. W bukietach ślubnych i okolicznościowych, w stylowych kompozycjach w naczyniach i w rustykalnych aranżacjach wiejskich, w dekoracjach funeralnych i świątecznych, w pałacach, kościołach, na stołach ślubnych i w salach weselnych.


Zachwycające są również hortensjowe wianki.


Zapraszam Was na relację z naszego warsztatowego hortesjowego wiankowania.

Wianki wykonywaliśmy w ringach z zielonej gąbki florystycznej (tej do żywych kwiatów) po ich uprzednim namoczeniu.
W założeniu miało być pogodnie, słonecznie, wielobarwnie w letnim klimacie, dlatego też i kwiaty hortensji w naszych wiankach były w przeróżnych odcieniach ni barwach.





W pracowni istne szaleństwo barw niczym w atelier ekscentrycznego malarza;-)


Takie hotensjowe wiankowanie, to czysta przyjemność;-)
A jakie efekty! Popatrzcie sami:



I  wszyscy wydają się być z efektów zadowoleni;-)




To były ze wszech miar udane zajęcia;-)

GDZIE SIĘ WYBRAĆ NA HORTENSJOWĄ UCZTĘ???


Może do Bretanii? Tam hortensji zatrzęsienie. Rosną niemal na każdym kroku;-)
Są tu absolutnie zachwycające i ogromne. Sprzyja im morski, łagodny klimat.
Często sadzone są tam jako żywopłoty.
Kamienne domy Bretanii zatopione w gąszczu hortensjowych kwiatów wyglądają wręcz bajecznie.


 zdjęcie pochodzi STĄD

A może na Azory?

Latem odbywa się tam spektakularny hortensjowy spektakl.
Najwięcej ich na wyspie Flores, która swoją nazwę zawdzięcza właśnie kwiatom.
Ten portugalski archipelag bywa nazywany hortensjowym rajem. Są tam wszechobecne.
Uznano je nawet za jeden z symboli tych zachwycających zielonych wysp.
Muszę się Wam przyznać, że od jakiegoś czasu wyprawa na Azory, właśnie w czasie kwitnienia hortensji, to jedno z moich podróżniczych marzeń...







A MOŻE DO WOJSŁAWIC???

Kochani, mam bardzo dobrą wiadomość, dla tych, którym czas , czy inne losu przeciwności, chwilowo nie pozwalają na dalsze podróże!
 Hotrensjowy raj znaleźć też można zupełnie blisko, wystarczy wybrać się na Dolny Śląsk do Arboretum w Wojsławicach.
Własnie teraz zaczyna się tam zachwycająca hortensjowa rewia, która potrwa niemal do października.
Przepięknych hortensji tam zatrzęsienie.
Przyjeżdżajcie co prędzej, bo warto!!!






 O hortensjach można w nieskończoność. Stąd długość tego wpisu.
No, ale pora kończyć. Z pewnością będę do nich  jeszcze wracać, bo miłość to moja wielka;-)
A póki co, serdecznie, letnio (od lata, a nie od letnich uczuć;-))) i hortensjowo Was pozdrawiam.
Jutro wybieram się do Wojsławic na piknik Ogrodowe Smaki, więc następny wpis pewnie będzie o tym;-)
Widzimy się niebawem.
Do napisania;-)



                  FLORENTYNA

                             



















4 komentarze:

  1. Oczu oderwać nie mogę od tych piękności.
    Szczęśliwi ci co mają ogrody .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Ewo. Ja też niestety nie mam ogrodu, więc buszuję po cudzych i tych dostępnych dla wszystkich i napawam się ich pięknem. Dziękuję, że do mnie zajrzałaś. Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  2. Jakie piękne wianki. Ile barw, istne cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odwiedziny i miłe słowa. Wianki też nam się podobały;-) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń